Triduum przed wspomnieniem św. Gerarda Majelli
W ramach Roku Jubileuszowego św. Gerarda Majelli Centrum Apostolstwa i Duchowości Redemptorystów proponuje w dniach 13-15 października 2025 r. przeżycie triduum przed jego wspomnieniem liturgicznym, które przypada w czwartek 16 października. Takie trzy dni będą w sposób szczególny przeżywane wraz z wiernymi w kościołach i kaplicach redemptorystów.

Publikujemy poniżej rozważania i modlitwy na poszczególne dni, przybliżające postać św. Gerarda Majelli jako brata zakonnego w Zgromadzeniu Redemptorystów, który był człowiekiem żywej wiary, zakochanym w Maryi i wzywającym ludzi do nawrócenia. Zapraszamy czytelników do włączenia się w duchowe przeżywanie tych dni i zapoznania się z niektórymi szczegółami z życia i duchowości naszego świętego brata, który jest czczony w Kościele jako patron dobrej spowiedzi, opiekun matek w stanie błogosławionym i orędownik małżeństw starających się o dar potomstwa. Zachęcamy też do modlitwy za jego wstawiennictwem korzystając z proponowanych na każdy dzień tekstów.
WIĘCEJ: Strona Roku św. Gerarda Majelli
*****
1. Powołanie brata zakonnego (poniedziałek)
W dzisiejszym pierwszym czytaniu św. Paweł przedstawia się jako apostoł Jezusa Chrystusa, tak ukazując cel swojej posługi: „Paweł, sługa Chrystusa Jezusa, z powołania apostoł, przeznaczony do głoszenia Ewangelii Bożej, którą Bóg przedtem zapowiedział przez swoich proroków w Pismach świętych” (Rz 1,1-2). W dalszych słowach podkreśla, że przez Jezusa otrzymał łaskę i urząd apostolski, „aby ku chwale Jego imienia pozyskiwać wszystkich pogan dla posłuszeństwa wierze” (Rz 1,5). Jest to piękne i trafne określenie powołania i misji apostoła.
W Zgromadzeniu Redemptorystów przeżywamy obecnie jubileusz 300-lecia urodzin świętego brata Gerarda Majelli. Stanowi on okazję do dziękczynienia Bogu za dar powołania wszystkich braci zakonnych redemptorystów, których dał nam Pan w całej historii naszego misyjnego Zgromadzenia.
Duch Święty od samego początku dał świętemu Alfonsowi Marii de Liguori natchnienie do założenia Zgromadzenia mającego dwa płuca: kapłanów i braci. Te dwa sposoby życia łączą się w jeden styl redemptorysty z właściwą mu dynamiką życia, aby tworzyć jedną wspólnotę misyjną. Bez tak cennej choć często cichej posługi braci, Zgromadzenie nie mogłoby istnieć, ponieważ brakowałoby mu jednego płuca w tej wspólnej misji. W takim właśnie stylu życia, który nadaje mu wartość i żywotność, nie powinno być między współbraćmi żadnej różnicy. Wszyscy są redemptorystami, a różnią się tylko rodzajem posługi, którą pełnią w Kościele i Zgromadzeniu na rzecz najbardziej opuszczonych.
W kwietniu 1749 roku do miejscowości Muro Lucano na południu Włoch przybyli redemptoryści, aby poprowadzić misje ludowe. 23-letni Gerard, zachwycony ich stylem życia i przepowiadania, poprosił ich o przyjęcie go do Zgromadzenia jako kandydata na brata zakonnego. Początkowo przełożony misji ojciec Cafaro odmawiał mu z powodu jego słabego zdrowia, jednak młodzieniec przekonał go w końcu swoją determinacją.
W domu zakonnym w Deliceto rozpoczął na pozór normalne choć wymagające życie, pracując jako ogrodnik, krawiec, furtian. Był bardzo pojętny. Wystarczyło, że poszedł do warsztatu rzeźbiarza i bardzo szybko nauczył się robienia krzyży. Żył pokornie i cierpliwie, w umartwieniu i skupieniu, oddany modlitwie i pracy.
Jego życie od początku było przeniknięte pragnieniem świętości. Tym, którzy sądzili, że do osiągnięcia tego celu potrzebne są jakieś nadzwyczajne rzeczy, choć w jego przypadku cudownych zdarzeń nie brakowało, powtarzał: „Nie przejmuj się sobą i całym światem. Wystarczy tylko pamiętać, że Bóg jest obecny w twoich zajęciach i należeć zawsze do Boga”.
Po kilku miesiącach pobytu nowicjusza w klasztorze przełożony poznał jego duchową wielkość. Tak opisuje to autor pierwszej biografii: „Ojciec Cafaro zdawał sobie sprawę, że Gerard był prowadzony przez Boga w sposób nadzwyczajny. Kiedy rozważano zagadnienie ascetyczne czy teologiczne, mówił on jak mistrz, ku podziwowi wszystkich. Jasne były dla niego nawet najbardziej zakryte tajemnice. Przy pewnej okazji, kiedy ojciec Cafaro przedłożył współbraciom różne zagadnienia, a ci nie wiedzieli, co na to odpowiedzieć, Gerard wyjaśniał te problemy jak teolog. W ten sposób wszyscy zaczęli go osądzać właściwie i z szacunkiem”.
W kolejnych latach brat Gerard udawał się z ojcami także na prace misyjne, posługując jako kucharz i angażując się w nabożeństwa misyjne. Misjonarze byli przekonani, że każda misja będzie udana, gdy on pojedzie z nimi. Jeden z nich wyraził się nawet w taki sposób: „Praca i przykład Gerarda sprawiły więcej, niż tysiąc misji i kazań”. Nie mogąc nakłonić niektórych grzeszników do zmiany życia, misjonarze odsyłali ich do Gerarda, a dzięki jego przenikliwym oczom, żarliwym słowom, znajomości duszy ludzkiej, a zwłaszcza ufnej modlitwie, udawało mu się prawie zawsze otworzyć ludzkie serca na przyjęcie łaski Bożej. Z tego właśnie powodu zdarzało się, że biskupi i kapłani, zapraszając misjonarzy na prace apostolskie, wyrażali życzenie, aby towarzyszył im brat Gerard. Jego przełożony tak to opisał: „Dziwna rzecz, że gdziekolwiek przebywa nasz święty brat, wśród ludności powstaje nadzwyczajne poruszenie i entuzjazm do pobożności i gorliwości w życiu chrześcijańskim”.
Święty Gerard Majella miał szczególny dar towarzyszenia duchowego, zwłaszcza siostrom zakonnym, które zwracały się do niego po radę. Dokonywało się to poprzez wymianę listów oraz w bezpośrednich spotkaniach przy okazji różnych wypraw na prace apostolskie. Podczas spotkań rozpalał ducha sióstr poprzez pełne żaru rozmowy na temat zdobywania solidnych cnót i ścisłego przestrzegania reguł życia zakonnego.
Jego pierwszy biograf, ojciec Caione zauważa, że w pierwszych latach po wstąpieniu do redemptorystów Gerard „nigdy nie pozwala sobie na spoczynek i swoją skuteczną miłością obejmuje także osoby z zewnątrz. Nieustannie pisze listy do dusz udręczonych i przeżywających pokusy i w cudowny sposób pociesza je. Jego listy są pełne szczególnego namaszczenia oraz wiedzy czerpanej ze szkoły modlitwy”.
Gerard był człowiekiem bezpośrednim, łatwo nawiązywał kontakty z ludźmi; jego pouczenia były pełne ciepła, a zarazem zatroskania, zaś miłość do Boga i bliźnich nie pozwalała być obojętnym wobec tego, do czego ich zachęcał. Jego życie było krótkie, ale intensywne w modlitwie i pokucie, w opiece nad najuboższymi, w duchowym kierownictwie sióstr zakonnych i w służbie dla Zgromadzenia.
Niech święty brat Gerard także dziś czuwa nad Zgromadzeniem Redemptorystów, a swoim przykładem i wstawiennictwem wzbudza wiele nowych powołań, tak by wzmocnić misyjną wspólnotę braci zakonnych i kapłanów redemptorystów.
Modlitwa
Panie, nasz Boże, ty powołałeś świętego Gerarda do gorliwego wypełniania Twojej woli i życia w doskonałej miłości. Oświecony światłem Twojego Ducha poświęcił Tobie swoje życie w Zgromadzeniu Najświętszego Odkupiciela i głosił Twoją chwałę w pokornej służbie brata zakonnego. Za jego przyczyną prosimy Cię, Panie, aby także dzisiaj młodzi ludzie otwierali się na głos Ducha Świętego, ochoczo podejmowali zaproszenie do pójścia za Jezusem i odważnie służyli ludziom ubogim i opuszczonym. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.
WIĘCEJ: Powołanie brata redemptorysty
*****
2. Brat żywej wiary (wtorek)
Św. Paweł w dzisiejszym fragmencie listu do Rzymu ofiaruje nam bardzo piękne słowa: „Ja nie wstydzę się Ewangelii, jest bowiem ona mocą Bożą ku zbawieniu dla każdego wierzącego, najpierw dla Żyda, potem dla Greka. W niej bowiem objawia się sprawiedliwość Boża, która od wiary wychodzi i ku wierze prowadzi, jak jest napisane: «A sprawiedliwy żyć będzie dzięki wierze»” (Rz 1,16).
Te zdania św. Pawła są dobrym wprowadzeniem do refleksji nad żywą wiarą świętego brata Gerarda Majelli. Nie sposób bowiem zrozumieć jego duchowości bez odniesienia się do jego bliskiej i zażyłej relacji z Bogiem, którego nazywał „najświętszym i umiłowanym”. Była ona oparta na zaufaniu i żywej wierze, o której tak pisze do siostry karmelitanki Marii od Jezusa: „Kto nie ma wiary, temu brakuje Boga. Ja podjąłem już decyzję, by żyć i umierać zanurzony w świętej wierze. Wiara jest dla mnie życiem, a życie jest wiarą. O Boże! Któż chciałby żyć bez świętej wiary? Chciałbym zawsze wołać i to tak, aby mnie słyszał cały świat: Niech żyje nasza święta wiara w naszego umiłowanego Boga! Tylko Bóg zasługuje na to, by Go kochać”.
Gerard był przekonany, że „do umiłowania Boga konieczna jest wiara”. Miał też świadomość, że pielęgnowanie żywej wiary jest drogą prowadzącą ku zbawieniu, do którego chciał doprowadzić jak najwięcej ludzi. Wyraził to w słowach: „Czyż nie jest wielki ten Bóg, który wszystkim rządzi i na wszystko ma wpływ? (…) Czy może jest inny, lepszy sposób postępowania, abyśmy osiągnęli zbawienie wieczne?”
Bóg jest mu zawsze bliski i kochany ze wszystkich sił. Jest bezcennym skarbem i prawdziwym sensem jego życia. Jest przyjacielem, którego obecność czyni życie pięknym i napełnia je miłością. W rezultacie związek z Bogiem staje się dla niego relacją dającą wypełnienie, radość i bezpieczeństwo; relacją, w której człowiek „rozkoszuje się” Bogiem. Gerard jest szczęśliwy, gdy odczuwa Jego opiekę i prowadzącą go Bożą rękę. Umiłowany Bóg jest miłującą obecnością, która sprawia, iż możliwa staje się jeszcze większa wolność wewnętrzna i wzrost w wierze poprzez poszerzanie horyzontów ducha.
Chociaż nie odbył studiów teologicznych, Gerard był tak zanurzony w Bożej miłości, iż wielu nie dorównywało mu w rozważaniu tajemnic wiary, które potrafił bardzo głęboko wyjaśniać. W swoich listach dzielił się tą duchową mądrością otrzymaną od Boga: „Czy kiedykolwiek świat zaspokoił człowiecze serce? W Jezusie Chrystusie znajduje się doskonałe szczęście, doskonały pokój, każde zaspokojenie i każde dobro”.
Zawsze chciał być blisko Jezusa, upodobniając się do Niego w posłuszeństwie, gdyż to ono przyniosło nam życie wieczne. Modlił się o rozwój swej żywej wiary przed Najświętszym Sakramentem, kontemplując miłość objawioną w Chrystusowej ofierze. Dzięki swej stałej zażyłości z Chrystusem potrafił spokojnie przyjmować spadające nań ciosy i gorliwie wypełniać swoje codzienne zadania.
Z tą samą jasnością umysłu i serca podchodził do pragnień innych osób, które motywowane żywą wiarą chciały powierzyć się całkowicie Bogu. Dzieląc się swoim doświadczeniem i dobrymi radami pomagał im podjąć taką drogę.
We wrześniu 1755 roku, na miesiąc przed śmiercią, w ciężkiej, bolesnej chorobie Gerard napisał swój ostatni list skierowany do młodej kobiety Izabelli Salvadore, która odczuwała w sobie pragnienie radykalnego poświęcenia się Bogu. Pisał do niej, zapewniając, że „piękną jest rzeczą należeć całkowicie do Boga”. Słowa te były podyktowane szczerą i głęboką miłością, która jest odbiciem miłości Bożej: „możesz przez to pojąć, jak bardzo Bóg cię kocha”.
W tych słowach wypowiedział się prawdziwy Gerard w swoim całkowitym oddaniu Bogu wszystkiego, zawsze z Bogiem i dla Boga. Było to konsekwencją programu zawartego wcześniej w „Regulaminie”, który kształtował całe jego życie: „Kochać nade wszystko Boga. Być zawsze zjednoczonym z Bogiem. Czynić wszystko dla Boga. Kochać wszystko ze względu na Niego. Zgadzać się zawsze z Jego świętą wolą. Wiele cierpieć dla Boga”.
Ojciec Caione, przełożony i biograf świętego Gerarda, określił ten list jako „ostatni wielki list świętego”. Oto inny jego fragment: „Córko moja, nie ma nic tak wielkiego, jak miłować wyłącznie Boga i nic poza Nim. Dlatego proszę cię, odrzuć wszelkie namiętności i światowe przywiązania, a zjednocz się i zwiąż cała z Bogiem. Jakże piękną rzeczą jest należeć całkowicie do Niego. Wiedzą o tym wszystkie błogosławione i szczęśliwe dusze, które tego doświadczają; spróbuj i Ty, a potem mi o tym opowiesz”.
Adresatów swoich listów święty Gerard nie przestawał zachęcać, by starali się o takie spojrzenie wiary, które przemienia się w komunię opartą na zaufaniu, zgodnie z zachętą: „Ufaj Bogu i oczekuj od Niego wszelkich łask”. Do innej osoby pisał: „Ufaj z żywą wiarą, a otrzymasz wszystko od mego ukochanego Boga”.
Słowa te ukazują brata Gerarda jako człowieka mocno ufającego Bogu. Jego zaufanie oparte jest na żywej więzi z Bogiem, który jest mu bliski i obecny w wydarzeniach codziennego życia. Taka postawa szczerego zaufania Bogu jest źródłem głębokiego pokoju serca, jakiego Gerard doświadcza. Prośmy go więc, aby wstawiał się za nami u Boga, wypraszając nam dar żywej wiary i umiejętność jej pielęgnowania.
Modlitwa
Święty Gerardzie, który z miłości do Boga nie szukałeś i nie pragnąłeś niczego prócz chwały Bożej, wyproś nam tę łaskę, abyśmy za twoim przykładem stali się prawdziwie wiernymi miłośnikami naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. Przybądź nam na pomoc, gdyż pragniemy gorliwiej pracować nad własnym uświęceniem. Żywimy mocną nadzieję, że wyprosisz nam u Boskiego Odkupiciela te łaski, które są nam najbardziej do zbawienia potrzebne. Amen.
WIĘCEJ: Brat oddany całkowicie Bogu
*****
3. Brat zakochany w Maryi (środa)
Piękną zachętę znajdujemy dziś w słowach psalmu 62: „Jedynie w Bogu szukaj spokoju, duszo moja, bo od Niego pochodzi moja nadzieja. Tylko On jest opoką i zbawieniem moim, On moją twierdzą, więc się nie zachwieję” (Ps 62,6-7). Z pewnością nasz święty brat Gerard Majella modlił się tymi słowami jako człowiek pokładający całą swoją nadzieję w Bogu. Takiej postawy uczyła go również jego matka Benedykta, często wskazując na przykład Maryi jako kobiety mocno ufającej Bogu.
Miłość Gerarda do Maryi zajmuje znaczące miejsce w jego duchowości. Przeglądając jego listy, zostajemy od razu dotknięci głębokością i ciepłem jego maryjnej pobożności. Można powiedzieć, iż nie ma jednej strony w jego pismach, na której nie byłaby wzywana Maryja, w takiej czy innej formie, poczynając od nagłówka wszystkich jego listów: „Jezus + Maryja”. To samo odnajdujemy w jego życiu, czytając stwierdzenia świadków w procesie kanonizacyjnym: „Gerard miał często na ustach słodkie imię Jezusa i Maryi”, starał się rozprowadzać „ciągle wśród wiernych różańce, krzyże i obrazy świętych”. Nawet na łożu śmierci jego oczy szukały i koncentrowały się na obrazach Ukrzyżowanego i Maryi, jak wspomina jego pierwszy biograf ojciec Caione: „Jego oczy… nie odwracały się nigdy od krucyfiksu i od pięknego obrazu Najświętszej Maryi Panny, zawieszonego pod tymże krzyżem. A ilekroć tam spoglądał, tylekroć wydawał płomienne westchnienia”.
Miłość Gerarda do Maryi jest szczera, gorąca i bardzo spontaniczna. Od matczynych kolan przejął gesty i język maryjnej pobożności ludowej. W jego „Regulaminie życia” znajdujemy następujące postanowienia: „Sześć Zdrowaś z twarzą do ziemi rano i sześć wieczorem”; „czas milczenia wykorzystam na rozważanie męki i śmierci Jezusa Chrystusa i cierpień Najświętszej Maryi”.
Związek z Maryją jest tak głęboki, że czasem Gerardowi wystarczy spojrzenie rzucone na jej obraz, by popaść w ekstazę. To właśnie zdarzyło się w domu rodziny Cappuccich: „gdy wielu dżentelmenów było tam obecnych, wzniósł się w powietrze przed obrazem błogosławionej Dziewicy… i krzycząc ‘Patrzcie, jaka Ona jest piękna, patrzcie, jaka jest piękna!’, całował i obejmował z wielkim i nadzwyczajnym żarem ten obraz”.
Maryjną duchowość św. Gerarda dobrze wyrażają następujące słowa: „Niepokalana Dziewico Maryjo, oddaję Ci życie swoje, gdyż serce moje podbiłaś swoją miłością”. Zresztą, według tradycji ludowej, jako młodzieniec Gerard nałożył obrączkę na palec Maryi na figurze w katedrze w Muro Lucano, aby ją „poślubić”. O. Caione z właściwym sobie umiarkowaniem dodaje: „To życie tak cudowne było uprzywilejowane przez Pana wieloma łaskami nadprzyrodzonymi, jak ekstazy, uniesienia i inne; powiedział o tym w zaufaniu ojcu Caione sam Gerard, choć unikając i ukrywając, na ile się dało, swoją osobę. Jeśli się nie mylę, to w kościele w Deliceto był uprzywilejowany obecnością Matki Najświętszej; i to też wydobyłem od niego samego, gdy był w naszym domu w Materdomini”.
W całym swoim życiu, pomimo nieporozumień i trudności, Gerard promieniuje pewnością i wolnością. Jego sekret tkwi w głębokiej ufności, w poczuciu, iż jest chroniony przez opatrznościową wszechmoc Boga i przez wstawiennictwo Maryi. W „Regulaminie życia”, wyborowi Ducha Świętego „jako jedynego pocieszyciela i obrońcy we wszystkim” i jako „zwycięzcy we wszystkich walkach”, towarzyszy powierzenie się Maryi: „A Ty, jedyna moja radości, Niepokalana Dziewico Maryjo, Ty także bądź moją opiekunką we wszystkim, co mi się przydarza. Bądź zawsze jedyną moją obrończynią u Boga i wspomagaj mnie w tych postanowieniach”.
Maryjną pobożność Gerard wyssał niejako z mlekiem matki i na takiej glebie jego duchowość zapuściła korzenie, rozwinęła gałązki i wydała owoce. Miał on szczególne nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy z Góry Karmel i usilnie rozszerzał to wezwanie. W 1752 roku Gerard złożył swoje śluby zakonne właśnie 16 lipca. Ten dzień poświęcony Matce Bożej z Góry Karmel był w owym roku również uroczystością Najświętszego Odkupiciela.
Całe życie Gerarda było przesiąknięte duchowością maryjną, a cudowna opieka Maryi zawsze mu towarzyszyła. Jako brat zakonny w zgromadzeniu misyjnym często wyjeżdżał z misjonarzami na prace apostolskie. Obok rozlicznych posług pełnionych na rzecz misjonarzy, sam też włączał się w organizowanie nabożeństw misyjnych i przy każdej okazji nawiązywał bezpośrednie kontakty z ludźmi, udzielał im dobrych rad i zbawiennych napomnień, a przede wszystkim starał się napełnić ich ufnością w pomoc Matki Bożej we wszystkich ich trudnościach.
Kiedy Gerard rozmawiał z najbardziej zatwardziałymi grzesznikami, którzy nie reagowali na żadną argumentację, wystarczyło jedno głośne westchnienie w ich intencji: „Maryjo, ratuj!”. Wówczas ulegali oni nagłej przemianie, sami nie rozumiejąc, co się z nimi dzieje. Modląc się za grzeszników słowami: „Maryjo, ratuj!”, Gerard jakby streszczał w tym zawołaniu modlitwę świętego Bernarda: „Pomnij o Najświętsza Panno Maryjo, że nigdy nie słyszano, abyś opuściła tego, kto się do Ciebie ucieka, Twej pomocy przyzywa, Ciebie o przyczynę prosi”.
Inspirując się przykładem św. Gerarda, starajmy się również i my rozwijać naszą pobożność maryjną i wzmacniać zaufanie w Jej macierzyńską opiekę.
Modlitwa
Święty Gerardzie, gorliwy sługo i czcicielu Matki Najświętszej, ty polecałeś Jej z ufnością największych grzeszników. Pomóż również nam przeżyć prawdziwe nawrócenie, abyśmy już nie ranili Niepokalanego Serca Maryi i nie zasmucali Jej Syna naszymi grzechami. Wlej w nasze serca otuchę, że i dla nas istnieje miłosierdzie Boże, i wyproś nam wsparcie Matki Najświętszej w dążeniu do poprawy życia tu na ziemi oraz w drodze do szczęśliwej wieczności. Amen.
WIĘCEJ: Razem z Maryją zachęca nas do modlitwy
*****
4. Brat wzywający do nawrócenia (czwartek – wspomnienie liturgiczne)
W dzisiejszej Ewangelii ze wspomnienia św. Gerarda Majelli znajdujemy następujące słowa Jezusa: „A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec” (J 12,26). Słowa te można odnieść do posługi świętego brata Gerarda, który będąc zakochanym w Bogu i oddanym na Jego służbę, chciał jak najwięcej ludzi przyprowadzić do Boga. Jako redemptorysta – brat zakonny w Zgromadzeniu Najświętszego Odkupiciela – uważał za swoją najważniejszą misję wyrwanie ludzi z niewoli grzechu i otwarcie ich serc dla Boga. Swoje pragnienie wyraził w takich słowach: „Chcę, aby wszystkie moje modlitwy i dobre uczynki, w połączeniu z zasługami Jezusa Chrystusa, przyczyniły się do nawrócenia grzeszników”.
Święty Gerard swoim słowem i stylem życia wzywał do nawrócenia i pokuty tych, których spotykał na drogach swojego życia. Sam nienawidził grzechu, ponieważ wiedział, że jest on odrzuceniem Bożej miłości i przyczyną męki Chrystusa na krzyżu. Dlatego wystrzegał się najmniejszego odstępstwa od Bożych przykazań, umartwiając się dla wzmocnienia własnej woli, jak i dla wynagrodzenia w ten sposób za winy innych. Na jego wargach często pojawiała się też taka modlitwa: „Okaż nam, Panie, miłosierdzie swoje i nie bądź na nas zagniewany na wieki”.
Bóg w swojej hojności udzielił jego słowom szczególnej siły kruszenia najbardziej zatwardziałych serc. Grzesznicy nie mogli się mu oprzeć. Dość często upominające słowa Gerarda połączone były z proroctwem, które rzeczywiście się spełniało. „Idź natychmiast do spowiedzi – powiedział komuś – bo przyszłego tygodnia nie doczekasz”. I to się spełniało.
Co było powodem wielu nawróceń i cudów, jakie dokonały się przez przyczynę świętego Gerarda? Było to głoszenie ogromu darmowej miłości Bożej. Doświadczenie tej miłości dokonuje cudów. Miłość Boga to fundament i źródło troski Gerarda o każdego człowieka.
Pewna kobieta chciała zadziwić Gerarda opowieścią o swojej pobożności, od której była jednak daleka. Redemptorysta wysłuchał jej w milczeniu, a gdy skończyła, spytał: „Córko, dlaczego chcesz, żebym w to uwierzył? Przez lata świętokradzko się spowiadałaś i przyjmowałaś Komunię, a teraz udajesz świętą. Idź i dobrze się wyspowiadaj, jeśli nie chcesz być potępiona”. Kobieta przejęła się tym do tego stopnia, że nie tylko przyznała się do świętokradztwa swemu spowiednikowi i odbyła spowiedź generalną, lecz także poprosiła, by jej historia znalazła się w żywocie świętego brata, któremu zawdzięczała nawrócenie.
Chrystus ustanowił sakrament pojednania ze względu na naszą słabość, doskonale wiedząc, że w naturze ludzkiej jest skłonność do upadania i że do powstania potrzebna jest nam pomoc Boża. Słabość ta przejawia się nie tylko w tym, że ulegamy pokusom, ale i w tym, że po upadku ogarnia nas duchowy bezwład i bardzo trudno nam zerwać z grzechem, nałogiem; czujemy lęk, wstyd i opór przed szczerą spowiedzią, pokutą i zmianą życia.
Pozbawieni łaski uświęcającej, nie możemy nic zrobić dla własnego zbawienia – możemy jedynie modlić się i w ten sposób uprosić sobie Bożą pomoc do nawrócenia. Niekiedy potrzeba mocnych wstrząsów i przykrych przeżyć, aby obudzić się z grzechowego letargu i wrócić do Ojca jak syn marnotrawny.
Ważną pomocą w znalezieniu powrotnej drogi do Boga mogą okazać się urządzane w świątyniach nabożeństwa pokutne z odpowiednimi tekstami biblijnymi, kazaniami i wspólnymi modlitwami. Również osobiste odczytywanie i medytowanie odpowiednio dobranych fragmentów Pisma świętego przybliża nas do myśli o Bożym miłosierdziu oraz o sprawiedliwości Bożej.
Święty Gerard może nam służyć jako wzór pokornej pracy nad kształtowaniem swojego sumienia. Za jego przykładem trzeba nam ćwiczyć się w sztuce rozmyślania, aby w świetle prawd objawionych poznawać stan swojej duszy i kształtować w sobie zdrowe sumienie. Powinniśmy też uczyć się rozróżniać obiektywne dobro od zła, unikać okazji, które najbardziej narażają nas na grzech i nie ograniczając się tylko do pokuty sakramentalnej zadanej przez spowiednika, podejmować konkretne dzieła pokutne, by wynagrodzić wyrządzone zło.
Świętemu Gerardowi Majelli bardzo zależało na tym, aby ludzie owocnie korzystali z sakramentu pojednania. Dostrzegał w nim działanie Boga miłosiernego, który wychodzi na spotkanie ludzi, którzy zagubili się w swoim życiu. W swoich listach podkreślał: „Jeżeli stracisz Boga, cóż więcej możesz jeszcze utracić?”.
Potęga wspomagania grzeszników w celu nakłonienia ich do dobrej spowiedzi nie zmniejszyła się po śmierci Gerarda, gdy cieszy się już chwałą świętych w niebie. Zawsze jest on gotów wspomóc tych, którzy z ufnością sami powierzają się jego wstawiennictwu lub proszą go o taką pomoc dla innych. Dlatego misjonarze i duszpasterze w wielu miejscach polecają ludziom, aby zwracali się do niego prosząc o łaskę dobrego poznania i wyznania swoich grzechów.
Starajmy się więc rozwijać w sobie zaufanie we wstawiennictwo świętego Gerarda, patrona dobrej spowiedzi. Opowiadajmy też innym o przykładach i potędze jego duchowej pomocy. Prośmy go ufnie o wstawiennictwo słowami zaczerpniętymi z piosenki ku jego czci: „Gerardzie, nasze słysz błagania, wołamy ufnie z głębi dusz. Opieka twa niech nas osłania i do niebieskich wiedzie wzgórz”.
Modlitwa
Święty Gerardzie, zanim przystąpimy do tego sakramentu Bożego miłosierdzia, zwracamy się do ciebie, patronie dobrej spowiedzi, o pomoc i wstawiennictwo. Ty dodawałeś odwagi przeżywającym lęk i wstyd przed tym sakramentem oraz pobudzałeś ich serca do skruchy i poprawy. Wspomóż nas dzisiaj, abyśmy mogli poznać wszystkie nasze grzechy i wyznać je szczerze w sakramencie pokuty. Uproś nam łaskę żalu i mocnego postanowienia poprawy, abyśmy do nich więcej nie wracali. Bądź dla nas orędownikiem u Boga, byśmy nie tylko żałowali za wszystkie nasze grzechy i szczerze je wyznali, ale również trwali w Bożej łasce i prowadzili prawdziwie chrześcijańskie życie. Amen.
WIĘCEJ: Peregrynacja relikwii św. Gerarda
Opracował: o. Sylwester Cabała CSsR




























