• Rekolekcje i wypoczynek – CADR i Scala W górach i nad morzem
    Portal Kaznodziejski
    Rok Świętego Klemensa Hofbauera, Jubileusz 200-lecia śmierci
    Charyzmat i duchowość
  • Menu

    Kielich życia, nie śmierci – Ciało Pańskie a koronawirus

    Kielich życia, nie śmierci

    Jedną z najważniejszych postaci w pogłębianiu nauki chrześcijańskiej na temat Najświętszego Sakramentu oraz w szerzeniu należnego Mu kultu był św. Tomasz z Akwinu, doktor Kościoła. To jemu zostało zlecone zadanie ułożenia tekstu Mszy oraz brewiarza na uroczystość Bożego Ciała, kiedy ta została ustanowiona dla całego Kościoła. Teksty te zostały zatwierdzone 11 sierpnia 1264 r. przez papieża Urbana IV. Można więc zaufać temu świętemu doktorowi Kościoła, czyli jednemu z jego najlepszych nauczycieli, aby lepiej zgłębić tajemnicę Eucharystii. Teologia św. Tomasza z Akwinu może nam pomóc nawet dzisiaj, w rozwiązaniu chociażby pytań, które powodują zażarte spory na temat Ciała Pańskiego i możliwości przenoszenia przezeń wirusów.

    Akwinata uczy nas przede wszystkim, że wiara musi być przyjęta przez rozum, stworzony przecież przez Boga, jak i wyjaśniona w ten sposób, aby przedstawiane przez nią prawdy nie były sprzeczne z tym, co człowiek może się sam nauczyć. Dogmaty nie mogą stać się obiektem szyderstw. Św. Tomaszowi nie chodziło o udowadnianie Objawienia, lecz o pokazanie, że człowiek racjonalny może nie tylko je uznać za prawdziwe, ale także pogłębić. Idąc tą ścieżką, mając św. Tomasza za mistrza, chciałbym odpowiedzieć na pytanie następujące: czy Komunia święta może przenosić wirusy? Aby to uczynić, najpierw przedstawię co św. Tomasz z Akwinu mówi o możliwości otrucia kapłana w trakcie Mszy świętej. Następnie możliwość ta zostanie wytłumaczona prawdą o transsubstancjacji. Potem rozumowanie to zostanie zastosowane do trapiącego nas dziś problemu koronawirusa. W ostatniej części pozwolę sobie na kilka porad duchowych, które będą miały na celu pomóc nam wszystkim w wyjściu z tego kryzysu z mocniejszą wiarą.

    Otruć Eucharystią

    Akwinata, żyjący w czasach, w których pozbywano się przeciwników również poprzez otrucie, znał przypadki, że pozbawiano kapłanów życia poprzez wlanie trucizny do wina używanego do Mszy świętej. Dlatego też daje wyjaśnienie co ma zrobić kapłan, który już po konsekracji wina dowie się, że zostało ono zatrute. Ma on już bowiem w kielichu Krew Pańską. Doktor Kościoła daje następującą radę: „Gdyby zaś kapłan spostrzegł, że do kielicha wlano truciznę, w żadnym razie nie powinien spożywać zawartości i nie dawać jej do spożycia innym osobom, by kielich życia nie stal się kielichem śmierci. Zawartość tę kapłan ma przelać uważnie do jakiegoś małego naczynia i przechować starannie obok relikwii. Aby zaś nie pozostawiać sakramentu bez zakończenia, trzeba do kielicha wlać wina i rozpoczynając ponownie od konsekracji Krwi Ofiarę doprowadzić do końca. [1]” (Suma teologiczna, III część, q. 83, a. 6, ad. 3) Tym samym, św. Tomasz dopuszcza możliwość uczynienia z Najświętszego Sakramentu narzędzia śmierci biologicznej. Kielich życia może stać się kielichem śmierci, narzędziem zbrodni. Można zadać sobie pytanie jak to możliwe, skoro kielich ten zawiera Jezusa Chrystusa, rzeczywiście obecnego dawcę Życia? Tego, który powiedział, że jest Życiem? Odpowiedzią na to pytanie jest wyjaśnienie tego, czym jest transsubstancjacja, a co Akwinata opisał w innym fragmencie tego samego dzieła.

    Zmiana istoty, a nie przypadłości

    Św. Tomasz z Akwinu, zgodnie z nauką Kościoła, nauczał, że w trakcie Mszy, przez słowa konsekracji, chleb staje się Ciałem Chrystusa, zaś wino Krwią Chrystusa. Nawet więcej! Zarówno chleb, jak i wino, stają się samym Chrystusem! Jednakże, Akwinata był świadom, że zmiana dokonuje się wyłącznie na poziomie istoty rzeczy, a nie jej przypadłości. Żeby uprościć, możemy powiedzieć, że istota (substancja), określa to, czym dana rzeczywistość jest (odpowiadamy na pytanie: co to jest?). Przypadłości zaś (akcydenty), to pozostałe cechy tej samej rzeczywistości (odpowiadamy na pytanie: jakie to jest?). Dla przykładu, gdy widzę konkretne zwierzę, powiem: to jest pies. „Pies” określa substancję, istotę. Gdy mówię, że jest on kundlem, szarym, dużym, moim, określam jego przypadłości, które same z siebie wymagają najpierw istoty.

    W transsubstancjacji dochodzi do zamiany istoty, a nie przypadłości, inaczej byśmy widzieli Chrystusa z Jego ludzkim ciałem na ołtarzach. Dlatego nie mówimy o „transakcydentacji”, czy też o transmutacji, o której możemy czytać w opowiadaniach magicznych, w których to czarodzieje zmieniają na przykład kota w psa, co widzą postaci fikcyjne. Po wypowiedzeniu przez kapłana słów konsekracji, na pytanie „co to jest?”, nie odpowiemy „hostia”, lecz odpowiemy „to jest Ciało Chrystusa”. Istota się zmieniła. Jednak nasze zmysły dalej widzą te same przypadłości hostii, które miała przed konsekracją. Dlatego też śpiewamy w pięknej pieśni „Zbliżam się pokorze” napisanej przez nikogo innego jak św. Tomasza z Akwinu: „Mylą się, o Boże, w Tobie wzrok i smak, kto się im poddaje, temu wiary brak. Ja jedynie wierzyć Twej nauce chcę, że w postaci Chleba utaiłeś się.” Owa postać chleba, to nic innego jak wspomniane już przypadłości. Utajony zaś Bóg, Chrystus, to istota, substancja. Na tym polega jedna z największych i najtrudniejszych do pojęcia tajemnic wiary, transsubstancjacja. To, co było chlebem staje się Chrystusem nie przestając jednocześnie posiadać zewnętrznych cech chleba. Człowiek wierzący może tylko popaść w zachwyt przed tą prawdą.

    Tym samym, dla św. Tomasza jest czymś rozumnym twierdzenie, że przypadłości chleba zachowują swoje właściwości po konsekracji, dalej mogą być zauważone, mają ten sam smak: „Każda rzecz działa o tyle, o ile jest bytem w akcie. Wynika stąd współzależność między istnieniem a działaniem danej rzeczy. Ponieważ zaś – jak już wiemy – moc Boża sprawia, że postacie sakramentalne istnieją nadal tak, jak istniały poprzednio w substancji chleba i wina, wnioskujemy, że po przemianie tej substancji w Ciało i Krew Chrystusa, nadal oddziałują na otoczenie. Toteż niewątpliwie mogą one powodować zmiany w ciałach znajdujących się poza nimi.” (Suma teologiczna, III część, q. 77, a. 3, c.) Można kogoś otruć Krwią Pańską właśnie dlatego iż postaci eucharystyczne dalej mogą tak samo oddziaływać na otoczenie. Wino zmieszane z trucizną jest zatrutym winem, zaś konsekracja nie zmienia jego właściwości chemicznych, lecz coś o wiele bardziej ważnego, jego istotę. Krew Chrystusa jest w kielichu pod postacią zatrutego wina.

    Ciało Pańskie a koronawirus

    Jest czymś oczywistym, że św. Tomasz z Akwinu nie miał wiedzy na temat wirusów. Nie przeszkadza nam to jednak w zastosowaniu do nich tych samych zasad co do trucizny. Wirusy i trucizny są bowiem rzeczywistościami materialnymi, różnią się zaś strukturą, składem chemicznym, rozmiarami itp. Tym samym niemal wystarczy zamienić truciznę ze wspomnianego wcześniej fragmentu wirusem. Jeżeli na hostiach przeznaczonych do konsekracji znajdują się wirusy, to wypowiedzenie nad nimi słów konsekracji nie sprawi tego, że one znikną, tak jak nie sprawia tego, że hostie przestają mieć taki kolor, jaki mają. Konsekracja zmienia na dodatek wyłącznie chleb, a nie to, co się na nim może znajdować. Słów konsekracji nie należy sobie wyobrażać jak słów, które całkowicie oczyszczają wszystko, czego dotyczą (inaczej by neutralizowały one trucizny). Słowa konsekracji nie są środkiem dezynfekującym, lecz środkiem przemieniającym istotę rzeczy. One tylko, a raczej aż zmieniają hostie w Ciało Pańskie. Zmieniają one istotę rzeczy, nie jej przypadłości. Tym samym, na przyjmowanej Komunii jak najbardziej mogą znajdować się wirusy, których słowa konsekracji nawet nie dotyczą. Świętość przyjmowanego sakramentu nic tutaj nie zmienia.

    Podobnie należy powiedzieć o kapłańskich dłoniach, które owszem są namaszczane by uwidocznić otrzymaną w sakramencie święceń władzę błogosławienia rzeczy. Nie przeszkadza to im jednak w byciu nośnikiem bakterii czy wirusów. Dla uczciwości należy wspomnieć, że kapłan otrzymuje tę władzę nie z chwilą namaszczenia rąk, lecz poprzez nałożenie rąk na głowę przez biskupa i wypowiedzenie słów koniecznych do święceń. Te dwie rzeczywistości stanowią bowiem materię i formę sakramentu. Pozostałe ryty święceń uwypuklają znaczenie otrzymanego sakramentu, a w szczególnych przypadkach mogą być pominięte. Nie uniemożliwia to kapłanowi wyświęconemu szybko w trakcie prześladowań, wyłącznie przez nałożenie rąk i wypowiedzenie formy sakramentu, bez namaszczania rąk olejem, błogosławienia osób czy rzeczy. Dłonie kapłana nie są bowiem obdarzone darem sterylizacji, automatycznego czyszczenia wszystkiego co dotykają (choć przyznam, że znacznie by to nam, kapłanom, ułatwiło życie). Gesty wykonane ręką kapłańską mają oznaczać łaskę Bożą, która oczyszcza duszę, nie ciało. Łaska zaś ma nas doprowadzić do życia wiecznego, które otrzymamy już z nowym, niezniszczalnym ciałem. Nasze ziemskie ciała prędzej czy później ulegną bowiem zniszczeniu.

    Kilka porad duchowych

    Chcę zakończyć ten tekst poprzez kilka porad duchowych. Pierwsza z nich dotyczy głębszego zrozumienia tego czym są sakramenty. Sakrament jest widzialnym znakiem niewidzialnej łaski Bożej, ustanowionym przez Chrystusa dla naszego zbawienia. Jego celem jest więc udzielenie nam koniecznej pomocy by dostać się do nieba. Sakramenty zostały ustanowione dla życia wiecznego, nie dla przemijającego życia ziemskiego. Bóg udziela nam zdrowia, pomocy na tej ziemi, wyłącznie, gdy będzie to dla nas pomocne w osiągnięciu nieba. Bóg nie stworzył nas dla życia w ziemskim raju! Tym samym nie należy patrzeć na Komunię jak na lekarstwo na ziemskie choroby ciała. Jest Ona lekarstwem na choroby naszej duszy, na to wszystko co nas oddala od Boga i przeszkadza nam w dążeniu do świętości. Czasami to nasze życie na tej ziemi nam w tym najbardziej przeszkadza. Nie oczekujmy więc od Komunii wyleczenia nas z chorób naszego ciała, to uwłacza Jej godności. Owszem, Chrystus leczył chorych, lecz czynił to, by potwierdzić swoją naukę, która ma nas prowadzić do nieba.

    Po drugie, pozbądźmy się magicznego myślenia w dziedzinie sakramentów. Łaska Boża nie niszczy natury, lecz ją doskonali, by nas prowadziła do nieba, uwalniając nas od tego, co jest złego na tym świecie od czasów grzechu pierworodnego. Tym samym, słowa konsekracji nie dezynfekują, nie odtruwają hostii czy wina, lecz zmieniają je w Ciało i Krew Chrystusa. Nasz Zbawiciel pozostawił je nam nie po to, byśmy ich używali jak lekarstwa, lecz by nam dały sił by iść do nieba. Gdyby Eucharystia była lekarstwem na wszystkie choroby, ludzie by Ją przyjmowali wyłącznie w celach terapeutycznych, by przedłużyć sobie ziemskie życie, często po to, by jeszcze więcej grzeszyć. Czy możemy sobie wyobrazić by Chrystus pozwolił na takie przedmiotowe traktowanie Jego Ciała? Pan Bóg sam przewidział lekarstwa by leczył nasze ciała: „Pan stworzył z ziemi lekarstwa, a człowiek mądry nie będzie nimi gardził.” (Syr 38, 4)

    Nie myślmy także w sposób magicznych o kapłanach, jakby byli czarodziejami zdolnymi odpędzać najgorsze potwory, oczyszczającymi wszystko przez swój dotyk! Jesteśmy wyłącznie sługami Pańskimi, mającymi czynić, co On nam kazał. On zaś nam kazał zajmować się duszami, nie ciałami ludzi. Od leczenia ludzi są lekarze, jak o tym dobrze mówi cytowana przed chwilą Księga Syracha: „Czcij lekarza czcią należną z powodu jego posług, albowiem i jego stworzył Pan.” (Syr 38, 1) Pan Bóg każdemu przewidział jego role. Kapłan zajmuje się zdrowiem duszy, lekarz zdrowiem ciała.

    Trzecia rada to zachęta to zagłębiania naszej wiary. Powoli kończymy Wielki Post. Może warto zadać sobie pytanie o to, jak często sięgamy po katechizm? Jak często przypominamy sobie główne prawdy wiary? Jak często zastanawiam się nad tym, co znaczą poszczególne zdania w Wyznaniu Wiary? Nie wystarczy powierzchowna znajomość formułek. Owszem, są one pomocne, konieczne by znać choć odrobinę naszej wiary. Jednak są one również zachętą do tego, aby każdy z nas zastanowił się poważnie co one rzeczywiście oznaczają, jak mógłbym je przekazać osobie z mojego najbliższego otoczenia. Warto więc poszerzyć naszą wiedzę religijną, abyśmy potem mogli z jeszcze bardziej żarliwym sercem przylgnąć do Boga żywego, dawcy życia wiecznego.

    ks. mgr lic. Mateusz Markiewicz, IBP

    [1] Za każdym razem cytuję Sumę według tłumaczenia ks. Stanisława Piotrowicza, dostępnego pod tym adresem: http://zwola-old.karmelicibosi.pl/p/z/formacja/summa/summa_28.pdf

    za: radiomaryja.pl

    Udostępnij