• Portal Kaznodziejski
    Rekolekcje i wypoczynek – CADR i Scala W górach i nad morzem
    Charyzmat i duchowość
    Pomoc Ukrainie
  • Menu

    Obowiązek moralny jest zawsze poprzedzony darem Bożej łaski

    Polski teolog i biblista, o. prof. Andrzej Stefan Wodka CSsR, profesor etyki biblijnej w Akademii Alfonsjańskiej, prezes Agencji Stolicy Apostolskiej do Spraw Oceny i Promocji Jakości Kształcenia na Uniwersytetach i Wydziałach Kościelnych (AVEPRO), wziął udział w seminarium naukowym na temat teologicznej etyki życia zorganizowanym przez Papieską Akademię Życia w dniach 30 października – 1 listopada 2021 r.

    2 lipca 2022 r. wywiad z nim na temat tego seminarium opublikował w internecie watykański dziennik L’Osservatore Romano. Zapraszamy do lektury!

    * * *

    Jaki jest cel projektu, w którym Ojciec brał udział?

    Nie należąc do grupy organizatorów sympozjum, mogę tylko wyrazić pewne osobiste opinie. Wydaje mi się, że dostrzegłem wspólny wysiłek w kierunku zbudowania pewnej płaszczyzny dla spotkania ludzi, którzy nie kierują się ideologią, ale są otwarci i przekonani na 360 stopni co do wartości życia i zarazem są gotowi, aby życiu w sposób zaangażowany i wierny służyć. Te słowa mogą brzmieć aż nazbyt optymistycznie, jeśli pomyślimy o tym, jak życie może być źle traktowane, odrzucane, poniżane, manipulowane, eliminowane.

    Potwierdza to jednak pilną potrzebę stworzenia takiej przestrzeni słów, która miałaby cechy „rodzinne”, to znaczy takiej, która jest ufna i aktywna w poszukiwaniu tego, co najbardziej autentycznie chroni i wspiera życie osoby ludzkiej.

    Mając na uwadze szeroki wachlarz podejść do tematu, który występuje również wśród wierzących, chcieliśmy – jak sądzę – „uwolnić” wzajemną, pełną szacunku, komunikację, która byłaby zarazem wymianą twórczą. Istotnie, dziś bardzo odczuwa się potrzebę odnowienia fachowego języka, który byłby w stanie podejść do otwartych ran życia na sposób „terapeutyczny”. Trzeba zarazem zacząć te rany przemieniać i leczyć, aby odważnymi sformułowaniami wpisywać je w to szczęście, które wyszło z serca Stwórcy, kiedy kształtował i „ożywiał” człowieka na swój obraz i podobieństwo.

    Czy cel został osiągnięty?

    Tak, nawet jeśli różne podejścia teologiczne wykazywały różnice w interpretacji, czasami nie bez znaczenia. Różnice te są typowe dla życia rozumianego jako „ludzkie”. Otóż bez tak zwanych „żywotnych napięć” nie moglibyśmy w ogóle mówić o życiu w sensie życia „ludzkiego”.

    Stąd też, jak sądzę, seminarium miało na celu rozpoznanie niejednorodności poglądów, nie wykluczając ich ani ich nie tłumiąc, faworyzując natomiast dialog w ramach argumentów i racji, które motywują każde z tych podejść do zagadnienia. Różnice w oglądzie rzeczywistości wpływają istotnie również na życie wierzących i często trudno jest radzić sobie z owymi „polaryzacjami” jednocześnie z uczciwością i pogodą ducha.

    Czy perspektywa synodalna zapoczątkowana z determinacją przez papieża Franciszka ma coś wspólnego z drogą, którą przebyliście?

    Z pewnością. Spotkanie się ekspertów, reprezentujących różne konteksty i warunki życia, pochodzących z różnych części świata, w którym obecnie żyje 8 miliardów ludzi, jest już przejawem synodalności.

    Trzeba tu zawsze pamiętać, iż synodalność jest właśnie elementem konstytutywnym dla chrześcijańskiego trybu życia, które zawsze kształtuje się „w drodze” (hodós). Synodalność pochodzi od syn-hodos, to znaczy „razem w drodze”. Stąd również termin „metoda” – pochodzący podobnie z greki – ma z tym wszystkim coś wspólnego (méthahodos, dalsza droga): metodologicznie w wymianach uczestników dawała się odczuć pewna „dusza synodalna”.

    Odnalazłem podczas seminarium chęć uczestników do wsłuchania się w siebie nawzajem głęboko, z determinacją. Zarazem jednak każdy uczestnik czuł zaproszenie do ufnego ujawnienia „rozkwitu” własnych perspektyw, nie zawsze być może oczekiwanych! Tak więc dynamicznie, na oczach wszystkich, rodził się obraz całości, może nie do końca jeszcze kompletny, ani też idealnie „zsynchronizowany” w jeden spójny system. Ta modalność była dla mnie głęboko synodalna, także dlatego, że została wzmocniona tchnieniem wspólnej modlitwy, która miała na celu pozostawienie każdego „okna” otwartym na Ducha Świętego.

    Synodalność ta, ponadto, jak świadczy o tym doświadczenie pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej – która rozpoczęła się wraz z Jezusem i osiągnęła punkt kulminacyjny w eschatologicznym wylaniu Ducha Zmartwychwstałego – stała się nieustannym powrotem do Paschy Jezusa, aby stawić czoła nieoczekiwanym niespodziankom rozwijającej się historii ludzi. To pozwala nam pochylić się nad ranami ludzkości, dawnymi i nowymi, które nieustannie wołają o potrzebę odkupienia, urzeczywistnianą w hic et nunc każdej epoki. Synodalność, która nie słucha tych bolesnych wołań, nie może ujawnić się jako „ruch ukierunkowany” na potrzebujących opieki w danym momencie ludzkiej historii.

    Na polu etyki wołanie to jest jeszcze silniejsze, ponieważ jest spowodowane autentycznym spotkaniem wolności i obowiązku, daru i odpowiedzi, między „tak” Boga i „tak” człowieka. Tutaj stawką jest obecna paląca potrzeba „natlenienia” ludzkiej atmosfery „tchnieniem Trójcy Świętej”. Bez tego pozostaje ona coraz bardziej skażona przez coraz to nowe i masowe zalewy fałszu, co obecnie kształtuje się wprost jako kultura kłamstwa.

    Przyczynek Ojca koncentrował się na biblijnych przesłankach poruszanych tematów. Czy uważa Ojciec, że w teologii moralnej, zwłaszcza tej szczegółowej, potrzebny jest nowy sposób korzystania z Pisma Świętego?

    Uczestniczyłem w seminarium właśnie z racji moich podwójnych kompetencji, na polu teologiczno-moralnym i biblijnym. Przełom Soboru Watykańskiego II przyniósł ważny „powrót” do sposobu podejmowania refleksji w naukach teologicznych, który był praktykowanych we wspólnocie kościelnej od czasów Ojców Kościoła. W rzeczywistości, teologia rzeczywiście ma „duszę”, która została zidentyfikowana z Pismem Świętym.

    Ta prorocza zasada, wskazana na nowo z odwagą przez Sobór Watykański II, umiejscawia naszą dyscyplinę z powrotem przede wszystkim w duchowości, rozumianej w jej podstawowym znaczeniu, polegającym na przyznaniu absolutnego priorytetu Bożej łasce.

    Dlatego podstawową zasadą nie jest prawo, ale darmowy dar Boży, który oczekuje na odpowiedź człowieka. Jeśli zaś jest tak jest, to konsekwencje są raczej proste: to co Bóg stawia przed człowiekiem jako obowiązek moralny, jest jednak zawsze poprzedzone antycypującym darem Bożym. Innymi słowy, odpowiedź następuje po poprzednim wezwaniu i uzdolnieniu przez Wzywającego.

    Co pociąga za sobą ten priorytet daru Bożego?

    Dla teologii moralnej fundamentalnej ten soborowy „przewrót” jest cały czas przyswajany w dyskursie etycznym. Naukowość tego dyskursu toczy się tutaj między trzema połączonymi ze sobą, dynamicznymi biegunami. Są nimi: Objawienie, czyli Słowo Boże, które komunikuje wezwanie; wizja, czyli „przetłumaczenie” bosko-ludzkich danych na racjonalnie uargumentowany język etyczny; wreszcie praktyka życia moralnego, czyli szczęśliwe życie w wspólnocie chrześcijańskiej.

    Czułem się bardzo zaszczycony, że mogłem przyczynić się do prac seminarium poprzez ponowne odczytanie tematu „Pismo Święte i życie ludzkie”. Znalazłem tutaj silne impulsy do prawdziwego „zmartwychwstania” naszej dyscypliny moralnej. Są one zarówno złożone, jak i proste. Można je wyrazić w jednym zdaniu: „Jesteś umiłowany! Dlatego będziesz miłował!». Impulsy te mogą być  zarazem złożone, ponieważ dotyczą niesłychanej fascynacji, jaką Bóg – Stwórca i Odkupiciel człowieka – żywi wobec człowieka, a zwłaszcza ludzkiej konstytutywnej kruchości. Właśnie ten ostatni wymiar jest precyzyjnym miejscem doświadczania Bożej łaski, ponieważ człowiek jest stworzeniem od początku ułomnym, ale właśnie taki jest umiłowany przez Stwórcę i przeznaczony do Bożej chwały w swoim ludzkim ciele.

    Czy zatem można przemyśleć na nowo moralność w tej właśnie perspektywie?

    Moralność, bardziej niż jako przytłaczający ciężar, można sformułować jako „oblubieńczość” pomiędzy darem a zadaniem, między wolnością a prawem. Jeszcze więcej wyobraźni i odwagi wymaga wprowadzenie takiej „oblubieńczej duszy” teologii moralnej do konkretnych i bardziej specyficznych tematów, jak poczynanie życia, rodzenie się, cierpienie i umieranie.

    Ponieważ jest to opowieść o Bogu, który wchodzi w relację z człowiekiem jako „ciałem”, byłoby z pewnością lepiej, gdyby każdy możliwy głos, także naukowy, włączał się „synodalnie” do dyskusji, badając wszystkie dane nt. stworzenia, które powoli wyłaniają się z rzeczywistości świata i przekładają na coraz dokładniejsze wyjaśnienie „planu Bożego” wobec człowieka. Ten projekt istnieje i zbiega się ze szczęściem, do którego ludzkie życie jest przeznaczone, ale pod wieloma względami musi jeszcze „przetłumaczyć” się na zaktualizowany język, który kocha życie i autentycznie mu służy.

    Teologia moralna szczegółowa z pewnością będzie w stanie „ożywić się” poprzez nowe „skąpanie się” w pierwotnym strumieniu optymizmu Stwórcy, „zanurzając się” z ufnością w te przekazy Ducha, które Pismo Święte przedstawia w obrazie nieustannego „laboratorium” na temat ludzkiej kondycji. Stąd też niestrudzenie powtarzam radosne zdanie św. Alfonsa de Liguori, doktora Kościoła i patrona moralistów, które w jednym zdaniu podsumowuje wszystko, co do tej pory powiedziałem: „Rajem Boga jest serce człowieka”.

    za: osservatoreromano.va

    tłum. o. Mariusz Mazurkiewicz CSsR; oprac. red. o.  Andrzej Wodka CSsR

    Udostępnij