• Śpiewnik Redemptorystów
    Rok Świętego Gerarda Majelli
    Portal Kaznodziejski
    Kult Matki Bożej Nieustającej Pomocy, Płyta CD z pieśniami do MBNP
  • Menu

    Chrzest rodzący Naród i Państwo

    Nawet pobieżna znajomość dziejów Polski dowodzi niezbicie, że naród i państwo polskie w swoich zasadniczych wymiarach zostały uformowane przez chrześcijaństwo. Decyzja o przyjęciu przed 1050 laty chrztu za pośrednictwem Czech była aktem o znaczeniu nie tylko religijnym, lecz także duchowo-kulturowym i politycznym. W aspekcie duchowym, Chrzest Polski był przyjęciem wiary w Chrystusa i Jego mocy zbawczej oraz wprowadzeniem, jak określa Norwid, „słowiaństwa polskiego” w orbitę̨ oddziaływań Kościoła rzymskokatolickiego z jego uniwersalizmem i personalizmem. W sensie kulturowym Polska przez fakt Chrztu związała się na stałe z kręgiem cywilizacji łacińskiej, politycznie zaś przez związek z Rzymem uwalniała się̨ od ścisłej zależności wobec potężnych sąsiadów o imperialnych dążeniach: Rzeszy Niemieckiej oraz Rusi.

     Rodacy zamiast niewolników

     Jedno jest pewne dla historyków: nie ma Polaków i nie ma państwa polskiego przed Chrztem z roku 966. Polska rodzi się wraz z momentem chrztu księcia Mieszka I, zupełnie inaczej, niż w przypadku Rusinów, Germanów, Litwinów, Bułgarów czy Węgrów, którzy przed chrystianizacją zbudowali nierzadko potężne struktury państwowe i zaznaczyli swą rolę w dziejach wczesnośredniowiecznej Europy.

    chrzest 6Łacińskie chrześcijaństwo przyjęte przez Mieszka natychmiast zmieniło perspektywę relacji władca – poddani. Odtąd bowiem ci ostatni nie byli już niewolnikami księcia, a biskup i kapłani przypominali mu o przyrodzonej godności dzieci Bożych jego współrodaków. Nieprzypadkowo na przełomie X i XI w. gwałtownie załamał się handel słowiańskimi niewolnikami na targu w czeskiej Pradze, skąd dotychczas masowo wywożono ich do arabskich kalifatów: kordobańskiego, fatymidzkiego w Egipcie  i abbasydzkiego w Bagdadzie. Państwo połączone z chrześcijaństwem stało się miejscem budowania wspólnego losu. Gdyby nie śmiała i mądra decyzja Mieszka, Polanie i ich pobratymcy z plemion słowiańskich znad Warty i Wisły, mogliby podzielić smutny los Słowian Połabskich, którzy wówczas zamieszkiwali niemal całe dorzecze Łaby, aż do jego ujścia nieopodal dzisiejszego Hamburga. Nie byli oni wcale mniej dzielni od Polan, a nawet bardziej bitni i bogatsi. Jednak zabrakło im mądrego władcy, a fakt nie przyjęcia chrztu skazał ich ostatecznie na bezwzględną anihilację bądź w najlepszym wypadku germanizację, co ominęło jedynie ocalałych z pożogi historii Serbołużyczan.

    Komu zależało na chrzcie Polan?

    Pierwsze akty chrztu na Słowiańszczyźnie następowały w wyniku nacisku ze strony niemieckich sąsiadów, jednak nic nie wskazuje na to, aby władcom ówczesnej Rzeszy naprawdę̨ zależało na szerzeniu chrześcijaństwa. Chodziło im nade wszystko o zwiększanie wpływu politycznego na słowiańskich sąsiadów, których postrzegano jako nieokrzesanych barbarzyńców z przepastnych nadwiślańskich borów. Takie posługiwanie się̨ chrześcijaństwem jako narzędziem polityki świeckiej nie było oczywiście właściwością̨ samych tylko Niemców, lecz zjawiskiem powszechnym w polityce rodzących się państw narodowych we wczesnym średniowieczu.

    Na pytanie komu zależało na chrzcie państwa Mieszka jawi się dość oczywista podpowiedź: winni być to pasterze ówczesnego Kościoła, którzy energicznie podejmowali akcję misyjną. Jednak biskupi niemieccy byli w tym okresie przede wszystkim lokalnymi udziałowcami władzy, mającymi na celu ekspansję państwa, służyli raczej swemu królowi niż papieżowi, bo to od króla niemieckiego otrzymywali inwestyturę.

    chrzest 2

    Z punktu widzenia Stolicy Apostolskiej nawracanie Słowian było na pewno zadaniem Kościoła. Jednak w ówczesnym okresie na pierwszy plan wysuwały się̨ takie sprawy, jak walka o jedność Kościoła oraz uniezależnienie od władzy świeckiej. Realizacja tych zadań zmuszała nieraz do posunięć niesprzyjających postępom chrześcijaństwa w Słowiańszczyźnie, np. wstrzymanie misji metodiańskiej w państwie wielkomorawskim.

    Różni władcy plemion słowiańskich rzeczywiście przyjmowali chrzest pod naciskiem, ze względów politycznych, po to tylko, by zapewnić́ swemu ludowi bezpieczeństwo. Ci władcy, ochrzczeni dla pozoru i spokoju, nie podejmowali żadnych starań, by nową wiarę̨ szerzyć pośród swych poddanych. Jeżeliby wiec naszemu Mieszkowi chodziło tylko o odsunięcie groźby najazdów niemieckich, to wystarczyłoby formalne przyjęcie chrztu. Jednak nie było wtedy faktycznie bezpośredniego zagrożenia ze strony Niemiec dla państwa Mieszka.

    Jedność polityczna wymagała natomiast jedności publicznego kultu. Niezależny od siebie panteon konkurencyjnych bóstw plemiennych nie sprzyjał konsolidacji państwa. Kult pogański w kraju Polan nie był nigdy instytucją państwową. Pozostał zespołem wierzeń ludowych koncentrujących się̨ wokół lokalnych miejsc obrzędowych. Religią państwową̨ natomiast miało stać się̨ dopiero chrześcijaństwo. Przed Mieszkiem stanęło to samo zadanie, jak i przed innymi władcami słowiańskimi: konieczność wprowadzenia nowej religii, która byłaby na tyle atrakcyjna, aby mogła stać się̨ religią państwową. Realizacja tego planu wiodła nieuchronnie ku chrześcijaństwu.

    Komu więc najbardziej zależało na chrzcie Mieszka? Oczywiście jemu samemu. Był on bowiem w skali całej ówczesnej Europy znakomitym strategiem i przewidującym władcą, któremu dopisało na dodatek odrobinę szczęścia.

    Pierwsza polska Pierwsza Para

    O Mieszku w latach poprzedzających chrzest wiemy niewiele. Według rodowodu jaki podaje Gall Anonim, Mieszko był synem Siemomysła, a prawnukiem Siemowita. Miał 2 braci, 7 żon i liczne z nimi potomstwo. Jak zgodnie podają̨ zapiski rocznikarskie, jego chrzest łączył się̨ z nieco wcześniejszym małżeństwem z chrześcijańską̨ księżniczką̨ czeską Dobrawą, córką̨ panującego wówczas w Czechach Bolesława Srogiego. Najstarsze zapisy kronikarskie są bardzo lapidarne, niczym średniowieczne SMS-y: 965: Dubravka ad Mesconem venit (Dobrawka przybyła do Mieszka) oraz 966: Mesco dux baptizatur (Książę Mieszko zostaje ochrzczony).

    chrzest 5Interesujące nas wydarzenia lapidarnie opisuje najstarszy kronikarz polski, Gall Anonim: „Pierwszy wiec książę̨ polski Mieszko dostąpił łaski chrztu za sprawą wiernej żony; a dla sławy jego i chwały w zupełności wystarczy, że za jego czasów i przez niego światłość́ niebiańska nawiedziła Królestwo Polskie”.

    Nie ma co się oszukiwać, zapewne nawet już jako chrześcijanin Mieszko wciąż jadł mięso w dni postne i nagminnie zapominał o piątym przykazaniu. Kościół jeszcze przez dziesięciolecia będzie rugował takiego rodzaju pogańskie tradycje naszych słowiańskich przodków jak: odbieranie wdowom życia po śmierci męża, magiczne gusła oraz powszechne kary wyłupywania oczu i odcinania języka. Prawdziwe efekty chrystianizacji staną się widoczne dopiero wraz z misją św. Wojciecha i panowaniem pierwszego króla polskiego: Bolesława zwanego Chrobrym. Mieszko i Dobrawa uczynili jednak pierwszy krok do stworzenia swej legendy i do zbudowania państwa, które dzisiaj nazywamy Polską.

    Co istotne, chrzest Mieszka nie był zwykłą formalnością̨, ani nie został mu narzucony. W zamierzeniu księcia polskiego miał być́ wstępem do wielkiej akcji chrystianizacji całej Polski, do uczynienia z chrześcijaństwa polskiej religii państwowej. Fakt, że wprowadzeniu chrześcijaństwa nie towarzyszyły silniejsze wstrząsy i protesty, świadczy dobitnie o tym, ze akcja Mieszka była nacechowana nie tyle siłą, co rozumem i umiarkowaniem, nakazującym narzucać społeczeństwu tyle tylko, ile znieść mogło w danej chwili.

     Fresk i tynk

     Cyprian Kamil Norwid najpiękniej ujął relację miedzy narodem i Kościołem, podkreślając ich bliskość́ bez utożsamiania jednak ich wymiaru zbawczego i kulturowego: „Naród mię żaden nie zbawił, ni stworzył, wieczność́ pamiętam przed wiekiem: Klucz Dawidowy usta mi otworzył, Rzym nazwał człekiem”. Tę bliskość i więź łączącą chrześcijaństwo i Naród określił wieszcz jako „jednopromienność́”, bo Kościół i polski Naród są jak fresk i tynk. Nie można jednego od drugiego oddzielić nie niszcząc obydwu. Po pamiętnym chrzcie Mieszka, po ponad tysiącletnich dziejach Polski i polskiej kultury – jak powie św. Jan Paweł II – „nie sposób zrozumieć jej dziejów, jeżeli się̨ nie przyłoży do nich jeszcze jednego i tego podstawowego kryterium, któremu na imię̨ Chrystus.

    o. dr Maciej Sadowski CSsR, UPJP II w Krakowie oraz  Rektor WSD Redemptorystów w Tuchowie

    artykuł ukazał się biuletynie Polskiej Parafii Katolickiej w Monachium „Nasza Misja”, 1(44) Wielkanoc 2016, s. 12-15.

     

    Udostępnij