Przełożony generalny: w Zgromadzeniu Redemptorystów rozpoczyna się rok poświęcony przywództwu w służbie misji
Rzym, 15 marca 2026, święto św. Klemensa Hofbauera
ROK POŚWIĘCONY PRZYWÓDZTWU W SŁUŻBIE MISJI
Przewodzenie, animowanie, troska i pojednanie: przywództwo jako braterska służba na rzecz misji Odkupiciela
Drodzy Współbracia oraz Alumni,
W dniu dzisiejszym, kiedy obchodzimy święto św. Klemensa Marii Hofbauera (1751-1820), rozpoczynamy Rok poświęcony przywództwu w służbie misji. Niektóre aspekty życia św. Klemensa rzucają światło na tę ważną posługę animowania życia apostolskiego redemptorystów. Hofbauer był przywódcą misyjnym, który charakteryzował się ewangeliczną odwagą, twórczą wiernością charyzmatowi redemptorystów i głęboką ufnością w działanie Boga w historii.

Żył w kontekście politycznej i kościelnej niestabilności, często wrogo nastawionym do życia zakonnego, a mimo to kierował misją, nie opierając się na zabezpieczeniach instytucjonalnych. Zamiast tego na pierwszym miejscu stawiał osoby i poświęcał swoją energię formacji duchowej świeckich, młodzieży i intelektualistów. Jego przywództwo nie wynikało z autorytetu urzędu, ale z siły jego świadectwa, spójności życia i bliskości duszpasterskiej, cech zdolnych do budowania wspólnoty i zaangażowania. Nawet w obliczu porażek, wykluczeń i nieporozumień wykazywał niezwykłą zdolność do rozpoczynania od nowa, przekształcając kryzysy w szanse misyjne. W ten sposób uosabiał przywództwo służebne, wytrwałe i prorocze, które zachęcało Zgromadzenie do przekraczania granic kulturowych i historycznych z nadzieją, śmiałością i wizją przyszłości.
Jako osoby konsekrowane, w taki czy inny sposób zawsze jesteśmy powołani do sprawowania przywództwa. Ten wymiar wynika przede wszystkim z naszej zdolności do nawiązywania relacji. Przywództwo niekoniecznie wiąże się z formalnym urzędem lub funkcją, ale z umiejętnością budowania więzi, wzbudzania zaufania i empatycznego towarzyszenia innym, przewodzenia pojedynczym osobom i wspólnotom w dążeniu do wspólnego celu. Kiedy spotykamy ludzi, słuchamy ich, zachęcamy i pomagamy im rozeznawać, brać na siebie odpowiedzialność, odkrywać sens swojego istnienia i dobrze żyć – zarówno osobiście, jak i wspólnotowo – sprawujemy formę przywództwa, która często jest cicha i niewidoczna, ale głęboko przemieniająca.
Każdy współbrat, rozważając swoją własną drogę powołania i misji, może dostrzec ten głęboki wymiar przywództwa obecny w swoim życiu i służbie innym, zwłaszcza najuboższym i najbardziej opuszczonym. Z tego powodu niezbędne jest ciągłe czuwanie, aby przywództwo nigdy nie przerodziło się w manipulację lub nadużywanie władzy, ale zawsze pozostawało formą służby, troski i promowania wolności i godności każdej osoby.
Obecnie w każdym obszarze życia społecznego mówi się często o kryzysie przywództwa i braku osób zdolnych do kierowania grupą w sposób dojrzały, uświadamiając jej misję i pomagając jej dawać z siebie wszystko w służbie tej misji. Jednak gdy spojrzymy na historię – zwłaszcza w kontekście politycznym i kościelnym – widzimy, że kryzysy przywództwa często wynikają z utraty zaufania członków grupy do swoich przywódców. Niektórzy z tych, którzy zostali wybrani przez jakąś wspólnotę do troski o wspólne dobro, ulegli korupcji i zaczęli sprawować władzę dla osobistych korzyści. Korupcja władzy jest głęboko destrukcyjna, ponieważ zrywa więź zaufania, która podtrzymuje wszelką autentyczną władzę. To z kolei prowadzi do utraty autorytetu rozumianego nie jako władza narzucania się innym, ale jako zdolność do mobilizowania, angażowania się w dialog i oferowania jasnych i przekonujących wskazówek. Kiedy władza powierzona przez grupę zostaje pozbawiona wymiaru służby, pojawia się nie prawdziwy autorytet, ale autorytaryzm.
Dla nas, redemptorystów, przywództwo nie jest li tylko sprawowaniem władzy, ale jest nade wszystko dynamicznym i opartym na relacjach autorytetem w służbie misji. To właśnie owa dynamika nadaje danej osobie powszechnie uznawany autorytet, dzięki czemu może ona w imieniu wspólnoty wypełniać powierzone jej obowiązki odpowiedzialnie i w duchu służby. Lider posiada osobisty charyzmat, ale jest także kustoszem charyzmatu instytucjonalnego, pełniąc swoją rolę z nieustanną troską o osoby tworzące instytucję i wspólnotę. Patrząc z tej perspektywy osoba sprawująca władzę jest powołana do przewodzenia, animowania, troski i pojednania. Cechy te są również istotnymi kryteriami wspólnotowego rozeznania przy wyborze osób, które będą nas prowadzić.
Przewodzenie nie oznacza autorytarnego narzucania swojej woli, ale wyznaczanie kierunku i inicjowanie procesów. Jest ono rozpalaniem płomienia charyzmatu wspólnoty w świetle Ewangelii, charyzmatu założycielskiego, Konstytucji i Statutów, ożywianiem daru, który otrzymał każdy współbrat (por. 2 Tm 1, 6). Oznacza to udzielanie jasnych wskazówek wynikających z uważnego uczestnictwa w kapitułach generalnych i prowincjalnych, zebraniach, radach i innych organach synodalnych, aby pomóc w rozeznaniu drogi postępowania, utrzymaniu ukierunkowania na misję i jej wartości oraz sprawowaniu przywództwa z odpowiedzialnością, autorytetem i w duchu służby. Chodzi o przywództwo sprawowane z wizją i wiernością charyzmatowi, umożliwiające wspólnocie apostolskiej podążanie z determinacją, w komunii i jedności. Wymaga to również umiejętności odczytywania znaków czasu i rozeznania niezbędnego do wskazania drogi naprzód, tak by nie stracić z oczu Odkupiciela ani ludzi najbardziej potrzebujących. Bez takich wskazówek wspólnota narażona jest na rozproszenie i utratę centralnego znaczenia swojej misji.
Animować oznacza dawać duszę (z łac. anima); to znaczy rozbudzać serce wspólnoty, zwłaszcza gdy znajduje się ona na rozdrożu historii i misji. «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze?» (Łk 24, 32). Takie przywództwo staje się źródłem nadziei i odnowionej siły w czasach zmęczenia, strzegąc najgłębszego sensu konsekracji i misji. Budzi ono we wspólnocie pamięć o Odkupieniu i wdzięczną świadomość otrzymanego powołania. Animować oznacza również delikatnie wzywać tych, którzy są zniechęceni, pomagając im na nowo odkryć piękno swojego powołania i zaangażować się w szczere rozeznanie, przyjmując z dojrzałością własną historię. Lider prawdziwie animuje wtedy, gdy wierzy w ludzi, wspiera twórcze procesy odnowy życia apostolskiego i sprzyja atmosferze zaufania, w której gorliwość misyjna może ponownie rozkwitnąć i przynieść owoce.
Troska oznacza okazywanie rzeczywistej uwagi osobom, ich radościom, a przede wszystkim ich zranieniom. Wymaga to zdolności do głębokiego i ewangelicznego wsłuchiwania się, wrażliwości na ludzką słabość oraz braterskiej i samarytańskiej obecności w codziennym życiu wspólnoty (por. Łk 10, 33-37). Nie chodzi tu o kontrolę czy infantylizację, ale o promowanie współodpowiedzialności, pomaganie innym w dojrzewaniu i podążaniu drogą wolności i świadomości. Podobnie jak w przypadku pasterza, oznacza to również umiejętność przywołania owcy do stada i ostrzeżenia jej, gdy znajduje się w niebezpieczeństwie, zawsze z miłością i prawdą (por. Łk 15, 4-7). Troska oznacza uznanie, że misja realizuje się poprzez osoby i że nie ma owoców apostolskich bez troski o ludzi, ich duchowość i wspólnotę. To właśnie w sercu otoczonym troską umacnia się powołanie i rozkwita misja.
Należy pamiętać, że przywództwo jest wymagającą służbą, która musi sprostać szerokiemu wachlarzowi oczekiwań wspólnoty. Za każdym aktem sprawowania władzy stoją prawdziwi ludzie, z których każdy ma swoją historię życia, światopogląd, talenty i zdolności, ale także ograniczenia, radości, smutki i zranienia. Z tego powodu musimy zadać fundamentalne pytanie: kto troszczy się o pasterza? Również wspólnota jest wezwana do troski o tych, którym powierzono odpowiedzialność za animowanie i sprawowanie posługi władzy. Niezbędne jest wspieranie przełożonych poprzez braterską bliskość, nieustanną modlitwę, szczerą otwartość i słowa zachęty, zwłaszcza w obliczu trudnych decyzji lub w sytuacjach szczególnego napięcia. Troska o tych, którzy służą, jest sama w sobie konkretnym sposobem umacniania komunii i współodpowiedzialności w misji.
Konflikty i rozpad relacji są częścią ludzkiej codzienności – życie konsekrowane nie jest tu wyjątkiem. Drogą do ich przezwyciężenia jest pojednanie. Pojednanie oznacza przywrócenie komunii tam, gdzie została ona zerwana, odbudowanie więzi zniszczonych przez konflikt, nieporozumienia lub oddalenie. Wymaga to stawienia czoła konfliktom bez ich zaprzeczania, zajęcia się nimi w prawdzie i z miłością, przezwyciężenia podziałów, uleczenia zranień osobistych i instytucjonalnych oraz przywrócenia zaufania wśród współbraci. Chodzi o budowanie mostów tam, gdzie kiedyś stały mury, wspieranie szczerego dialogu i bezstronnego słuchania wszystkich zaangażowanych stron oraz przemianę napięć w możliwości wspólnego rozwoju. Jest to udział w posłudze pojednania powierzonej nam przez Chrystusa (por. 2 Kor 5, 18), prowadzącej pojedyncze osoby i wspólnoty od konfliktu do komunii, od urazy do przebaczenia, od polaryzacji do jedności. W tym kontekście ważne jest również, aby osoby wyznaczone do pełnienia funkcji przywódczych ceniły sakrament pojednania jako uprzywilejowaną przestrzeń uzdrowienia własnych zranień. Pasterze również muszą dbać o siebie.
Jak przypomina nam Konstytucja 92, każdy współbrat uczestniczy w jakiś sposób w sprawowaniu władzy w Zgromadzeniu: „Wszyscy współbracia i wspólnoty powinni we właściwy sobie sposób, brać czynny i odpowiedzialny udział w zarządzaniu Zgromadzeniem w różnych jego częściach i przez wszystkie jego instytucje. Wszystkim zaś objawia się Duch dla wspólnego dobra (por. 1 Kor 12, 7; por. Konst. 72)”. Odpowiedzialność nie spoczywa wyłącznie na tych, którzy sprawują władzę, ale na każdym członku wspólnoty, z racji współodpowiedzialności wynikającej z naszego wspólnego powołania i posłuszeństwa. Posłuszeństwo, rozumiane w najgłębszym sensie, nie jest jedynie wykonywaniem poleceń, ale wewnętrzną gotowością do słuchania, rozeznania i aktywnej współpracy dla wspólnego dobra. Bez takiej postawy nie może być autentycznej władzy ani prawdziwej wspólnoty.
Ten Rok, poświęcony przywództwu w służbie misji, obejmuje szczególnie ważny moment: proces rozeznania i wyboru nowych przełożonych wyższych i ich rad. Wybory w Zgromadzeniu należy traktować jako akt duchowy i kościelny, a nie tylko procedurę organizacyjną: jako czas poszukiwania i przyjmowania mądrości (por. Mdr 9), uważnego słuchania Ducha Świętego i wspólnego rozeznania dla większego dobra misji (por. Dz 15). Jesteśmy wezwani do wyboru takich współbraci, którzy ucieleśniają logikę Jezusa: nie dominować, ale służyć (por. Mk 10), zgodnie ze stylem Dobrego Pasterza, który zna swoje owce, woła je po imieniu, prowadzi je i chroni, zwłaszcza te najbardziej wrażliwe (por. Ez 34; Ps 23; J 10). Decydującym kryterium nie jest zatem siła władzy, ale autorytet służby. Wyraża się to w gotowości do „umywania nóg” (por. J 13), do promowania jedności i komunii (por. J 17; 1 Kor 1, 10–13) oraz do budowania wspólnoty, w której każdy dar znajduje swoje miejsce, a każdy współbrat otoczony jest braterską troską (por. Rz 12). W tej perspektywie najubożsi i najbardziej opuszczeni muszą pozostać w centrum naszego rozeznania. Stanowią oni konkretną „rzeczywistość”, w której sprawdzana jest autentyczność ewangelicznego przywództwa (por. Łk 10; 15). Wybierać oznacza zatem przyjąć współodpowiedzialność za wyłonienie sług-pasterzy, pokornych i uważnych, którzy troszczyć się będą o owczarnię nie z wyrachowania, ale hojnie i poprzez świadectwo swojego życia (por. 1 P 5), kierując, animując, troszcząc się i jednocząc apostolskie życie Zgromadzenia.
Myślę, że słowa papieża Leona XIV skierowane do Kapituły Generalnej Legionistów Chrystusa mogą pomóc nam w naszym rozeznaniu: „Władza w życiu zakonnym służy również ożywianiu życia wspólnotowego, skupiając je na Chrystusie i kierując je ku pełni życia w Nim, unikając wszelkich form kontroli, które nie respektują godności i wolności osób. Jednym z podstawowych zadań sprawowania władzy zakonnej jest również promowanie wierności charyzmatowi. Dlatego konieczne jest wzmocnienie stylu rządzenia charakteryzującego się wzajemnym słuchaniem, współodpowiedzialnością, transparentnością, braterską bliskością i rozeznaniem wspólnotowym. Zamiast skupiać wszystko na sobie, dobre rządzenie promuje pomocniczość i odpowiedzialne uczestnictwo wszystkich członków wspólnoty” (L’Osservatore Romano, edycja włoska, Rok CLXVI, nr 41 [50,147], Watykan, 19 lutego 2026, s. 4. [tekst polski za: vatican.va – dop. tłum.]). (…)
Drodzy Współbracia i Alumni, w tym Roku poświęconym przywództwu w służbie misji pragniemy ponownie potwierdzić, że nasze przywództwo należy rozumieć wyłącznie jako braterską służbę na rzecz misji Odkupiciela. Nie jest to sprawowanie władzy narzuconej z góry, ale ewangelicznej władzy, która wywodzi się ze wspólnoty, umacnia się poprzez słuchanie i wyraża się w hojnym oddaniu się innym. Ci, którzy są powołani do przewodzenia w Zgromadzeniu, przede wszystkim są współbraćmi wśród współbraci, kustoszami charyzmatu i sługami wspólnego rozeznania. Są powołani do przewodzenia bez dominacji, do animowania z nadzieją, do troski pełnej czułości i do pojednania w duchu miłosierdzia. W ten sposób autorytet staje się konkretnym wyrazem miłości duszpasterskiej, promującym współodpowiedzialność, szanującym godność i wolność każdej osoby, chroniącym centralną rolę Chrystusa oraz najuboższych i najbardziej opuszczonych. Tylko w ten sposób nasze przywództwo będzie prawdziwie ewangeliczne, synodalne i misyjne, odzwierciedlające wiernie serce Odkupiciela.
Powierzmy ten rozpoczynający się Rok poświęcony przywództwu w służbie misji wstawiennictwu Najświętszej Maryi Panny, Matki Nieustającej Pomocy, by uczyła nas przewodzić z pokorą, pocieszać z nadzieją, troszczyć się z czułością i jednać z miłosiernym sercem. Niech odważne świadectwo naszych świętych – zwłaszcza św. Klemensa, którego dziś wspominamy – a także męczenników i błogosławionych redemptorystów, którzy oddali życie dla Ewangelii w twórczej wierności charyzmatowi, inspiruje nas do przeżywania tego czasu w duchu paschalnym, z misyjną otwartością w głęboko braterskiej wspólnocie. Wspierani ich przykładem i wstawiennictwem, uczmy się wybierać i sprawować władzę jako prawdziwą służbę Odkupicielowi oraz najuboższym i najbardziej opuszczonym, aby nasze Zgromadzenie nadal było znakiem nadziei i wiernym świadectwem obfitego Odkupienia.
z braterskim pozdrowieniem,
o. Rogério Gomes CSsR, przełożony generalny
za: cssr.news




























