• Lectio divina na każdy dzień Wydawnictwo Homo Dei
    Kult Matki Bożej Nieustającej Pomocy, Płyta CD z pieśniami do MBNP
    Portal Kaznodziejski
    Peregrynacja relikwii św. Gerarda
  • Menu

    Triduum przed uroczystością św. Alfonsa Marii de Liguori

    W ramach przygotowania do uroczystości św. Alfonsa Marii de Liguori, która przypada w sobotę 1 sierpnia, Centrum Apostolstwa i Duchowości Redemptorystów zaprasza do przeżycia triduum refleksji i modlitwy w dniach 29-31 lipca 2026 r. Na poszczególne dni proponujemy wybrane fragmenty dwóch dzieł Założyciela Zgromadzenia Redemptorystów, o którym papież Benedykt XVI tak powiedział: „Święty Alfons Liguori jest przykładem gorliwego pasterza, który pozyskiwał dusze, przepowiadając Ewangelię i sprawując sakramenty, z którym łączy się styl postępowania naznaczonego łagodną i pokorną dobrocią, która rodziła się z intensywnej relacji z Bogiem, Dobrocią nieskończoną”.

    Zachęcamy do refleksji nad zaproponowanymi tematami i włączenia się w duchowe przeżywanie tych dni.

    POBIERZ CAŁY MATERIAŁ

    DZIEŃ 1: O POTRZEBIE I SKUTECZNOŚCI MODLITWY

    Zastanowimy się nad potrzebą modlitwy, nad jej skutecznością i mocą w wyjednaniu nam wszelkich łask u Boga oraz nad sposobami jej praktykowania.

    1. Potrzeba modlitwy

    Powinniśmy być przekonani, iż nic dobrego nie możemy uczynić bez łaski Pana Boga. Łaskę zaś szczególnie skuteczną Pan daje tylko tym, którzy o nią proszą. Sam Pan Jezus tak mówi na ten temat: Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić (J 15, 5). Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam (Łk 11, 9). Św. Teresa mówi: „Kto Boga o nic nie prosi, ten żadnych łask szczególnych, do zbawienia i doskonałości niezbędnych, nie otrzymuje”.

    Jesteśmy wezwani do modlitwy od pierwszej chwili, gdy zaczynamy być świadomi. Jest to nie tylko rada ze strony Jezusa, lecz także nakaz i prawo Boże. Znajdujemy je bardzo wyraźnie w wielu miejscach Pisma Świętego: Powiedział im też przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać (Łk 18, 1). Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie (Mk 14, 38). Proście, a otrzymacie (J 16, 24).

    Każdy człowiek powinien się modlić, ponieważ każdy potrzebuje łaski Pana Boga. Można ją otrzymać tylko przez modlitwę. Powinniśmy modlić się zawsze. Są jednak trzy szczególne okoliczności, kiedy zobowiązani jesteśmy do modlitwy:

    1) gdy jesteśmy w stanie grzechu;

    2) w niebezpieczeństwie śmierci;

    3) w czasie pokusy.

    Modlitwa jest nam potrzebna do tego, aby móc wytrwać w łasce i osiągnąć zbawienie. Św. Tomasz twierdzi: „Po chrzcie świętym, modlitwa jest głównym środkiem do zbawienia, jakby drugim kluczem, otwierającym nam niebo”. W czasie chrztu odpuszczone są nam grzechy. W życiu jesteśmy jednak narażeni na pokusy. Modlitwa jest narzędziem do ich zwalczania i zwycięstwa nad nimi.

    Każdy człowiek powinien prosić o dar wytrwania w dobrym do końca. Św. Augustyn mówi, że łaskę tę można uzyskać dzięki modlitwie.

    Modlitwa jest zatem potrzebna oraz niezbędna do zbawienia. Wszyscy potępieni dlatego tylko dostali się do piekła, że się nie modlili. Wszyscy święci uświęcili się przez modlitwę. Bez modlitwy nie można osiągnąć nie tylko świętości, ale nawet najniższego stopnia sprawiedliwości i zbawienia. Według św. Jana Chryzostoma śmierć duchowa, czyli utrata łaski uświęcającej, ma swoje korzenie w zaniedbaniu modlitwy.

    2. Skuteczność modlitwy

    Modlitwę możemy porównać do ubogiej żebraczki. Sama w sobie nie może nam nic dać. Może jednak wyjednać nam u Boga łaski, o które prosimy, zwracając się do Niego. Bóg chce, byśmy się do Niego modlili. Poprzez tę chęć daje nam dowód swej wielkiej miłości. Jaki większy dowód miłości można dać przyjacielowi, gdy powie się do niego: Proś, o co chcesz, a wszystko ci dam! W taki sposób Bóg wzywa nas do modlitwy: Proście, a otrzymacie (J 16, 24). Jezus nie ogranicza naszej modlitwy. Zaprasza nas do ufnego zwracania się do Niego: Poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni (J 15, 7). Modlitwa ma niejako moc zmuszenia Pana Boga, aby udzielał nam wszelkich potrzebnych łask, o które prosimy.

    Na modlitwie jesteśmy jak biedni żebracy, jeżeli jednak chcemy, możemy łatwo stać się bogatymi. Prośmy więc o łaski Boże, a zostaną nam one dane. Prośmy o wiele, wtedy wiele otrzymamy. Błogosławiony Bóg, co nie odepchnął mej prośby i nie odjął mi swojej łaskawości (Ps 66, 20). Św. Augustyn w taki sposób komentuje ten fragment Pisma Świętego: „Jeżeli Bóg zobaczy cię modlącego się, bądź pewien, że otoczy cię On swoim miłosierdziem”.

    Te słowa potwierdza obietnica samego Boga uczyniona ustami proroka Izajasza: I będzie tak, iż zanim zawołają, Ja im odpowiem; oni jeszcze mówić będą, a Ja już wysłucham (Iz 65, 24). Tak więc, gdy się modlimy, zanim zakończymy modlitwę, Bóg już nas wysłuchuje.

    Nic więc dziwnego, że szatan używa wszelkich sposobów, aby nas przywieść do roztargnienia w modlitwie. Chce nas od niej odciągnąć, abyśmy ją zaniedbali. Pomimo roztargnień i rozproszeń nie opuszczajmy modlitwy.

    Modlitwa jest więc najskuteczniejszym środkiem do zbawienia, do postępu w doskonałości, jest drogą do uświęcenia. Słowo Boże zaprasza i nakazuje nam modlitwę. Módlmy się do Pana, błagajmy, wołajmy do Niego, jeżeli pragniemy od Niego łaski. Będzie Mnie wzywał, a Ja go wysłucham i będę z nim w utrapieniu, wyzwolę go i sławą obdarzę (Ps 91, 15). Wtedy wzywaj Mnie w dniu utrapienia: Ja cię uwolnię, a ty Mnie uwielbisz (Ps 50, 15). Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam (Mt 7, 7). Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie (Mk 11, 24).

    Bóg w jasny sposób wyraża, że pragnie udzielić nam łask, i chce, abyśmy je wypraszali na modlitwie. Zwracanie się do Bogana modlitwie ma znaczenie, ponieważ wyraża naszą gotowość przyjęcia łaski. Niejednokrotnie pozornie chcemy otrzymać od Boga łaskę, na przykład uzdrowienia, przebaczenia, a tak naprawdę nie jesteśmy na nią przygotowani i nie chcemy jej. Aby wytrwać na drodze życia jako chrześcijanie, trzeba więc wytrwale się modlić. Weselcie się nadzieją! W ucisku bądźcie cierpliwi, w modlitwie – wytrwali! (Rz 12, 12).

    Modlitwa

    Ojcze Przedwieczny! Przez miłość Twoją dla Jezusa błagam Cię, użycz mi daru modlitwy. Naucz mnie wzywać nieustannie miłosierdzia oraz łaski Twojej i w modlitwie ustawicznej z Tobą obcować! O Maryjo! Matko Boża! Opiekunko, Pośredniczko i Matko moja! Najgorętsza i najbardziej wytrwała w modlitwie, która stałaś się godna tego, że Twojej modlitwie Bóg nigdy nie zdoła się oprzeć, przyczyń się za mną, wyjednaj mi ducha modlitwy, aby dusza moja była w niej gorąca i nie ustawała, i przez wszystkie potrzebne łaski i cnoty ostatecznie wytrwała w służbie i miłości Bożej. Amen.

    Alfons Maria de Liguori, Droga do świętości, Homo Dei, Kraków 2011, s. 17-21

    *****

    DZIEŃ 2: O WARTOŚCI KOMUNII ŚW.

    Eucharystia jest najdoskonalszym ze wszystkich sakramentów ustanowionych przez Jezusa Chrystusa dla naszego zbawienia i uświęcenia. Wszystkie inne zawierają w sobie łaskę Bożą. Eucharystia daje nam samego Boga. Św. Tomasz mówi: „Wszystkie inne sakramenty Pan Jezus ustanowił po to, aby przygotować ludzi do godnego sprawowania lub przyjmowania Najświętszego Sakramentu, który jest dopełnieniem i uzupełnieniem w nas życia duchowego. Z niego bowiem dusza czerpie swoją doskonałość ostatecznie i najobficiej”. Istotą doskonałości jest zjednoczenie się z Bogiem. Najlepszym środkiem do tego jest Komunia św. Przez nią dusza nasza niejako wciela się w Jezusa Chrystusa i stanowi z Nim jedność, jak powiedział sam Pan Jezus: Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim (J 8, 56). Św. Jan Chryzostom stwierdza, że Pan Jezus dlatego ukrył się pod postacią chleba, abyśmy się stawali jedno z Nim. Św. Cyryl Aleksandryjski mówi, że Komunia św. łączy nas z Panem Jezusem tak ściśle, jak dwa kawałki stopionego wosku łączą się w jedno. Chrystus ustanowił Przenajświętszy Sakrament pod postacią chleba po to, abyśmy zrozumieli, iż chce przez niego wcielać się w nas tak, jak zwyczajny chleb, który zamienia się w naszą krew i ciało. Różnica polega na tym, że zwyczajny pokarm zamienia się w nas w sposób naturalny, natomiast Chleb niebieski przemienia nas w Chrystusa. Karmiąc się nim, stajemy się uczestnikami Jego natury. Św. Augustyn mówi: „Przez ten Chleb nadprzyrodzony nie ja w Ciebie, lecz Ty przemienisz się we mnie!”.

    Głównym skutkiem Komunii św. jest utrzymanie w naszej duszy łaski życia. Sakrament ten nazywa się Chlebem niebieskim, ponieważ utrzymuje w nas życie duszy, którym jest łaska Boża, tak jak chleb ziemski utrzymuje życie ciała. Sobór Trydencki naucza, że „Eucharystia jest zbawiennym lekarstwem, chroniącym nas od grzechów śmiertelnych i oczyszczającym z grzechów powszednich”. Jak dobroczynny potok uśmierza ona i gasi w nas żar namiętności. Kto więc narażony jest na niebezpieczne uczucia, niech korzysta z Komunii św. Uciszy ona i uspokoi jego namiętności. Św. Bernard pouczał swoich uczniów: „Jeśli kto z was nie doznaje gwałtownych poruszeń gniewu, zazdrości, nieczystych żądz, niech składa dzięki Przenajświętszemu Sakramentowi, jest to bowiem jego skutek”. Według św. Tomasza Komunia św. „daje nam siłę do zwyciężania pocisków szatańskich. Natomiast św. Jan Chryzostom mówi, że duchy piekielne uciekają od nas, gdy przystępujemy do Komunii, przybiegają natomiast i służą nam aniołowie”. Sakrament ten przywraca i wzmacnia siły naszej duszy, napełnia pokojem wewnętrznym, zachęca do czynienia dobra, dodaje odwagi do ćwiczenia się w cnocie, ułatwia wzrastanie w doskonałości.

    „Komunia św. – mówi św. Tomasz – napełnia nas szczególnie miłością Bożą”. Chrystus przyszedł na ziemię po to, aby zapalić w sercach ludzkich ogień swej świętej miłości. Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął (Łk 12, 49). W żadnej z tajemnic swojego życia Zbawiciel nie okazał nam tyle miłości, co w Sakramencie Ołtarza, gdzie cały oddaje się nam na własność. Św. Jan pisze o ustanowieniu Najświętszego Sakramentu: Jezus, wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował (J 13, 1). Sobór Trydencki wyjaśnia, że słowa „do końca ich umiłował” oznaczają, iż Jezus Chrystus w tym sakramencie wylał na ludzi wszystkie skarby swojej miłości. Św. Tomasz nazywa Komunię św. „Sakramentem miłości”, a św. Bernard „Miłością wszelkich miłości”. Św. Magdalena de Pazzi dzień Komunii św. nazywała dniem miłości. Mówiła, iż „dusza, przystępując do Komunii św., może powtarzać słowa Pana Jezusa w chwili konania: Spełniło się”. Tak jest, wszystko się wypełniło! Bóg oddał się nam cały i już nic więcej dać nam nie może. My również nie możemy już pragnąć niczego więcej. Jedynie częstej i godnej Komunii.

    W pierwszych wiekach Kościoła, jak pisze św. Łukasz, wszyscy wierni codziennie przystępowali do stołu Pańskiego. Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie (Dz 2, 42). W dialekcie syryjskim zamiast słów „łamanie chleba” używa się „łamanie daru błogosławionego”, co jeszcze lepiej określa chleb konsekrowany. Wszyscy tłumacze Pisma Świętego przez ten chleb rozumieją zgodnie Komunię św. Stąd św. Tomasz nie waha się twierdzić, iż w pierwszych wiekach wszyscy chrześcijanie, uczestnicząc we Mszy św., codziennie przyjmowali Ciało i Krew Pańską. To samo stwierdza św. Dionizy Areopagita, a św. Hieronim pisze, iż za jego czasów zwyczaj ten istniał w Rzymie i w Hiszpanii. Z czasem, gdy pobożność chrześcijan malała, zwyczaj ten osłabł na tyle, że papież Fabian zobowiązał wszystkich wiernych do tego, aby spowiadali się i przyjmowali Komunię św. co najmniej trzy razy w roku: na Wielkanoc, Zesłanie Ducha Świętego i Boże Narodzenie. Wreszcie oziębłość chrześcijan doszła do tego stopnia, że papież Innocenty III zalecenie to ograniczył tylko do jednego razu w roku, w czasie wielkanocnym, pod karą wyłączenia ze zgromadzenia wiernych. Dekret ten potwierdził potem Sobór Trydencki. Nie dowodzi to tego, że zwyczaj częstej, a nawet codziennej Komunii stał się mniej chwalebny, lecz tego, że nastąpiło wielkie osłabienie pierwotnej gorliwości chrześcijan.

    Tymczasem osoby, które często i z prawdziwym pragnieniem przyjmują Boga do swego serca, szybko wzrastają w miłości Bożej i czynią wielkie postępy w dążeniu do doskonałości. Pan okazuje im wielkie łaski i obdarza coraz hojniej swoją miłością. Czasem dla utrzymania ich w pokorze lub wypróbowania wierności nawiedza je oschłością duchową, odbiera im uczucie czułej pobożności. Wówczas osoby te czerpią potrzebną pomoc i radość z częstej Komunii św. Św. Teresa mówi, że „w miejscach, w których jest wprowadzony zwyczaj częstej Komunii, panuje ścisła moralność i przestrzeganie przepisu życia, a najlepsze są te dusze, które najczęściej przystępują do stołu Pańskiego”.

    Powstrzymywanie się od przyjmowania Komunii św. nie uczyniło nikogo doskonalszym. Chrześcijanin nie staje się lepszy przez oddalenie od sakramentu Eucharystii. Komunii św. nie da się pogodzić z próżnością, ze złym przywiązaniem do świata, z częstym prowadzeniem próżnych rozmów, z łatwym przerywaniem milczenia i podobnymi niedoskonałościami.

    Zastanówmy się, dlaczego wstrzymujemy się od częstego przystępowania do sakramentu Komunii św. Może lękamy się wymówek za dobrowolne upadki, które słusznie mógłby uczynić nam Pan Jezus? Może chcemy żyć z większą wolnością? Jeżeli tak, to znaczy, że słabo kochamy Pana Boga. Strzeżmy się więc, aby to zaniedbanie, z którego być może wcale nie chcemy się dźwignąć, nie stało się dla nas przyczyną wiecznego zatracenia. Z uśpienia tego trzeba się obudzić jak najszybciej. Należy chętnie i prawdziwie oddać resztę swego życia Panu Bogu, odmienić je i poprawić. Powinniśmy często korzystać z sakramentu Eucharystii. Bądźmy pewni, że nigdy nie będziemy żałować przyjętych Komunii św., lecz tych, które przez własne niedbalstwo opuściliśmy.

    Bez wątpienia ze wszystkich nabożeństw najbardziej owocne jest spożywanie Najświętszego Ciała i Krwi Pana Jezusa. Cała bowiem doskonałość tego sakramentu polega na zjednoczeniu duszy z Panem Bogiem. Komunia jest aktem najbliższego zjednoczenia. Ponad ten akt nie można uczynić nic milszego Bogu.

    Modlitwa

    Panie Jezu! Ty mnie wzywasz do spożywania Twojego Ciała w Komunii św., abym łącząc się z Tobą tak ściśle, stał się całkowicie Twoją własnością. Co Ci powiem, co oddam za taką miłość? Dzięki składam i ufam, że mi pozwolisz dziękować Ci przez całą wieczność. Przez Twoje zasługi spodziewam się szczęśliwej wieczności. Tymczasem pragnę przebywać u stóp Twojego Ołtarza, wielbiąc Cię utajonego w Najświętszym Sakramencie, aby kiedyś w wieczności wielbić Cię bez końca u stóp Twego tronu. Amen.

    Alfons Maria de Liguori, Droga do świętości, Homo Dei, Kraków 2011, s. 78-83

    *****

    DZIEŃ 3: O GŁOSZENIU SŁOWA BOŻEGO

    Gdyby wszyscy głosiciele i wszyscy spowiednicy wykonywali swoje zadania jak należy, cały świat byłby święty. Źli głosiciele i źli spowiednicy są przyczyną upadku świata, a przez „złych” rozumiem tych, którzy nie wypełniają swoich obowiązków jak należy.

    Rozpocznijmy od głoszenia słowa Bożego.

    1. Pan chce, aby wiara, która rozpowszechniła się dzięki przepowiadaniu, również dzięki niemu się zachowała: Wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa (Rz 10, 17). Ale chrześcijaninowi nie wystarczy wiedzieć, co ma czynić. Konieczne jest, aby słysząc od czasu do czasu słowo Boże, przypominał sobie o znaczeniu wiecznego zbawienia oraz o środkach, jakie powinien stosować do jego osiągnięcia. Dlatego apostoł polecił świętemu Tymoteuszowi: Głoś naukę, nastawaj w porę i nie w porę, [w razie potrzeby] wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz (2 Tm 4, 2). A wcześniej polecił Bóg świętym prorokom Izajaszowi i Jeremiaszowi, mówiąc pierwszemu: Krzycz na całe gardło, nie przestawaj! Podnoś głos twój jak trąba! (Iz 58, 1). Do drugiego natomiast rzekł: Oto kładę moje słowa w twoje usta. Spójrz, daję ci dzisiaj władzę nad narodami i nad królestwami, byś wyrywał i obalał… (Jr 1, 9). To samo nakazuje kapłanom, ponieważ przepowiadanie jest jednym z głównych ich obowiązków: Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody (…) Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem (Mt 28, 19-20). A jeśli się potępi jakiś grzesznik z powodu ułomności tego, kto mu głosi słowo Boże, Bóg zażąda zdania sprawy od tego, który mu je głosił: Jeśli powiem bezbożnemu: Z pewnością umrzesz, a ty go nie upomnisz, (…) to bezbożny ów umrze z powodu swego grzechu, natomiast Ja ciebie uczynię odpowiedzialnym za jego krew (Ez 3, 18).

    2. Ale dla zbawienia dusz nie wystarczy przepowiadać. Trzeba, jak na początku stwierdziliśmy, przepowiadać, jak należy. Aby tak się działo, przede wszystkim potrzebna jest znajomość doktryny i jej studiowanie. Ten, kto przepowiada chaotycznie i bez przygotowania, wyrządzi duszy więcej szkody niż pożytku. Po drugie, konieczne jest prowadzenie dobrego życia. Gardzi się bowiem kazaniami tego, którego życia się nie ceni – napisał św. Grzegorz. Jak można słowami przekonać innych do czegoś, od czego odwodzi się czynami? […] Słusznie powiedział ojciec Jan z Avili, gdy go zapytano, jakiej reguły należy się trzymać, aby dobrze przepowiadać. Odpowiedział, że najlepszą regułą dla dobrego przepowiadania jest bardzo kochać Jezusa Chrystusa. A św. Grzegorz mówi: „Kto nie płonie, nie zapala”. Trzeba najpierw płonąć Bożą miłością, aby później rozpalać nią innych. Św. Franciszek Salezy powtarzał: „Serce mówi do serca”. Chciał przez to powiedzieć, że same słowa mówią do ucha, a nie wchodzą do serca. Tylko ten, kto mówi z serca, czyli kto przyjmuje i praktykuje to, o czym mówi, przemówi do serc innych i poruszy je do miłowania Boga. Toteż przepowiadający powinien być miłośnikiem modlitwy, z której czerpie myśli, jakie później będzie przekazywał innym, zgodnie z tym, co powiedział Odkupiciel: Co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach (Mt 10, 27). Modlitwa jest tym błogosławionym piecem, w którym wielcy mówcy rozpalają się Bożą miłością: Gdy rozważałem, zapłonął we wnętrzu mym ogień (Ps 39, 4). Tam właśnie tworzą się te ogniste strzały, które później ranią serca słuchaczy.

    3. Po trzecie, trzeba przepowiadać we właściwym celu, to znaczy nie dla jakiejś doczesnej korzyści, ale dla chwały Boga; nie dla zyskania próżnej sławy, ale dla przybliżenia zbawienia duszom. I dlatego należy przepowiadać stosownie do zdolności ludzi słuchających, tak jak zaleca Sobór Trydencki: „Biskupi i proboszczowie powinni sami osobiście, lub za pośrednictwem innych do tego zdolnych, powierzony sobie lud karmić zbawczymi słowami stosownie do jego zdolności pojmowania”. Próżne słowa i dźwięczne zdania – mawiał św. Franciszek Salezy – są zarazą kazania. Przede wszystkim dlatego, że z próżnym przepowiadaniem Bóg nie współdziała. Po drugie dlatego, że ci, którzy słuchają kazań, zwykle są nieuczeni i nie rozumieją ozdobnych przemów. Jakież współczucie budzi czasami widok tak wielu biednych ludzi, którzy przychodzą na kazanie, aby zaczerpnąć z niego jakąś korzyść, a potem wychodzą z kościoła utrapieni i znużeni, nie zrozumiawszy tego, co było im głoszone! Słusznie tych, którzy przepowiadają we wzniosłym stylu, niezrozumiałym dla słuchających, mistrz Jan z Avili nazywał zdrajcami Jezusa Chrystusa i dodawał, że choć zostali przez Niego posłani, aby starali się o Jego chwałę, zabiegają o zyskanie własnej. Słusznie mówił też ojciec Gaspare Sanzio, że ci dzisiejsi głosiciele są największymi wrogami Kościoła, ponieważ przez takie przepowiadanie są przyczyną zatracenia wielu dusz, które dzięki kazaniom wygłoszonym na sposób apostolski i z prostotą mogłyby się zbawić. Apostoł, który sam głosił z prawdziwym duchem Bożym, mówił: Mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy (1 Kor 2, 4). W żywotach świętych zatroskanych o zbawienie dusz znajduję wielu sławionych za to, że głosili w sposób prosty i popularny, ale nie znajduję nikogo chwalonego za to, że przepowiadał w stylu wyszukanym i ozdobnym.

    Modlitwa

    Mój Boże i moje wszystko, poza Tobą nie pragnę żadnego dobra, bo Ty jesteś Dobrem nieskończonym. Ty, który tak bardzo troszczysz się o moje dobro, spraw, abym nie zabiegał o nic innego, jak tylko o wypełnienie Twego upodobania. Spraw, aby wszystkie moje myśli starały się zawsze nie sprawić Ci przykrości, ale znalazły sposób podobania Ci się we wszystkim. Oddal ode mnie każdą okazję, która oderwałaby mnie od Twej miłości. Dziewico Najświętsza i Matko moja, Maryjo, kocham Cię i Tobie ufam, dopomóż mi Twoim potężnym wstawiennictwem! Amen.

    Alfons Maria de Liguori, O głoszeniu słowa Bożego, Homo Dei, Kraków 2011, s. 24-26

    Udostępnij