• Rekolekcje i wypoczynek – CADR i Scala W górach i nad morzem
    Portal Kaznodziejski
    Lectio divina na każdy dzień Wydawnictwo Homo Dei
    Kult Matki Bożej Nieustającej Pomocy, Płyta CD z pieśniami do MBNP
  • Menu

    Mały szaleniec Boży – homilia kard. Semeraro w 300-setną rocznicę urodzin św. Gerarda

    Ks. kard. Marcello Semeraro 6 kwietnia 2026 r. przewodniczył uroczystej celebracji eucharystycznej w Materdomini we Włoszech w trzechsetną rocznicę urodzin św. Gerarda Majelli, brata redemprtorysty, świętego znanego jako „Mały szaleniec Boży”, który uczynił radosne poddanie się woli Bożej i konkretną miłość do ubogich sednem swojej duchowości.

    Tutaj znajdziesz informacje o wszystkich aktualnych inicjatywach i wydarzeniach Roku Jubileuszowego św. Gerarda Majelli: KLIKNIJ

    * * *

    Pełny tekst homilii ks. kard. Marcello Semeraro, prefekta Dykasterii ds. Świętych:

    ŚWIĘTY GERARD MAJELLA, „MAŁY SZALENIEC BOŻY”

    Z radością przyjąłem zaproszenie do celebrowania tej Eucharystii wraz z wami, a tym samym do zainaugurowania Roku św. Gerarda, ustanowionego z okazji trzechsetnej rocznicy od narodzin naszego drogiego św. Gerarda. Jest to święty, który jest mi bardzo bliski, choćby dlatego, że jego wizerunek nieustannie towarzyszy mi w codziennej posłudze w Dykasterii ds. Świętych. W moim gabinecie znajduje się bowiem obraz autorstwa Giovanniego Gagliardiego, malarza działającego w Rzymie i Lacjum na początku ubiegłego wieku, który wykonał go w 1905 r., odtwarzając sztandar, który sam przygotował i niósł w procesji podczas obrzędu kanonizacji św. Gerarda, odprawionego przez papieża św. Piusa X 11 grudnia 1904 r. Była to pierwsza ceremonia kanonizacyjna, której przewodniczył nowy papież, Pius X (por. L’Osservatore Romano, 12 grudnia 1904 r., s. 1).

    Scena przedstawiona na obrazie jest dobrze znana. Jej bohaterem jest ubogi niewidomy człowiek, Filippo Falcone, który, aby otrzymać jałmużnę, grał na flecie przy bramie klasztoru Materdomini. Widząc go wraz z wieloma innymi ubogimi ludźmi, brat Gerard poprosił go, by zaczął grać. „Co mam zagrać?” – zapytał niewidomy, a Gerard odpowiedział: „To, co ci się podoba, a nie to, co mi się podoba; kocham tylko Ciebie, mój Boże”, czyli krótką pieśń napisaną przez Alfonsa Liguori. Gdy tylko niewidomy zaczął grać tę melodię, Gerard wpadł w ekstazę: „Widziano go z oczami zwróconymi ku niebu, uniesionego nad ziemią na oczach wszystkich obecnych, którzy z wielkim zdumieniem opisywali niewidomemu, co działo się na ich oczach” (Positio super virtutibus, I, Rzym 1871, s. 31–32).

    Właśnie na tym punkcie pragnę zatem przede wszystkim zwrócić naszą uwagę: mianowicie na nieustanne wysiłki św. Gerarda, by dostosować swoją wolę do woli Bożej, a także na fakt, że było to dla niego głębokim źródłem wewnętrznej radości. Często powtarzał: „Wola Boża! Och, jakże szczęśliwy jest ten, kto nie pragnie niczego innego, jak tylko woli Bożej” (tamże, II, s. 35).

    Należy jednak wyjaśnić, że dla Gerarda wypełnianie woli Bożej, w sposób i w czasie ustalonym przez Boga, wykraczało daleko poza zwykłe posłuszeństwo. Można bowiem być posłusznym nawet niechętnie, nie podzielając wewnętrznie tego, do czego jest się powołanym; krótka pieśń, o której wykonanie Gerard poprosił niewidomego Filippo, brzmi natomiast: „Twoja wola, nie moja; kocham tylko Ciebie, mój Boże”. Oto więc z pełnym uzasadnieniem ojciec S. Majorano mówi o zgodności z wolą Bożą, wyjaśniając, że „była ona nieustannym pragnieniem Gerarda, nawet na łożu śmierci” (La spiritualità gerardina, w: Spicilegium Historicum XLII [1994], s. 100).

    Słowo „zgodność” pomaga nam zrozumieć, że nie postrzegał on woli Bożej jako czegoś zewnętrznego, ale jako coś godnego miłości, coś, co należy uczynić swoim. Święty Gerard dostosował się do woli Bożej, starając się całkowicie dostosować do tego, czego pragnął Bóg. I właśnie to miał na myśli Alfons Liguori, gdy kazał śpiewać słowa: „Twoja wola, a nie moja”. Powiedział bowiem, że należy odłożyć na bok własne pragnienia, własne upodobania, a nawet duchowe pociechy, aby szukać wyłącznie tego, co podoba się Bogu.

    W pełnym tego słowa znaczeniu oznacza to również ujawnienie możliwości wpadnięcia w sidła tego subtelnego egoizmu, który – przyznajmy to pokornie – może wkraść się nawet do wiary, gdy kochamy Boga tylko dlatego, że nas pociesza lub sprawia, że czujemy się dobrze! Dla św. Alfonsa, a zatem także dla jego ucznia św. Gerarda, należy natomiast całkowicie i z ufnością powierzyć się Bogu. Trzeba też nauczyć się kochać zgodnie z wolą Bożą, a nie według własnego gustu.

    Na tym jednak nie wyczerpuje się jeszcze pełna wartość „fiat” św. Gerarda wobec woli Bożej. Trzeba dodać, że było to radosne, świadome i w pełni ufne „tak”; „tak”, które pozwoliło mu wzrastać wewnętrznie. Powierzył się swojemu „drogiemu Bogu” (jak lubił mawiać), pewny, że wola Boża jest dla każdego człowieka planem życia, pełni i prawdziwego szczęścia. Był bowiem przekonany, że tylko w ten sposób można kontynuować, dla dobra innych, zbawcze dzieło Krzyża Chrystusowego.

    Z tego powodu jego „tak” pozostawało pełne ufności i hojności nawet w cierpieniu, do tego stopnia, że świadkowie w procesach beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych relacjonują, iż nawet w najtrudniejszych okolicznościach zazwyczaj wydawał się pogodny. Należy również wspomnieć, że podczas swojego ziemskiego życia święty Gerard praktykował różne formy pokuty: posty, umartwienia i inne wyrzeczenia… ale sam dekret, którym papież św. Pius X go kanonizował, wyjaśnia, że właśnie w tych pokutach Pan obdarzył go darami duchowymi, które go podtrzymywały i wzmacniały.

    Powiedziawszy to, należy przypomnieć o „drugiej stronie medalu”, a mianowicie o tym, że dzięki Bogu i zakorzeniony w Nim, święty Gerard kochał swoich braci z wielką intensywnością, zwłaszcza ubogich i potrzebujących. Nazywał ich „ubogimi Jezusa Chrystusa i Jego braćmi”. Czasami – musimy to pokornie przyznać – nie bierzemy pod uwagę, że dwa przykazania miłości Boga i miłości bliźniego są ze sobą związane przez Pana Jezusa nierozerwalną jednością, tak jak wtedy, gdy używając liczby pojedynczej, mówi nam: „Nie ma innego przykazania większego od tych” (Mk 12, 31).

    W tym względzie św. Grzegorz Wielki nauczał, że „z miłości do Boga rodzi się miłość do bliźniego, a miłość do bliźniego karmi miłość do Boga. Ten, kto zaniedbuje miłość do Boga, nie wie, jak kochać bliźniego; natomiast bardziej autentycznie postępujemy w miłości do Boga, jeśli najpierw, w łonie Jego miłości, przyjmujemy mleko miłosierdzia wobec bliźniego” (Moralia, VII, 24, 28: PL 75, 780). Tę wspaniałą zasadę życia chrześcijańskiego święty Gerard realizował w sposób jasny.

    Spośród wielu budujących epizodów z jego życia przytoczę jeden, który jest tak znaczący, że został przytoczony przez papieża Piusa X w dekrecie kanonizacyjnym (por. Litt. decr. Haud tenuit, 11 grudnia 1904 r.: ASS 39 [1906], s. 516). Świadek opisuje to następująco:

    „Pewnego dnia w portierni… pojawił się ktoś… pokazując mu nogę zjedzoną przez ohydną i zgorzelinową ranę. Sługa Boży nie mógł znieść tego widoku. Włożył ją do ust, dokładnie ją wyssał i osuszył własnymi rękami; a Bóg ukoronował ten akt niezwykłej miłości natychmiastowym uzdrowieniem tego nieszczęśnika, który nie przestawał wołać, że miał do czynienia ze świętym, który dokonał dla niego wielkiego cudu” (Positio, I, s. 41).

    W obliczu takiego gestu ludzka reakcja jest pełna zdumienia… Być może, aby złagodzić odrazę lub poszukać historycznego wyjaśnienia, powiedzielibyśmy, że sprawy nie potoczyły się dokładnie w ten sposób… W każdym razie było to „szaleństwo” św. Gerarda: szaleństwo zrodzone z pełni jego miłości do Boga i przełożone na konkretną miłość bliźniego. Nazywano go „małym szaleńcem Bożym”.

    W tym kontekście jeden ze świadków wspomina, że „zdarzało się, iż przed tabernakulum, po długotrwałej ekstazie, widziano go śmiejącego się; a gdy później przełożony zapytał go, dlaczego, odpowiedział z prostotą, że usłyszał z samego tabernakulum głos mówiący do niego: «Szaleńcze…, szaleńcze! Nadejdzie dzień, kiedy znajdziesz pocieszenie w tym swoim szaleństwie!”. Na ten głos sam odpowiadał: „Panie, czyż nie od Ciebie uczę się szaleństwa? Bo będąc Bogiem nieskończonym, zamknąłeś się w ciasnej klatce z miłości do mnie!” (Positio, I, s. 26).

    Co można powiedzieć? W studium poświęconym świętości św. Gerarda przeczytałem, że „naśladując Chrystusa, w jednej rzeczy nie mógł Go naśladować, tak jak uczynili to św. Franciszek i św. Ludwik: stając się ubogim z bogatego. On, Gerard, zawsze był ubogi: od pierwszego krzyku aż do ostatniego tchnienia. I tak naśladował Jego szaleństwo, to z Krzyża, które nie jest obłędem, ale być może „ostatnią przystanią miłości” (A. De Spirito, Gerardo Maiella e la religiosità popolare del suo tempo, w: Spicilegium Historicum, s. 88).

    Wszystkiego tego święty Gerard nauczył się z Eucharystii, tak że przełożył „szaleństwo” miłości na służbę, gotowość i całkowite oddanie się swoim braciom i siostrom.

    Jedność między miłością Boga a miłością bliźniego, drodzy bracia i siostry, jest sercem życia chrześcijańskiego. Dzisiaj nosimy w sobie to wspomnienie o świętym Gerardzie. Dlatego, gdy sprawujemy Eucharystię, powiedzmy w głębi naszych serc:

    „Panie, Ty, który w tym Sakramencie stajesz się dla nas całkowitym darem, spraw, abyśmy, podobnie jak święty Gerard, nauczyli się od Ciebie służyć naszym braciom i siostrom bez miary, z wolnym sercem przepełnionym miłością. Amen”.

    Sanktuarium św. Gerarda Majelii w Materdomini (Avellino), 6 kwietnia 2026 r.

    za: cssr.news

    Udostępnij