O. Adam Dudek CSsR: Redemptorystowska Pielgrzymka Rowerowa to wiara, poświęcenie i uzdrowienie
Największą wartością pielgrzymek jest ich aspekt duchowy i relacyjny. Możliwość wyrwania się choć na krótki czas z zabiegania w codzienności, odnowienie relacji z Panem Bogiem i Matką Najświętszą. Dla części jest to pierwsze od wielu lat delikatne zetknięcie się z wiarą, w innym niż kościół kontekście, dla innych często trud podejmowany w intencji nawrócenia, uzdrowienia z choroby. Historie uczestników potrafią wywołać łzy wzruszenia z powodu ich wiary, ale i poświęcenia, którego podejmują się, wyjeżdżając z nami na pielgrzymkę – mówił w wywiadzie udzielonym portalowi Radia Maryja o. Adam Dudek CSsR, duszpasterz akademicki w parafii św. Józefa w Toruniu, organizator Redemptorystowskich Pielgrzymek Rowerowych.
WIĘCEJ: V Redemptorystowska Pielgrzymka Rowerowa na Jasną Górę i do Tuchowa [ZAPROSZENIE]

Redemptorystowskie Pielgrzymki Rowerowe to niecodzienne połączenie duchowości i aktywności fizycznej. W rozmowie z Ojcem Adamem Dudkiem CSsR, redemptorystą z Torunia, odkrywamy, jak rodzi się pasja do jazdy na rowerze, jak wyglądają przygotowania do pielgrzymek i co uczestnicy zabierają ze sobą z tej niezwykłej drogi.
Ewelina Wiśniewska: Wraz z nadejściem wiosny rozpoczyna się nowy sezon rowerowy. Czy Ojciec również wsiada wtedy na rower?
O. Adam Dudek: W moim przypadku nie tak łatwo znaleźć na to czas. Wielu wydaje się, że ksiądz czy zakonnik ma sporo wolnego czasu, że w głównej mierze przeznacza go na modlitwę i tyle. Tymczasem choć za oknem już wiosna w pełni, w głowie świadomość, że zdrowy tryb życia jest konieczny, to jednak zmagam się z pewnie podobnymi wyzwaniami jak wielu ludzi w moim wieku: „Jak to wszystko ogarnąć?”. Jest silne postanowienie, żeby choć kilka razy przed wyjazdem wsiąść na rower i „poczuć wiatr we włosach”. Biorę jednak pod uwagę możliwość, że podobnie jak w latach ubiegłych skończy się na jednym treningowym wyjeździe. To pokazuje i daje nadzieję tym, którzy podobnie jak ja mają niewiele czasu, że da się przejechać prawie 600 km bez wielomiesięcznych przygotowań.
E. Wiśniewska: Pamięta Ojciec swój pierwszy raz na rowerze? Jakie towarzyszyły temu emocje?
O. A. Dudek CSsR: Nie do końca jestem pewny czy to moje wspomnienie, czy jakaś migawka ze starych, rodzinnych zdjęć. A dotyczy historii bardzo odległej w czasie, bo momentu, kiedy miałem jeszcze doczepione dodatkowe kółeczka do rowerka. Wyjeżdżaliśmy sprzed bloku na działkę z moim Tatą. Samych emocji nie pamiętam, ale jakoś utkwiło mi to w głowie. Natomiast mam wiele późniejszych wspomnień, jak z kolegą z osiedla jeździliśmy alejkami, bawiąc się w kierowców motorów czy samochodów. Mieliśmy nawet własnoręcznie zrobione prawo jazdy czy stację paliw przy jednym z trzepaków. Faktycznie wiele godzin spędzaliśmy, kręcąc kilometry naszymi „ścigaczami”.
E. Wiśniewska: Czy to właśnie wtedy narodziła się u Ojca pasja do jazdy na dwóch kółkach?
O. A. Dudek CSsR: Nie nazwałbym tego od razu pasją. Była to jedna z wielu aktywności fizycznych podejmowanych przeze mnie. Sprawiało mi to wiele frajdy i radości, ale nie wybijało się spośród innych sposobów aktywnego spędzania czasu. Szczerze mówiąc to nawet moment podjęcia organizacji pielgrzymki, nie zmienił mojego podejścia. Dopiero kolejne lata powoli zaczęły zmieniać moje podejście. Dzisiaj faktycznie ciężko mi sobie wyobrazić końcówkę czerwca i początek lipca bez dwóch kółek i odwiedzin u Matki Bożej Częstochowskiej oraz Matki Bożej Tuchowskiej.
E. Wiśniewska: Jako duszpasterz akademicki w parafii św. Józefa w Toruniu Ojciec potrafił zarazić młodych ludzi tą pasją. Jak zrodził się pomysł na Redemptorystowskie Pielgrzymki Rowerowe?
O. A. Dudek CSsR: Szczerze muszę przyznać, że pomysł rowerowej pielgrzymki nie jest mój. Jeszcze w czasie pandemii jedna z działających przy parafii dziewczyn – Joanna Cichacka – przyszła do naszego toruńskiego proboszcza z pytaniem, prośbą o zgodę, pomoc w organizacji pielgrzymki rowerowej na Jasną Górę. On odesłał Ją do mnie – duszpasterza akademickiego – uważając, że będę właściwą osobą do podjęcia tego dzieła. Piesze pielgrzymki odbywały się sztafetowo, a Asi zależało na pielgrzymowaniu do Częstochowy. Kiedy spotkaliśmy się, okazało się, że żadne z nas nie ma absolutnie żadnego doświadczenia ani wiedzy, jak coś takiego zorganizować. Ale jako ludzie ambitni i przekonani, że jest to wychodzenie naprzeciw oczekiwaniom, i że są to nowe formy ewangelizacji, zaczęliśmy działać, korzystając ze znajomości i doświadczeń pielgrzymek pieszych. Już pierwszy rok pokazał, że jest to „strzał w dziesiątkę”. Zapraszam do obejrzenia wspomnień, relacji przygotowanej przez jednego z uczestników. Każdy wnosi swoje talenty, a Marcin przygotował fantastyczny film, który pokazuje, co tak naprawdę liczy się na pielgrzymce. Trzeba też przyznać, że Redemptorystowska Pielgrzymka Rowerowa ewoluuje w swoim formacie, uczestnikach, trasach. Inaczej wyglądało to na początku, a inaczej dziś, mając już doświadczenia i wiedzę z poprzednich lat.
WIĘCEJ: 3 = 1… Trójca Święta? Nie, to pielgrzymka rowerowa z Torunia na Jasną Górę i do Tuchowa
E. Wiśniewska: Jakie cele przyświecają tym pielgrzymkom? Czy tylko aktywność fizyczna, czy również duchowa podróż?
O. A. Dudek CSsR: Nie wiem, czy świadomie użyłaś liczby mnogiej – pielgrzymki. Bo faktycznie nie jest to jedna wyprawa w ciągu roku, choć mamy tę centralną pielgrzymkę, o której za chwilę. Na ten moment w ciągu roku organizujemy trzy wyjazdy. W maju lub czerwcu, w pierwszy weekend wakacji – na Jasną Górę i do Tuchowa oraz wrześniowo/październikowe pielgrzymowanie. Od początku zależało nam z Asią, żeby znaleźć optymalny termin wakacyjnej pielgrzymki i organizując w tym roku już V edycję, wydaje się, że znaleźliśmy złoty środek. Centralna pielgrzymka na Jasną Górę odbywa się w pierwszy weekend wakacji od piątku do poniedziałku. Dla osób pracujących jest to konieczność wzięcia jedynie dwóch dni urlopu, bo we wtorek można już wrócić do pracy. Dla mających więcej czasu nasz szlak już od kilku lat przedłużamy do Tuchowa, do Matki Bożej Tuchowskiej – patronki powołań kapłańskich i zakonnych. Do miejsca, gdzie przez 100 lat mieściło się Redemptorystowskie Seminarium Duchowne, więc bardzo ważne miejsce dla każdego polskiego redemptorysty. Akurat czas naszego przyjazdu zbiega się rokrocznie z trwającym Wielkim Odpustem Tuchowskim, na który ściąga kilkadziesiąt tysięcy ludzi. To tak od strony technicznej. Natomiast niewątpliwie największą wartością pielgrzymek jest ich aspekt duchowy i relacyjny. Możliwość wyrwania się choć na krótki czas z zabiegania w codzienności, odnowienie relacji z Panem Bogiem i Matką Najświętszą. Dla części jest to pierwsze od wielu lat delikatne zetknięcie się z wiarą, w innym niż kościół kontekście, dla innych często trud podejmowany w intencji nawrócenia, uzdrowienia z choroby. Historie uczestników potrafią wywołać łzy wzruszenia z powodu ich wiary, ale i poświęcenia, którego podejmują się, wyjeżdżając z nami na pielgrzymkę. Nie raz okazywało się, że osoby z ostrą diagnozą nowotworową decydowały się na udział i przy często niewielkiej pomocy z zewnątrz dojeżdżały na Jasną Górę. Dla uczestników to możliwość doświadczenia innego sposobu przeżywania wiary. Dla nas, organizatorów, co roku, trud, stres, poświęcenie, którego sens i owoce widzimy po czasie, ale w niezwykle dojmujący sposób. Wiemy, że dziś jest to niezwykle potrzebna forma budowania relacji z Panem Bogiem.

E. Wiśniewska: Jak wygląda organizacja takiej wyprawy? Od czego zaczynacie przygotowania?
O. A. Dudek CSsR: Teraz to organizacja zaczyna się od sprzątania po minionej pielgrzymce. A tak na poważnie, to choć trasa wiedzie zasadniczo tą samą drogą, to co roku potrzeba podzwonić po miejscach noclegowych, do proboszczów kościołów, przy których się zatrzymujemy. Już wcześniej zaczyna się „polowanie„ na oferty w sklepach, żeby kupić taniej żywność na trasę. To zawsze pozwala choć o kilka złotych zmniejszyć ostateczną cenę pielgrzymki.
Co roku stajemy przed wyzwaniami. Kiedy jesteśmy pewni, że w danym roku już nas nic nie zaskoczy, okazuje się, że z powodu choćby remontu tracimy miejsce noclegowe i trzeba szukać czegoś innego. To taka specyfika naszej pielgrzymki, że śpimy wszyscy razem w jednym miejscu (remiza, szkoła, klasztor…). To daje więcej możliwości na integrację, choć i wymaga wiele cierpliwości dla siebie nawzajem. To przygotowania od strony technicznej. Duchowo również leży nam, organizatorom, na sercu pragnienie i modlitwy kierowane ku Panu Bogu, żeby pielgrzymka przyniosła uczestnikom obfite owoce. Jedna z niedziel w naszym toruńskim Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy nazywana jest „Niedzielą pielgrzymkową”, gdzie również sięgamy po modlitwę, zachęcamy do wzięcia udziału w pielgrzymce. Każdego roku, kiedy wydaje się, że jakieś wyzwanie, problem nas przerośnie, to Matka Boża interweniuje w cudowny sposób, nie pozwalając nam zapomnieć, że nie organizujemy tego, tylko swoimi siłami, ale z ogromem wsparcia „z Góry”.
E. Wiśniewska: W ilu pielgrzymkach Ojciec już uczestniczył? Które trasy szczególnie zapadły Ojcu w pamięci?
O. A. Dudek CSsR: O ile na początku liczyłem, bo tak po męsku to dawało satysfakcję, o tyle teraz nie przywiązuję do tego szczególnej wagi. Każda z nich jest piękna, uczy mnie czegoś nowego, pozwala odkryć prawdę o sobie, o słabościach, ale i heroizmie, do których jestem zdolny. Doświadczam piękna naszej Ojczyzny, która naprawdę jest przepiękna, ogromu życzliwości ludzi, których spotykamy. Ciężko by wskazać jakąś jedną konkretną trasę, ale w szczerości powiem, że w moim sercu szczególnie zapadł w pamięć odcinek w okolicy Brodni, gdzie najpierw przejeżdża się drogą wśród rozległych stawów i jezior rybnych, a potem po krótkim odcinku w lesie wjeżdżamy w drogę między kłosami zbóż na polach – majestatyczne.
E. Wiśniewska: Czy w trakcie pielgrzymek zdarzają się jakieś wyjątkowe, zabawne albo zaskakujące historie, którymi mógłby się Ojciec podzielić?
O. A. Dudek CSsR: Ciężko mi wybrać z tak wielu wspomnień coś konkretnego. Są oczywiście chwile zmagań, zniechęcenia i słabości, ale również ogromu radości, „dziecięcych wygłupów”, szaleństwa w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Każdy z nas tego potrzebuje, bo pielgrzymka to nie tylko czas medytacji, zamyślenia i modlitwy, ale niemniej ważnego bycia ze sobą, budowania też ludzkich relacji, więzi, które nie kończą się wraz z momentem zamknięcia roweru w piwnicy po zakończonej wyprawie. To niewyczerpane źródło, z którego można czerpać, ale i do którego wracać wspomnieniami. By lepiej to zrozumieć, nie ma innej rady niż po prostu zapisać się na pielgrzymkę i wsiąść z nami na rower. Obserwowanie, jak bardziej doświadczeni dzielą się wiedzą, choćby w jaki sposób używać „przerzutek”, jak ma być napompowane koło, jak zrobić pyszną i „wyglądającą” kanapkę – bezcenne. Zatem? Zapraszamy!
E. Wiśniewska: Co uczestnicy – zwłaszcza młodzi ludzie – wynoszą z tych rowerowych rekolekcji?
O. A. Dudek CSsR: Jest moją ogromną radością, że w naszych pielgrzymkach biorą udział nie tylko ludzie w dojrzałym wieku, ale również młodzi, a od dwóch lat mogą brać również udział niepełnoletni ze swoimi opiekunami. Ciężko dziś młodych zachęcić do aktywności, do podejmowania działań czy wysiłku, choć jak już to się uda, to oddają się temu w całości. Najlepszą odpowiedzią, jak i co przeżywają, będzie ich własna wypowiedź, a po to zapraszam do obejrzenia już wcześniej wspominanego filmiku.

E. Wiśniewska: Jakie są plany na najbliższą pielgrzymkę? Czy możemy zdradzić trasę albo jakieś szczegóły?
O. A. Dudek CSsR: Trzy lata temu zrodziło się w naszym sercu pragnienie, żeby pielgrzymka, która do tej pory kończyła się po czterech dniach na Jasnej Górze, została przedłużona do wspominanego już Tuchowa. W tym roku również podtrzymujemy nasze zaproszenie do osób jeszcze niepełnoletnich, ale mających już na tyle sił i chęci, by z nami wyruszyć na pielgrzymi szlak. Tegoroczna pielgrzymka odbędzie się w terminie: 27 – 30 czerwca (Toruń – Jasna Góra), a dla mających więcej czasu z Jasnej Góry dalsze pielgrzymowanie do Tuchowa z osiągnięciem celu 3 lipca. Jedziemy podzieleni na grupy, którym patronują święci redemptoryści. Odcinki, między którymi na postojach jest czas na modlitwę, odpoczynek, posiłki to maksymalnie dwadzieścia kilka kilometrów. Dziennie nie przekraczamy 100kilometrów.Trzeba mi podzielić się jeszcze jedną ważną informacją, że w zeszłym roku zaprosiliśmy również kilka naszych redemptorystowskich parafii do współudziału, by stworzyć taką „gwieździstą” pielgrzymkę. W tamtym roku dołączył Wrocław, także przedstawiciele Tuchowa, a w tym roku będą Gliwice. Zachęcamy i zapraszamy również inne nasze parafie do włączenia się w udział. Jeśli jest w Tobie, czytelniku, pragnienie wzięcia udziału w naszej redemptorystowskiej pielgrzymce, a jesteś spoza Gliwic czyTorunia, to nie bój się pójść do Waszego duszpasterza i poprosić o organizację, a może zamiast „zrzucać” to na kogoś, zajmiesz się z pomocą duszpasterza organizacją takiej pielgrzymki. Jak widać na przykładzie Asi i mnie – jest to możliwe. Na chwałę Bożą i ku pożytkowi ludzi. Odwagi! W razie pytań o naszą Redemptorystowską Pielgrzymkę Rowerową można śmiało do nas pisać na adres: pielgrzymkarowerowatorun@gmail.com
E. Wiśniewska: Dziękuję Ojcu za inspirującą rozmowę i świadectwo wiary – niech każdy kilometr Redemptorystowskiej Pielgrzymki Rowerowej przynosi błogosławione owoce duchowe, a Matka Boża nieustannie prowadzi i umacnia Ojca na wszystkich pielgrzymich drogach. Szczęść Boże!
O. Adam Dudek CSsR: Dziękuję. Szczęść Boże!
Ewelina Wiśniewska/radiomaryja.pl



















