• Rekolekcje i wypoczynek – CADR i Scala W górach i nad morzem
    Portal Kaznodziejski
    Lectio divina na każdy dzień Wydawnictwo Homo Dei
    Kult Matki Bożej Nieustającej Pomocy, Płyta CD z pieśniami do MBNP
  • Menu

    Pokonywanie trudności życiowych

    Droga krzyżowa ze św. Klemensem Hofbauerem.

    Klemens Hofbauer nazywany jest wśród redemptorystów drugim założycielem Zgromadzenia, ze względu na to, że po przyjęciu święceń kapłańskich wyruszył wraz z o. Tadeuszem Hüblem do północno-wschodniej Europy i założyli w Warszawie pierwszy klasztor redemptorystów poza Alpami. Pracowali przez 20 lat przy kościele św. Benona: założyli sierociniec, szkoły dla dziewcząt i chłopców, objęli opieką chorych, a ich gorliwa posługa w kościele została nazwana „nieustanną misją”. Cała ta praca została zniszczona przez wypędzenie redemptorystów z Warszawy w 1808 roku.

    Panie Jezu, rozpoczynając rozważania drogi krzyżowej, bierzemy za przykład Twojego niezmordowanego sługę Klemensa Hofbauera, by uczyć się od niego, jak pokonywać trudności życiowe, wpatrując się w Twoją mękę, aby nie zwątpić w opieką Bożą i ciągle na nowo podejmować wyzwania apostolskie.

    WIĘCEJ: Drogi krzyżowe ze świętymi redemptorystami

    I. Jezus skazany na śmierć

    Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

    Ci zaś, którzy pochwycili Jezusa, zaprowadzili Go do najwyższego kapłana, Kajfasza, gdzie zebrali się uczeni w Piśmie i starsi. Tymczasem arcykapłani i cała Wysoka Rada szukali fałszywego świadectwa przeciw Jezusowi, aby Go zgładzić. Lecz nie znaleźli, jakkolwiek występowało wielu fałszywych świadków. W końcu stanęli dwaj i zeznali: „On powiedział: »Mogę zburzyć przybytek Boży i w ciągu trzech dni go odbudować«”. Wtedy powstał najwyższy kapłan i rzekł do Niego: „Nic nie odpowiadasz na to, co oni zeznają przeciwko Tobie?”. Lecz Jezus milczał (Mt 26, 57-63).

    Mały Klemens nie miał jeszcze siedmiu lat, gdy umarł mu ojciec, zaledwie 46-letni. Pozostawił wdowę oczekującą dwunastego dziecka. Klemens nigdy nie zapomniał tego dnia. Mama zaprowadziła go przed wizerunek ukrzyżowanego Jezusa i wskazując na Zbawiciela, powiedziała: „Od tej chwili On będzie twoim ojcem. Staraj się, żeby twoje życie podobało się tylko Jemu”.

    Przyszły apostoł Warszawy i Wiednia musiał zmagać się z pokonywaniem trudności już od najmłodszych lat. Jego rodzinna wioska Tasovice była mała i biedna. Wdowie z dwunastką dzieci nie było łatwo…

    Panie Jezu, stoisz na dworze Piłata i słuchasz niesprawiedliwych oskarżeń. Wiesz, że musisz pokonać tę trudność, by wypełnić dzieło Odkupienia. Dopomóż wszystkim dzieciom, które straciły ojców i muszą już w dzieciństwie mierzyć się z trudnościami.

    Któryś za nas cierpiał rany…

    II. Jezus bierze krzyż na ramiona

    Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

    Żołnierze namiestnika zabrali Jezusa ze sobą do pretorium i zgromadzili koło Niego całą kohortę. Rozebrali Go z szat i narzucili na Niego płaszcz szkarłatny. Uplótłszy wieniec z ciernia, włożyli Mu na głowę, a do prawej ręki dali Mu trzcinę. Potem przyklękali przed Nim i szydzili z Niego, mówiąc: „Witaj, Królu Żydowski!”. Przy tym pluli na Niego, brali trzcinę i bili Go po głowie. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego płaszcz, włożyli na Niego własne Jego szaty i odprowadzili Go na ukrzyżowanie (Mt 27, 27-31).

    Klemens był dziewiątym z dwunastu dzieci w rodzinie. Siedmioro rodzeństwa zmarło przedwcześnie i on był najmłodszym z tych, co pozostali przy życiu. Trzej starsi bracia opuścili dom rodzinny. Najstarsza siostra wyszła za mąż i przejęła gospodarstwo. Czternastoletni Klemens postanowił najpierw zostać piekarzem, więc uczęszczał na praktyki do pobliskiego Znojma i potem pracował tam w piekarni. Oprócz tego skończył czteroletnią szkołę u zakonników w Klosterbrück. Obserwując ich życie, poczuł pragnienie, by zostać kapłanem, ale nie miał pieniędzy na studia teologiczne. W wieku 24 lat postanowił zostać pustelnikiem, by spędzać czas na modlitwie i ascezie. Początkowo zamieszkał w pustelni, którą sam sobie wybudował niedaleko Tasowic. Potem przeniósł się bliżej Znojma, aż w końcu znalazł się w Tivoli niedaleko Rzymu. Kilkuletni okres życia pustelniczego przyczynił się do rozwoju duchowego Klemensa, ale wymagał nieustannego pokonywania różnego rodzaju trudności.

    Panie Jezu, patrzysz na krzyż, który masz wziąć na swoje barki i zanieść na Golgotę. To kolejne wyzwanie, jakie stoi przed Tobą. Bierzesz jednak na ramiona ten ciężar i stajesz się przykładem dla wszystkich młodych ludzi, którzy, podobnie jak Klemens, muszą w życiu wiele się modlić i pościć, by zrealizować swoje marzenia.

    Któryś za nas cierpiał rany…

    III. Jezus po raz pierwszy upada pod krzyżem

    Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

    Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce niemające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo” (Mt 9, 35-38).

    Żyjąc w pustelni, Klemens jednocześnie wielokrotnie podejmował piesze, wymagające sił i samozaparcia pielgrzymki do sławnych sanktuariów, np. Mariazell w Austrii, ale przede wszystkim do Rzymu. Pierwszy raz wybrał się do Wiecznego Miasta, mając 18 lat. Były to zawsze pielgrzymki pokutne. Szedł sam albo z kilkoma towarzyszami. Nie mieli za dużo pieniędzy, więc oszczędzali na jedzeniu i noclegach, często spali pod gołym niebem. Po przybyciu do celu nawiedzali świątynie, wiele się modlili, a potem umocnieni w wierze wracali do ojczyzny.

    Choć nie mógł rozpocząć studiów teologicznych, by zostać kapłanem, Klemens w inny sposób realizował swoje powołanie, by żyć tylko dla Boga. Czas pielgrzymowania wiele go nauczył: był to nie tylko duży wysiłek fizyczny, ale i duchowy. Zastanawiając się w marszu nad swoim życiem, przemyśliwał, jak najowocniej służyć Bogu i ludziom.

    Panie Jezu, upadasz pod ciężarem krzyża. Twoja droga krzyżowa to przecież najcięższa z możliwych pielgrzymek. Przy tej stacji prosimy Cię za tych, którzy rozeznają swoje powołanie. Nie zawsze im to dobrze wychodzi, często upadają, nie rozumiejąc, jaki jest ich cel w życiu. Wspomóż ich w szukaniu go ciągle na nowo.

    Któryś za nas cierpiał rany…

    IV. Jezus spotyka swoją Matkę

    Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

    Przyszli do Niego Jego Matka i bracia, lecz nie mogli dostać się do Niego z powodu tłumu. Oznajmiono Mu: „Twoja Matka i bracia stoją na dworze i chcą się widzieć z Tobą”. Lecz On im odpowiedział: „Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je” (Łk 8, 19-21).

    Mama Klemensa Hofbauera miała na imię Maria. Po śmierci męża cały ciężar utrzymania domu i wychowania dzieci spadł na nią. Była mądrą, pobożną i trzeźwo myślącą kobietą. Klemens często powtarzał, że wszelkie dobro, jakie w życiu osiągnął, i to, kim jest, po Bogu zawdzięcza właśnie swej matce. Jej sposób wychowania można streścić w trzech słowach: krzyż jako droga do bezinteresownej miłości, posłuszeństwo, czyli robienie tego, co konieczne w danej chwili, oraz miłość jako zapomnienie o sobie. Dlatego potrafiła obudzić w najmłodszym synu umiejętność zapominania o sobie i ducha ofiary względem bliźnich.

    Panie Jezu, miałeś wielkie szczęście, że Twoją matką była Maryja: mądra, prosta, konkretna, pobożna kobieta. Była zawsze z Tobą: w dzieciństwie, gdy się zgubiłeś, i kiedy dorastałeś. Nie opuściła Cię też, gdy ludzie rozpowiadali, że „odszedłeś od zmysłów”. Na pewno cały czas się modliła, gdy przez trzy lata wytrwale obchodziłeś wioski i miasta, głosząc Dobrą Nowinę. I nie opuściła Cię także, gdy cierpiałeś. Dopomóż wszystkim matkom, które przeżywają cierpienie swoich dzieci.

    Któryś za nas cierpiał rany…

    V. Szymon Cyrenejczyk pomaga dźwigać krzyż Jezusowi

    Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

    Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, ojca Aleksandra i Rufusa, który wracał z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem (Łk 23, 26).

    Latem 1788 roku, gdy redemptoryści przeprowadzili się do budynków przy kościele św. Benona w Warszawie przy ul. Pieszej, natychmiast przyjęli pod opiekę 20 sierot, które nie tylko uczyli, ale także dawali im mieszkanie, jedzenie i ubranie. Zanim zaczęli z nimi współpracować świeccy, zakonnicy sami musieli się tym wszystkim zajmować, co wymagało często wielkiego poświęcenia, a niekiedy i upokorzenia. „Taka była wówczas potrzeba” – powie później św. Klemens.

    Redemptoryści zorganizowali potem osobną szkołę do chłopców, a kilka lat później pierwszą w historii polskiego szkolnictwa zawodową szkołę dla dziewcząt. Prowadzenie sierocińca i szkół przysporzyło Klemensowi wiele radości, ale i niemało trosk: o warunki lokalowe, wyposażenie, finansowanie wszystkich potrzeb. Był przekonany, że funkcjonowanie szkół dla dzieci i młodzieży przez tyle lat było jednym wielkim cudem Opatrzności.

    Panie Jezu, z pokorą i wdzięcznością przyjąłeś pomoc Szymona z Cyreny, bo każdy człowiek prędzej czy później potrzebuje wsparcia innych. Przy tej stacji prosimy w intencji wszystkich biednych dzieci, które potrzebują wielorakiej pomocy, np. przy nauce, ale także wsparcia duchowego. Daj nam wrażliwość i chęć pomagania im.

    Któryś za nas cierpiał rany…

    VI. Weronika ociera twarz Jezusowi

    Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

    Jezus zwrócił się do kobiety i rzekł Szymonowi: „Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała Mi stopy i swymi włosami je otarła. Nie dałeś Mi pocałunku; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje nogi. Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje” (Łk 7, 44-47).

    Do sierocińca i szkół przy klasztorze św. Benona uczęszczało bardzo wiele dzieci: na początku około 150, ale bywało, że ich liczba przekraczała 400. Redemptoryści czasami otrzymywali dotacje od rządu, lecz nie zabezpieczały one w pełni potrzeb szkół. Aby zapewnić swoim podopiecznym regularne pożywienie, Klemens czasami musiał po prostu żebrać. Pewnego razu wszedł w tym celu do restauracji. Poproszony o wsparcie mężczyzna zwyzywał go i opluł. Klemens zachował spokój. Otarł twarz i powiedział: „To było dla mnie. Proszę teraz o dar dla sierot”. Mężczyznę tak to poruszyło, że nie tylko przeprosił za swoje grubiańskie zachowanie, ale wręczył Klemensowi sporą sumę pieniędzy. Nasz patron był gotów znieść wiele upokorzeń, by pomóc potrzebującym. Miał świadomość, że służba innym czasami oznacza zniewagi i przykrości, trzeba więc znaleźć w sobie siłę ducha i odwagę.

    Panie Jezu, na drodze krzyżowej oprócz cierpienia i wzgardy doświadczyłeś też ludzkiej życzliwości i pomocy. Weronika nie bała się, że żołnierze ją odepchną, nie bała się tych, którzy mogliby na nią krzyczeć, że chce pomóc. Znalazła w sobie odwagę i determinację, by pokonać wiele przeszkód i trochę ulżyć Ci w bólu. Przy tej stacji prosimy Cię za tymi, którzy nie mają nikogo bliskiego, by im pomógł w chorobie i cierpieniu.

    Któryś za nas cierpiał rany…

    VII. Jezus po raz drugi upada pod krzyżem

    Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

    Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je (Mk 8, 34-35).

    Świadek w procesie beatyfikacyjnym Klemensa powiedział, że „najwięcej nawróceń dokonał jako spowiednik”. Klemens miał szczególny charyzmat indywidualnego duszpasterstwa. Był nie tylko spowiednikiem, ale i kierownikiem czy doradcą duchowym. Spowiadał godzinami, aż do wyczerpania. Mówiono: „Jego znajomość ludzi w konfesjonale jest zadziwiająca, ale nie było to dziełem ludzkim, lecz darem z nieba. Tajemnice ludzkich serc były przed nim otwarte”. W paru zdaniach potrafił zawrzeć najważniejsze prawdy, które winien usłyszeć penitent. Rzesze wiernych stały w długich kolejkach, oczekując na spowiedź u niego, ponieważ wierzył on w dobroć człowieka i starał się obudzić ją w każdym. „Nasze grzechy winny nas upokarzać, ale nie zniechęcać” – przekonywał. Każdego grzeszącego, upadającego pod ciężarem słabości podnosił, by znów żył jako dziecko Boga.

    Panie Jezu, ponownie upadłeś pod ciężarem krzyża. Doświadczyłeś tego, co przeżywa wielu ludzi, czyli bezradności, gdy jest ciężko. Wiemy, że w naszych upadkach nigdy nie zostawiasz nas samych. Dałeś nam sakrament pokuty i pojednania. Przy tej stacji prosimy Cię przede wszystkim za tymi, którzy już dawno nie byli u spowiedzi, a dla siebie, byśmy regularnie korzystali z tego wielkiego daru miłosierdzia Bożego.

    Któryś za nas cierpiał rany…

    VIII. Jezus poucza płaczące niewiasty

    Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

    Szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: „Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi!” (Łk 23, 26-28).

    Klemens miał głębokie wewnętrzne przekonanie, że posługa kapłańska winna być kształtowana w perspektywie ojcostwa Boga. Wiedział, że swoje przewodnictwo duchowe ma wzorować na Jego miłości i miłosierdziu. Tak jak Bóg troszczy się o wszystkie swoje ziemskie dzieci, tak i Klemens miał być ojcem dla wielu ludzi, i rzeczywiście się nim stał. W jednej z jego biografii napisano: „Niektórzy z wiernych zawsze wcześniej wiedzieli, kiedy przybędzie ojciec Klemens. Zaraz na dziedzińcu przed nim klękali, a on kreślił nad ich głowami znak krzyża. Można było zauważyć, że ojciec Klemens przyjmował te znaki czci jakoś naturalnie, jak ojciec od swych dzieci”. Ktoś inny dodał: „W dniu, kiedy złożyliśmy przed ojcem Klemensem wyznanie wiary, po naszym nawróceniu, traktował nas jak swoje dzieci. Najszczęśliwsze godziny, które przeżyłem, były właśnie te, kiedy po Mszy, podczas której przystąpiliśmy do Komunii świętej, zapraszał nas na śniadanie. Ojcostwo duchowe wyzwalało w nim nietajoną radość”.

    Panie Jezu, zatrzymałeś się podczas drogi krzyżowej, by wesprzeć dobrym słowem kobiety, które płakały nad Twoim losem. Prosimy Cię w intencji matek, które troszczą się o przyszłość swoich dzieci, oraz za osoby, które są odpowiedzialne za wychowywanie dzieci im powierzonych: niech nie zabraknie im mądrości w przekazywaniu ważnych wartości duchowych.

    Któryś za nas cierpiał rany…

    IX. Jezus po raz trzeci upada pod krzyżem

    Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

    Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: „Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje”. Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, mówiąc: „Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów” (Mt 26, 26-28).

    Głównym punktem działalności duszpasterskiej w kościele św. Benona był kult Eucharystii i troska o rozwój życia eucharystycznego wiernych. Msze święte odprawiano od najwcześniejszych godzin rannych, podczas nich głoszone były kazania i pouczenia katechetyczne w kilku językach. Jedni z wiernych mówili: „W tym przez Boga błogosławionym kościele odbywało się nieustanne święto albo więcej, odprawiana była misja nieustanna”. Drudzy dodawali, że u św. Benona „odprawiano najpiękniejsze i najuroczystsze nabożeństwa w całej Warszawie”. Klemens był przekonany, że uroczyste sprawowanie liturgii, w tym staranna oprawa muzyczna i pięknie ustrojony kościół, są bardzo dobrymi sposobami ewangelizacji. Eucharystia sprawowana przez redemptorystów umacniała wiarę wiernych, ale była także siłą duchową dla kapłanów. Bez niej nie byliby w stanie pokonywać ciągle nowych trudności związanych z prowadzeniem szkół i codziennymi obowiązkami duszpasterskimi.

    Panie Jezu, wpatrując się w Ciebie upadającego po raz trzeci pod ciężarem krzyża, chcemy Cię prosić, byśmy jak najczęściej i z miłością uczestniczyli we Mszy świętej i przyjmowali dar Eucharystii do swego serca. Wiemy, że bez gorliwego życia eucharystycznego nie będziemy mieli sił, by pokonywać trudności i podejmować nowe wyzwania w naszym życiu.

    Któryś za nas cierpiał rany…

    X. Jezus zostaje odarty z szat

    Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

    Żołnierze zaś, gdy ukrzyżowali Jezusa, wzięli Jego szaty i podzielili na cztery części, dla każdego żołnierza po części; wzięli także tunikę. Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu. Mówili więc między sobą: „Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć”. Tak miały się wypełnić słowa Pisma: Podzielili między siebie szaty, a los rzucili o moją suknię (J 19, 23-25).

    9 czerwca 1808 roku król Fryderyk August podpisał dekret wydalający redemptorystów z Warszawy na podstawie kłamliwych zarzutów, że są agentami wrogich krajów lub że mają negatywny wpływ na życie i obyczaje mieszkańców stolicy. Ostatnim dniem pracy w kościele św. Benona był 17 czerwca. Wypędzonym pozwolono zabrać ze sobą tylko rzeczy osobiste. Pomimo protestu wiernych czterdziestu redemptorystów zostało wywiezionych do pruskiej twierdzy w Kostrzyniu. Na miejscu Klemens miał wiele czasu na refleksję. Wszystko, co udało mu się ze współbraćmi zbudować w ciągu 20 lat, całkowicie legło w gruzach. Mimo to nie stracił nadziei. W pierwszym liście z więzienia pisał: „Poddajemy się losowi, jaki nam przypadł z woli Bożej. Ból nasz jest znośny, bo nie mamy sobie nic do wyrzucenia. Bóg jeden wie, co jeszcze nas czeka. We wszystkim jednak rozpoznajemy Bożą wolę. Niech Bóg będzie na wieki uwielbiony!”.

    Panie Jezu, stoisz odarty z szat. Twoi oprawcy zabrali Ci wszystko. Mogli jednak przywłaszczyć sobie tylko rzeczy materialne. Nie mogli odebrać Ci godności, dobra, które czyniłeś, i miłości, którą nosisz w sercu. Mimo cierpienia i opuszczenia jesteś przykładem, że najważniejszych wartości nikt nie może nam odebrać. Przy tej stacji prosimy Cię w intencji tych, którym niesprawiedliwie odebrano dom, niesłusznie pozbawiono ich pracy lub stracili oszczędzane przez lata pieniądze. Wlej w ich serca wiarę, że jeśli mimo to potrafią dalej kochać i przebaczać, to są najbardziej podobni do Ciebie.

    Któryś za nas cierpiał rany…

    XI. Jezus zostaje przybity do krzyża

    Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

    Przyprowadzili Jezusa na miejsce Golgota, to znaczy miejsce Czaszki. Tam dawali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął. Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy, co który miał zabrać. A była godzina trzecia, gdy Go ukrzyżowali. Był też napis z podaniem Jego winy, tak ułożony: „Król Żydowski”. Razem z Nim ukrzyżowali dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Tak wypełniło się słowo Pisma: W poczet złoczyńców został zaliczony (Mk 15, 23-28).

    Rok 1796 był tragiczny dla św. Klemensa. W lecie w ciągu trzech dni zmarło czterech ojców. Zapisał wówczas: „Wspólnota nasza poniosła niepowetowaną stratę. Niech się jednak dzieje wola Boża, ale ból jest nie do zniesienia”. Kilka lat później odczuł bardzo boleśnie, gdy zmarł jego długoletni przyjaciel o. Tadeusz Hübl. Razem pielgrzymowali kiedyś do Rzymu, wstąpili tam do redemptorystów i potem udali się w podróż misyjną do Warszawy. Był najbliższym i najbardziej zaufanym współpracownikiem Klemensa u św. Benona. Pod pozorem wezwania do umierającego został porwany, wywieziony za miasto i ciężko pobity przez nieznanych sprawców. Gdy powoli odzyskiwał zdrowie, udał się z posługą kapłańską do szpitala, gdzie leżeli chorzy na tyfus. Zaraził się i wkrótce zmarł. Miał 47 lat. Trzy miesiące po śmierci przyjaciela Klemens pisał: „Rana po odejściu Tadeusza jest wielka i boli. Trudno to wszystko wytrzymać. Jego śmierć odebrała mi równowagę ducha. Jestem jednak przekonany, że jest w niebie i triumfuje z Chrystusem”.

    Panie Jezu, zostajesz przybity do krzyża. W Twoje ręce i nogi wbito gwoździe. Przeżywasz kolejny ogromny ból. Przy tej stacji prosimy Cię w intencji wszystkich, którzy zbyt szybko – po ludzku patrząc – tracą swoich najbliższych, muszą żegnać tych, których bardzo kochali, z którymi się przyjaźnili albo zawdzięczali im jakieś dobro. Polecamy Ci także osoby, które umierają w grzechu, niepojednane z Bogiem.

    Któryś za nas cierpiał rany…

    XII. Jezus umiera na krzyżu

    Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

    Gdy przyszli na miejsce, zwane „Czaszką”, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Lecz Jezus mówił: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: „Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas”. Lecz drugi, karcąc go, rzekł: „Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił”. I dodał: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa”. Jezus mu odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju”. Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego”. Po tych słowach wyzionął ducha (Łk 23, 33-46).

    Był 15 marca 1820 roku, zbliżało się południe. Gdy z wieży kościelnej rozległ się dźwięk dzwonów wzywających na modlitwę, umierający Klemens Hofbauer nieco się ożywił i powiedział: „Módlcie się, dzwonią na Anioł Pański”. Wszyscy uklękli i rozpoczęli modlitwę. W tym czasie Klemens odszedł do domu Ojca. Ciało ubrano w habit zakonny z fioletową stułą. Szybko zaczęli przybywać wierni, na początku pojedynczo, potem gromadnie. Mimo niebezpieczeństwa zarażenia się wielu całowało ręce zmarłego. W dniu pogrzebu za trumną szły nieprzeliczone rzesze, w tym wielu ubogich, którym Klemens często pomagał. Gdy kondukt doszedł do katedry św. Szczepana, otwarta została główna brama – używana niezwykle rzadko i za specjalnym pozwoleniem. Następnego dnia Klemens Hofbauer zgodnie ze swoim życzeniem został pochowany na cmentarzu Maria-Enzersdorf pod Wiedniem. Mówiono: „Odszedł wielki i święty człowiek”. Wkrótce to miejsce stało się swego rodzaju sanktuarium. Wielu ludzi przybywało do grobu w przekonaniu, że ten, który za życia tak wiele im pomagał, będzie to czynił także po śmierci.

    Panie Jezu umierający na krzyżu dla naszego zbawienia, dziękujemy Ci za życie i śmierć św. Klemensa Hofbauera; za to, że pokazał nam, jak bardzo trzeba ufać Bogu we wszystkim, i że do ostatniego tchnienia należał do Ciebie. Przy tej stacji prosimy za tych, którzy w tej chwili żegnają się z tym światem i idą na spotkanie z Tobą.

    Któryś za nas cierpiał rany…

    XIII. Jezus zostaje oddany swej Matce

    Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

    Obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: „Niewiasto, oto syn Twój”. Następnie rzekł do ucznia: „Oto Matka twoja”. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie (J 19, 25-27).

    Duchowość św. Klemensa to także nabożeństwo do Matki Bożej. Pierwszym tego wyrazem była modlitwa różańcowa. Umiłowanie jej wyniósł z domu rodzinnego, gdzie już w wieku dziecięcym modlił się razem z najbliższymi. Redemptoryści, podobnie jak wiele zgromadzeń czy zakonów, noszą różaniec przewieszony przez pas zakonny przy lewym boku. W naturalny sposób mobilizuje on do rozważania tajemnic życia Jezusa i Maryi. Świadkowie życia św. Klemensa mówili o nim: „Do praktyk modlitewnych, które były mu najbliższe, należało odmawianie różańca. Idąc ulicami miasta, w wolnych chwilach we własnym mieszkaniu, prawie zawsze trzymał w ręku różaniec”.

    Jego modlitwa maryjna, różaniec szczególnie, stanowiła jeden ze środków apostolskiego oddziaływania, zwłaszcza wobec chorych i cierpiących. Często powtarzał: „Cieszę się, kiedy chory mieszka daleko od centrum miasta, gdyż po drodze będę mógł odmówić różaniec; mam więc czas na jego odmówienie, a nie przypominam sobie przypadku, żeby chory się nie nawrócił, kiedy w drodze do niego zdążyłem odmówić różaniec”. Przedkładał modlitwę różańcową nad konwersację teologiczną i subtelną egzegezę, uzyskując nieoczekiwane nawrócenia. Pomiędzy świętami ku czci Matki Bożej pierwszeństwo dawał uroczystości Zwiastowania, podkreślając, że była to nie tylko zgoda Maryi na zostanie matką Syna Bożego, ale także pierwsza chwila Wcielenia Jezusa.

    Panie Jezu, początek Twojego życia był w łonie Maryi, powracasz do Niej u jego kresu. Ten moment nazywany jest „pietą”, czyli chwilą ogromnego cierpienia Maryi, gdy zostałeś zdjęty martwy z krzyża i oddany Matce. W tej stacji powierzamy Ci matki, które trzymały w ramionach swoje umarłe dzieci. Chcemy poprzez modlitwę różańcową, którą tak cenił św. Klemens, wypraszać dla nich siłę, by nie straciły wiary w Boga.

    Któryś za nas cierpiał rany…

    XIV. Jezus zostaje złożony do grobu

    Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

    Był tam człowiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Wysokiej Rady. Nie przystał on na ich uchwałę i postępowanie. Był z miasta żydowskiego Arymatei i oczekiwał królestwa Bożego. On to udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Zdjął je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany (Łk 23, 50-53).

    Pogrzeb Klemensa Hofbauera był niezwykłym wydarzeniem dla mieszkańców Wiednia. Okazał się też zwycięstwem dobra, które Klemens swoją gorliwą służbą krzewił w ostatnich dwunastu latach życia wszędzie, gdzie tylko mógł. Kochali go biedni z najdalszych zakątków Wiednia, którym przynosił jedzenie i dobre słowo, cenili go jako kapłana i kierownika duchowego znani artyści, poeci, pisarze i dziennikarze zgromadzeni w tzw. Kręgu Hofbauera. Gdy jedni go podziwiali i szanowali, byli też tacy, którzy uprzykrzali mu życie: władze miasta zabroniły mu głoszenia kazań, był ciągle śledzony i w końcu chciano go zmusić, by ostatecznie opuścił Wiedeń i Austrię. Dlatego pogrzeb, który zgromadził rzesze wiernych, był znakiem i potwierdzeniem słów Klemensa: „Odwagi! Przecież Bóg rządzi wszystkim!”. Nuncjusz papieski powiedział wówczas: „Wydaje się, że Bóg chciał go tym pośmiertnym tryumfem wynagrodzić za wszelkie prześladowania, które musiał wycierpieć w swym życiu”.

    Panie Jezu, zostałeś złożony do grobu, ale pozostaniesz w nim tylko trzy dni, bo zmartwychwstaniesz. Tym samym zapewniasz nas, że miłość, przebaczenie, miłosierdzie i wszelkie dobro, jakie uczyniliśmy w życiu, nie zginie, lecz powstanie z martwych razem z nami. Tak jak dobro czynione przez św. Klemensa: dokładnie w dniu jego śmierci cesarz podpisał dekret zatwierdzający istnienie Zgromadzenia Redemptorystów w Austrii i erygowanie pierwszego domu zakonnego w Wiedniu. Nowa wspólnota zakonna rozwijała się bardzo szybko. Po roku było 27 kandydatów, a po dwóch 49. Tak wschodził zasiew apostolski, który, pokonując różne trudności, rzucał na ziemi św. Klemens Hofbauer.

    Któryś za nas cierpiał rany…

    Zakończenie

    W Liście do Hebrajczyków czytamy: „Pamiętajcie o tych, którzy głosili wam słowo Boże, a rozpamiętując ich życie, naśladujcie ich wiarę” (13, 7). W tej drodze krzyżowej naszego Pana Jezusa Chrystusa towarzyszył nam św. Klemens Hofbauer. Zapatrzony w swego Mistrza, Pana i Nauczyciela, przez całe życie naśladował Go w gorliwym przepowiadaniu Dobrej Nowiny i trosce o rozwój królestwa Bożego, a także w byciu z ubogimi i dla opuszczonych. Potrafił pokonywać wszelkiego rodzaju przeszkody, jakie pojawiały się na jego drodze, by wypełnić swoje powołanie i w niczym nie zaniedbać zadań, jakie zostały mu wyznaczone przez Zgromadzenie Redemptorystów. „Klemens Hofbauer – powiedział ks. prymas Józef Glemp – to człowiek dzielny, mający też doskonałe wyczucie znaków czasu, zahartowany w przeciwnościach. Choć nie ma wielu pomników, to ważniejsze jest, by przejąć się duchem tego wielkiego świętego”. Od św. Klemensa możemy się zatem uczyć, że wszelki wysiłek położony dla dobra sprawy, dla Kościoła i dla ojczyzny nigdy nie będzie daremny, choćby nie dawał doraźnych rezultatów. Dlatego z ufnością modlimy się:

    Najłaskawszy Boże, Ty z miłości do swojego ludu obdarzyłeś św. Klemensa niezwykłą gorliwością o zbawienie ludzi, spraw, abyśmy dzięki Jego wstawiennictwu zachowali wiarę, której nauczał, i postępowali drogą przykazań, którą wskazywał przykładem swojego życia. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

    Piotr Koźlak CSsR

    Źródło: Krzyż umiłować. Drogi krzyżowe ze świętymi redemptorystami, Wydawnictwo Homo Dei 2026, s. 107-132.

    Udostępnij