• Śpiewnik Redemptorystów
    Rok Świętego Gerarda Majelli
    Portal Kaznodziejski
    Kult Matki Bożej Nieustającej Pomocy, Płyta CD z pieśniami do MBNP
  • Menu

    Matka Boża Tuchowska w życiu Sł. Bożego o. Bernarda Łubieńskiego

    Sługa Boży o. Bernard Łubieński CSsR był wielkim czcicielem Matki Bożej, w wielu Jej sanktuariach głosił kazania, ale najbardziej bliskie było mu sanktuarium tuchowskie. Matce Bożej Tuchowskiej przypisywał rozwój polskiej prowincji redemptorystów.

    W 1920 r. pisał do o. Franciszka Marcinka:

    „Od czasu, gdy nas, synów św. Alfonsa, Matka Boża Tuchowska przytuliła do siebie […] rozpoczął się nasz rozwój w Polsce, rozwój wprawdzie niezbyt szybki, lecz stały i pełen cudownej opieki Opatrzności”.

    O. Bernard nigdy nie był stałym członkiem tuchowskiego klasztoru, ale często zapraszano go do sanktuarium z kazaniami, zwłaszcza odpustowymi. Pierwszy raz stanął na ambonie w Tuchowie 2 lipca 1893 r. Podczas odpustowej sumy wygłosił kazanie o Nawiedzeniu NMP. Tego roku podczas odpustu wygłosił 7 kazań. Był to pierwszy odpust organizowany przez redemptorystów. Pierwszy przełożony klasztoru – o. Jedek – nadał mu charakter wielkiej misji dla Tuchowa i okolicy. Z Mościsk sprowadził całą ekipę misjonarzy i oni głosili kazania o tematyce misyjnej. O. Bernard najwięcej kazań wygłosił podczas odpustu w 1895 r., bo aż 11. Dwanaście razy brał pełny udział w odpustach lipcowych, wygłosił na nich 65 kazań, długie godziny siedział w konfesjonale. Był też zapraszany z kazaniami na różne uroczystości okolicznościowe. I tak podczas odpustu wrześniowego Narodzenia NMP w 1894 r. urządzano triduum ku czci bł. Gerarda Majelli, przy bardzo licznym udziale wiernych (15 000). Sługa Boży wygłosił 2 kazania o błogosławionym: 1. Konieczność współdziałania z łaską Bożą; 2.Walki św. Gerarda.

    Lubienski portretW 1899 r. redemptoryści tuchowscy postanowili umieścić w sanktuarium obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Początkowo, jak pisze o. Palewski, mieli obawy, czy będzie rzeczą stosowną wprowadzać drugi obraz cudowny i czy to nie będzie z uszczerbkiem dla kultu MB Tuchowskiej. Ale gdy siostra ks. Łątki, proboszcza w Pleśnej, wielka czcicielka MBNP, jako wotum za uzdrowienie ks. proboszcza ufundowała obraz, zdecydowali się. Instalacja miała miejsce 10 września 1899 r., a więc po małym odpuście. Z kazaniem zaprosili o. Bernarda. Kroniki odnotowały bardzo liczny udział wiernych, tak że nabożeństwo musiano odprawić na dziedzińcu kościelnym. Czterech kapłanów ubranych w dalmatyki wyniosło obraz z furty. Obraz był zasłonięty. O. Bernard zdjął zasłonę i donośnym głosem zawołał: „Ludu, oto Matka Twoja!” (tak praktykowano), a ludzie płacząc, padli na kolana. Procesja z obrazem przeszła do ołtarza polowego i o. Bernard z jemu właściwym żarem wygłosił kazanie o nieustannej pomocy Matki Bożej.

    Rok 1904 zapisał się złotymi literami w historii naszego sanktuarium. Był to tzw. Rok Mariański – 50-lecie ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu NMP i rok koronacji cudownego obrazu MB Tuchowskiej. Koronacja to wielkie wydarzenie tak dla sanktuarium, jak i dla Tuchowa. Upłynęło od niej ponad 100 lat, ale dotąd żadna uroczystość nie przewyższyła jej. Wziął w niej udział prawie cały ówczesny episkopat Galicji, zaproszono najlepszych kaznodziejów. Nie pominięto i Sługi Bożego, który w wigilię koronacji, czyli 1 października wygłosił dwa kazania. Jedno w kościele przed procesją z obrazem na plac koronacyjny, drugie na sumie na placu koronacyjnym, przy licznym udziale wiernych.

    Gdy obraz zdejmowano z ołtarza, wołał z wielkim przejęciem: „A teraz Matuchno nasza zstąp z tego ołtarza, na którym już od kilku wieków przebywasz i liczne łaski i cuda ludziom świadczysz, pójdź między nas, będziesz koronowana…” i wyjaśniał, że „korona to szczyt chwały. Król – najwyższy w kraju…”. I pytał: co korony jest najgodniejsze: Nie pochodzenie, nie bogactwo, nie dokonane dzieła, ale cnota. Maryja miała ją w najwyższym stopniu, bo jest «pełna łaski», więc w pełni zasługuje na koronę. Na ziemi osoba koronowana to potęga. Król panuje nad całym krajem. Matka Boża też jest potężna, panuje nad ludźmi – jest Królową, nad diabłem – starła jego głowę, a nawet nad Bogiem – bo Bóg wysłuchuje Jej próśb. Maryja Tuchowska dotąd miała skromną koronę – od dziś drogocenną. Włożymy na Jej głowę koronę z drogich kamieni […], Pójdź więc, będziesz koronowana….”.

    Drugie kazanie, już na placu koronacyjnym, rozpoczął słowami z obrzędu koronacji: „Jako my rękoma naszymi koronujemy Cię na ziemi, tak niechaj zasłużymy sobie, abyś Ty nas w niebie ukoronowała chwałą i czcią”. Nie tylko biskup wkłada koronę – wy też, bo we Mszy mówimy – moją i waszą ofiarę. Różne są korony […]. Św. Germana jako młoda pasterka uwiła koronę z kwiatów polnych i włożyła na głowę figury Matki Bożej. Mówiła: «O Maryjo, gdybym mogła, dałabym Ci cenniejsza koronę». My dajemy nie kwiatki, ale bardzo drogą koronę – za 2 000 koron samego złota i jeszcze diamenty, korundy, ametysty i rubiny, wszystko warte 4 000 koron. Ale choćby nie 4 000, ale 40 000, ale 40 000 000, to co to jest dla Maryi. Na Jej głowie jest korona z gwiazd 12. Koronę dają Jej ręce biskupie i ręce wasze, ręce pracujące na chleb, ręce, które z chleba ujmują sobie, aby dać Maryi perełkę. Maryja patrzy na serce, serce korne, skruszone, czyste, miłujące, zbolałe, strapione, kuszone. Na serce ojca, matki, dziecka.”

    Po tych wyjaśnieniach wołał po misjonarsku:

    „Grzeszniku, jesteś tu? Twoja ręka ma Maryję koronować? Dziś jeszcze otrząśnij się, zerwij z okazją, to będzie twoja ofiara. Nawróć się, bo drugiej takiej koronacji nie dożyjesz […], korzystaj z łaski…. O co dziś prosimy? By tak jak my koronujemy Ją na ziemi, tak ona nas ukoronowała w niebie […], ale na to trzeba sobie zapracować […]. Bez pracy nie ma zapłaty. O wielką nagrodę trzeba wielkich usiłowań. Każdy niech swoje obowiązki wypełnia dobrze, wiarę i pobożność zachowa i odznacza się uczciwością, trzeźwością i czystością serca…”.

    Oto charyzmatyczny o. Bernard. W kazania wkładał całego siebie, swoją energię, a przede wszystkim wielką swoją wiarę i miłość do Boga i Maryi, tym oddziaływał.

    We wrześniu 1905 r. o. Bernard głosił w Tuchowie kazania podczas triduum z okazji kanonizacji św. Gerarda. Według dostępnych danych, o. Bernard wygłosił w sanktuarium 77 kazań, ale mogły być i niezanotowane. Jakoś naszym historykom uszedł fakt, że w 1911 r. ojcowie: Łubieński, Bohosiewicz i Majgier Kazimierz głosili w Tuchowie misje. Odbyły się one w dniach od 1 do10 kwietnia i były duchowym przygotowaniem parafii tuchowskiej (była wtedy tylko jedna parafia) do wizytacji biskupiej, którą w maju przeprowadził ks. bp Wałęga. Misja miała przebieg spokojny, nie odnotowano jakiegoś wielkiego poruszenia, bo przecież w Tuchowie każdego roku były misje – odpust. Do komunii misyjnej zarazem przystąpiło 4 600 osób. (Dla orientacji podam, że sam Tuchów liczył wtedy 3 007 katolików, natomiast cała parafia, do której należały: Siedliska, Burzyn, Buchcice, Dąbrówka Tuchowska, Lubaszowa, Meszna Opacka, Garbek i Kielanowice – liczyła 7 818 katolików, 6 protestantów i 547 Żydów. Najliczniejsze były Siedliska – 1 483, najmniejsze Kielanowice – 281). Odnotowano jeszcze, że na drugi dzień po zakończeniu misji o. Bernard odprawił w intencji całej parafii Mszę św. przed Cudownym Obrazem, na którą przyszło bardzo dużo ludzi i prawie wszyscy przystąpili do Komunii Świętej.

    o. Kazimierz Plebanek CSsR, Tuchów

    Pismo Postulacji do sprawy beatyfikacji Sługi Bożego o. Bernarda Łubieńskiego „Apostoł Polski”, nr 44, lipiec – sierpień 2016, s. 11-13.

    WIĘCEJ: Nowy nr biuletynu sprawy beatyf. Sł. Bożego o. Bernarda Łubieńskiego „Apostoł Polski”

    WIĘCEJ: Sługa Boży o. Bernard Łubieński CSsR

    Udostępnij