Druga część miesiąca odnowy redemptorystów
19 lipca 2026 r., w uroczystość Najświętszego Odkupiciela, rozpoczął się drugi, najbardziej spektakularny etap naszej duchowej i zakonnej odnowy, a zarazem przygotowania niektórych spośród nas do złożenia ślubów wieczystych – ponad dwutygodniowa pielgrzymka śladami naszych świętych współbraci redemptorystów.

Rozpoczęliśmy ją Mszą Świętą sprawowaną w sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Krakowie-Podgórzu, gdzie przeżywaliśmy pierwszą część naszej miesięcznej odnowy. Następnie wyjechaliśmy w kierunku Wiednia, miasta, któremu patronuje św. Klemens Hofbauer, zwany „drugim założycielem” Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela. Jadąc do jego grobu w cesarskim mieście, nie mogliśmy jednak nie zatrzymać się po drodze w Tasowicach, niewielkiej miejscowości na Morawach, gdzie św. Klemens urodził się i wychował. Zostaliśmy tam serdecznie przyjęci przez naszych współbraci, a w kościele wybudowanym w miejscu urodzin świętego odprawiliśmy nieszpory z tytularnej uroczystości naszego zgromadzenia. Wieczorem dotarliśmy do stolicy Austrii, gdzie przyjęci zostaliśmy nie mniej serdecznie niż w Tasowicach. W Wiedniu spędziliśmy cały następny dzień, przemierzając to piękne miasto śladami św. Klemensa, oglądając miejsca jego studiów, ciężkiej pracy, modlitwy i działalności duszpasterskiej. Dzień uwieńczyła Eucharystia sprawowana na grobie świętego w kościele redemptorystów Maria am Gestade.
WIĘCEJ: Pierwsza część miesiąca odnowy
Kolejny dzień naszej pielgrzymki to spokojny przejazd do Bussolengo, gdzie przy sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy, już na ziemi włoskiej i we włoskich upałach, odpoczywaliśmy przed kolejnym etapem podróży. Kierując się na południe, zatrzymaliśmy się w Asyżu, gdzie zawierzyliśmy naszą podróż i powołanie świętym Franciszkowi, Klarze i Karolowi Acutisowi.
Naszą bazą noclegową przez zasadniczy etap pielgrzymki, bo przez ponad 10 dni był macierzysty dom naszego zgromadzenia w Ciorani, niedaleko Neapolu. Dotarliśmy tam w środę 22 lipca, rozpoczynając zasadniczą część pielgrzymki. Przełożony domu, ojciec Laureano, dokonywał cudów gościnności, choć jako proboszcz parafii i kustosz sanktuarium przeżywał wymagający tydzień nieustannych uroczystości i festynów z okazji zbliżającej się uroczystości św. Alfonsa, naszego ojca i założyciela. Mimo to znalazł on czas, aby oprowadzić nas po domu macierzystym w Ciorani, ustanowionym w 1736 roku, gdzie żyli święci: Alfons Liguori, Gerard Majella i January Sarnelli – relikwie tego ostatniego spoczywają w sanktuarium obok domu zakonnego. Oglądaliśmy więc z uwagą i wzruszeniem pamiątki pozostałe po świętych współbraciach oraz wysłuchaliśmy wykładu ojca Laureano o bł. Januarym oraz o okolicznościach, w jakich nasi współbracia pod przewodnictwem św. Alfonsa złożyli 21 lipca 1740 roku ślub i przysięgę wytrwałości w zgromadzeniu do śmierci.
Kolejne dni naszej pielgrzymki upłynęły wśród tylu niezwykłych miejsc i spotkań, że nie sposób szczegółowo tego opisać, podobnie jak życzliwości naszych współbraci, sióstr redemptorystek i wszystkich ludzi, których spotkaliśmy na naszej drodze. Odwiedziliśmy Scala – miejsce, w którym Alfons Liguori dojrzewał do myśli o stworzeniu nowego instytutu poświęconego głoszeniu Dobrej Nowiny ludziom opuszczonym, a zwłaszcza ubogim oraz miejsce, gdzie spotkał bł. Marię Celeste Crostarosę, założycielkę Zakonu Najświętszego Odkupiciela. Szczególny walor miała dla nas Msza Święta odprawiona w grocie, gdzie nasz założyciel doświadczył szczególnej bliskości i opieki Matki Najświętszej. Zwiedziliśmy także pierwszy dom, w którym przez pięć lat mieszkali redemptoryści – tzw. Casa d’Anastasio, a także doświadczyliśmy po raz pierwszy, ale nie ostatni – niezwykłej wprost gościnności sióstr redemptorystek w ich domu macierzystym.
Innego dnia udaliśmy się do Deliceto, gdzie przez ponad sto lat znajdował się dom redemptorystów. Tam też przez znaczną większość swego życia zakonnego mieszkał św. Gerard Majella. Spośród pamiątek po świętych redemptorystach największe wrażenie zrobiła na nas rzeźba Chrystusa – Ecce Homo, wykonana przez św. Gerarda oraz biurko, przy którym św. Alfons napisał najsłynniejszą włoską kolędę – Tu scendi dalle stelle (Zstąpiłeś z gwiazd dalekich).
Z pewnością nigdy nie zapomnimy spaceru po czarującym Neapolu, gdzie mieszkało tylu wielkich redemptorystów i gdzie Alfons z Januarym urodzili się i gdzie wzrastali w świętości przez tak dużą część życia. Spośród tylu kościołów, uliczek i budynków, wymienię tylko dawny pałac Liguorich w dzielnicy Marianella, obecnie będący domem redemptorystów. Tam to uczestniczyliśmy w Mszy świętej, a później oglądaliśmy pokoje pamiętające czasy św. Alfonsa, w tym pokój, w którym się urodził.
W kontekście zbliżającej się peregrynacji relikwii św. Gerarda Majelli po Polsce wielkim wzruszeniem było dla nas odwiedzenie miejsc związanych z narodzinami i przejściem do chwały zbawionych św. Gerarda, a więc miasteczka Muro Lucano i sanktuarium w Materdomini, gdzie sprawowana była Eucharystia. Tam też o. Serafino Fiore wygłosił nam konferencję o pięciu filarach duchowości św. Gerarda. W mieście urodzin świętego brata, w Muro Lucano spędziliśmy ponad trzy godziny. Dzięki niezwykle kompetentnej przewodniczce mieliśmy szansę zobaczyć ocalały dom rodziny Majellów, liczne kościoły, gdzie święty bywał, w tym kościół jego chrztu oraz pozostałości domu, z którego uciekł, aby dołączyć do redemptorystów i – według jego własnych słów – zostać świętym.
Innego dnia udaliśmy się do miasta Foggia, gdzie modliliśmy się i sprawowaliśmy Najświętszą Ofiarę przy grobie bł. Marii Celeste Crostarosy. Zostaliśmy tam podjęci z miłością przez wspólnotę sióstr redemptorystek i usłyszeliśmy wiele treści dotyczących duchowości krostarozjańskiej. Tego dnia odwiedziliśmy też sanktuaria św. ojca Pio w San Giovanni Rotondo oraz św. Michała Archanioła na górze Gargano.
Z pewnością sercem naszej pielgrzymki była uroczystość św. Alfonsa Liguoriego, przeżywana przez nas przy jego doczesnych szczątkach w bazylice w Pagani, z udziałem współbraci i lokalnego duchowieństwa na czele z biskupem. Już uprzednio nawiedziliśmy to święte miejsce, by wysłuchać konferencji światowej sławy teologa, o. profesora Sabatino Majorano, naszego współbrata o duchowości i charyzmacie naszego założyciela.
Nie sposób nie opisać także naszej wizyty w Sant’Agata dei Goti, czyli w miejscowości, gdzie przez kilkanaście lat posługę biskupią pełnił Doktor Najgorliwszy Kościoła, św. Alfons Liguori. Zobaczywszy jego katedrę i pałac biskupi, odwiedziliśmy ostatni już na trasie naszej pielgrzymki klasztor sióstr redemptorystek, założony przez św. Alfonsa dla omadlania jego diecezji, a kryjący w sobie wiele pamiątek po naszym założycielu. W kwestii gościnności siostry sięgnęły poprzeczki wysoko postawionej przez poprzednie ich wspólnoty, które odwiedziliśmy.
W miarę naszych możliwości włączaliśmy się także w obchody uroczystości parafialnych w Ciorani, których ukoronowaniem była, odbywająca się 2. sierpnia wieczorem, procesja z wielkimi figurami świętych Alfonsa i Gerarda ulicami miejscowości, przy akompaniamencie orkiestry, tłumów mieszkańców i wielu, wielu fajerwerków.
Niezwykłym przeżyciem była także nadprogramowa wyprawa do opactwa Monte Cassino, do grobu św. Benedykta i jego siostry, św. Scholastyki. Nie mogliśmy przy tej okazji nie odwiedzić także miejsca bitwy, gdzie nasi rodacy pod wodzą generała Andersa zdobyli niezdobytą przez wojska wielu innych narodów twierdzę powstałą na gruzach opactwa. Chwila zadumy towarzyszyła nam w trakcie wędrówki do obelisku na wzgórzu 593, gardzieli, zdobywanej przez polskie czołgi, domu lekarza, będącego szpitalem na linii frontu oraz cmentarza polskiego, ulokowanego pod samym opactwem, gdzie pochowano 1050 bohaterów naszej ojczyzny.
Nasz powrót do Krakowa rozpoczęliśmy rankiem 3 sierpnia, udając się w drogę do Bussolengo. Miłym urozmaiceniem tego dnia była wizyta w sanktuarium Domku Nazaretańskiego w Loreto oraz na ulokowanym u stóp bazyliki cmentarzu polskim, gdzie spoczęły szczątki kolejnych setek naszych rodaków poległych w czasie wyzwalania Włoch z hitlerowskiego ucisku. Miłym „turystycznym” akcentem tego dnia było krótkie zwiedzanie Werony, znajdującej się kilkanaście minut samochodem od Bussolengo. Ostatni dzień naszej pielgrzymki, wtorek 4 sierpnia, to ponad 1200 kilometrów przez Włochy, Austrię i Czechy do Polski i do naszego domu w Krakowie!
Wdzięczni jesteśmy Bożej Opatrzności za te cudowne tygodnie przeżywane w braterskiej wspólnocie na modlitwie i poznawaniu korzeni naszej historii, duchowości i misji, jaką Bóg polecił spełniać św. Alfonsowi, bł. Januaremu, św. Klemensowi i nam – ich niegodnym następcom.
br. Jakub Ciepły CSsR, Kraków








































