• Lectio divina na każdy dzień Wydawnictwo Homo Dei
    Kult Matki Bożej Nieustającej Pomocy, Płyta CD z pieśniami do MBNP
    Portal Kaznodziejski
    Peregrynacja relikwii św. Gerarda
  • Menu

    Triduum przed wspomnieniem św. Gerarda Majelli – 2026

    W ramach przygotowania do peregrynacji relikwii św. Gerarda Majelli w Polsce, Centrum Apostolstwa i Duchowości Redemptorystów przedstawia propozycję rozważań, które mogą posłużyć podczas triduum 13-15 października 2026 (wtorek-czwartek), przygotowującego do jego wspomnienia liturgicznego, które przypada w piątek 16 października.

    Poniższe rozważania i modlitwy przybliżają życie i niektóre elementy duchowości św. Gerarda Majelli (1726-1755), który był bratem zakonnym w Zgromadzeniu Redemptorystów. Ukazują go jako brata realizującego powołanie do świętości, pełniącego wolę Bożą, człowieka modlitwy oraz ucznia i misjonarza Jezusa Chrystusa.

    Zapraszamy czytelników do włączenia się w duchowe przeżywanie tych dni i bliższego zapoznania się z postacią naszego świętego brata, który jest czczony w Kościele jako patron dobrej spowiedzi, opiekun matek w stanie błogosławionym i orędownik małżeństw starających się o dar potomstwa. Zachęcamy też do modlitwy za jego wstawiennictwem korzystając z proponowanych na każdy dzień tekstów.

    POBIERZ TEKST ROZWAŻAŃ

    ***

    1. Święty brat redemptorysta (wtorek – 13 października)

    Zgromadzenie Redemptorystów, założone przez świętego Alfonsa Marię de Liguori, jest wspólnotą misyjną, składającą się z kapłanów i braci zakonnych, którzy są współpracownikami apostolskimi w dziele głoszenia obfitego Odkupienia. Chlubą braci redemptorystów jest święty Gerard Majella, wielki charyzmatyk, który w krótkim czasie 29 lat swego życia osiągnął wysokie szczyty świętości. W obecnym roku obchodzimy 300-lecie jego urodzin, dlatego warto przyjrzeć się życiu i duchowości świętego Gerarda, który jest naszym wielkim orędownikiem u Boga.

    Gerard urodził się 6 kwietnia 1726 roku w Muro Lucano w południowych Włoszech, w ubogiej rodzinie pobożnych katolików Dominika i Benedykty. W tymże dniu został ochrzczony, a tym samym po raz pierwszy zaproszony, by zostać świętym. Matka zaszczepiła w nim przekonanie o bezgranicznej miłości Boga. W domu rodzinnym nauczył się miłości do modlitwy i ducha ofiary. Osierocony przez ojca w wieku 12 lat musiał troszczyć się o potrzeby matki i trzech sióstr pracując najpierw jako służący a potem krawiec. Bierzmowanie przyjął w 1740 roku, pozwalając przez to Duchowi Świętemu dokonywać w nim wielkich świętych rzeczy.

    Bóg zechciał uczynić Gerarda swoim świadkiem, powołując go do życia zakonnego. W wieku 14 lat chciał on wstąpić do zakonu kapucynów, ale nie został przyjęty ze względu na słabe zdrowie. Dziewięć lat później, ukończywszy 23 lata, wykazując wielką wytrwałość i pragnienie całkowitego oddania się Chrystusowi, został przyjęty do grona braci zakonnych w Zgromadzeniu Redemptorystów.

    Opuszczając dom rodzinny, napisał na kartce krótkie zdanie, skierowane do swojej matki i sióstr: „Idę, aby zostać świętym, zapomnijcie o mnie!”. Wyraził w nim głębokie pragnienie, które żywił w swoim sercu od dzieciństwa.

    Gdy spróbujemy zgłębić jego zamiary, natychmiast poruszy nas sposób, w jaki Gerard streszcza zasadę swojego życia: „Niektórzy mają za zadanie czynić to lub tamto, a moim jedynym zadaniem jest pełnić wolę Bożą”. Tę zasadę umieścił później w „Regulaminie życia”, który napisał wiosną 1754 roku na prośbę swego przełożonego.

    Gerard wychodzi od decyzji jasnej i całkowitej: „Tylko raz jest mi dane stać się świętym i jeśli stracę tę okazję, stracę ją na zawsze”. Realizacja tego zadania jest możliwa, gdyż „każda okazja sprzyja, by stać się świętym”. Stąd dodatkowy motyw decyzji: „Mam stać się świętym z pomocą innych i jeszcze narzekam? Bracie Gerardzie, zdecyduj się oddać cały Bogu”.

    Takiej decyzji musi towarzyszyć właściwa determinacja na drodze do świętości: „Od tej chwili bądź bardziej rozważny i pomyśl, że nie możesz zostać świętym pozostając jedynie na nieustannej modlitwie i kontemplacji. Najlepszą modlitwą jest być takim, jak chce Bóg, być poddanym woli Bożej, to znaczy żyć w posłuszeństwie Bogu. Tego Bóg chce od ciebie”.

    Sposób realizacji tego zadania został ukazany przezGerarda na dalszych stronach „Regulaminu życia”. Wyrażenia w nim zawarte odzwierciedlają jego wewnętrzne pragnienia i postanowienia, co sam potwierdza we wstępie: „Wasza Wielebność chce wiedzieć o wszystkich umartwieniach, jakie na siebie nakładam i chce je mieć na piśmie wraz z innymi pragnieniami, uczuciami, postanowieniami, i z ostatnią deklaracją złożonego ślubu. Oto ja, gotów do zdania rachunku, nie tylko zewnętrznego, ale także wewnętrznego, aby mogło mnie to jeszcze bardziej zjednoczyć z Bogiem i [pomogło] kroczyć jeszcze pewniej ku mojemu zbawieniu”.

    Po wykazie „codziennych umartwień” następują „pragnienia” i „najżywsze uczucia serca”. Zostają one wzbogacone refleksją nad wiarą w Eucharystię i nad tym, by nigdy nie stracić Boga. Część odnosząca się do „postanowień” rozpoczyna się wstępem na temat konieczności pokładania ufności tylko w Bogu, która jest wprowadzeniem do „egzaminu mojego ukrytego wnętrza” i do „przypomnień”, to znaczy konkretnych postanowień, których w sumie jest 39. Dotyczą one różnych aspektów życia, ze szczególną uwagą zwróconą na miłość do bliźnich i modlitwę. Następującemu zaraz potem „ślubowi czynienia zawsze tego, co doskonalsze”, towarzyszy kilka wyjaśnień, które określają jego znaczenie.

    „Regulamin życia” zamyka się nabożeństwami do Trójcy Świętej i Matki Najświętszej, długim wykazem świętych patronów i codziennych praktyk modlitewnych, przeplatanych „uczuciami” serca. Ważnym wymiarem jego modlitwy jest też częste powierzanie się Sercu Jezusa, o którym tak pisze do siostry karmelitanki Marii od Jezusa: „Zawsze kiedy idę do Pana, widzę Cię w najświętszych ranach Jego boku i wielokrotnie ofiarowuję siebie i wszystko Jego zranionemu Najświętszemu Sercu”.

    Z tego krótkiego spojrzenia na „Regulamin życia” wyłaniają się niektóre filary duchowości świętego Gerarda Majelli: zakorzenienie w pobożności ludowej, wrażliwość na wymagania codzienności, ciągłe dążenie do większej doskonałości oraz mocne pragnienie apostołowania, skierowane ku całemu światu.

    Prośmy św. Gerarda, aby swoim przykładem i wstawiennictwem wspomagał nas w podejmowaniu naszego powołania do świętości.

    Modlitwa

    Panie, nasz Boże, ty powołałeś Twojego sługę Gerarda do gorliwego wypełniania Twojej woli i życia w doskonałej miłości. Oświecony światłem Twojego Ducha poświęcił on Tobie swoje życie w Zgromadzeniu Najświętszego Odkupiciela i głosił Twoją chwałę w pokornej służbie brata zakonnego. Za jego przyczyną prosimy Cię, Panie, daj nam otworzyć się na głos Ducha Świętego, abyśmy w naszych codziennych obowiązkach uwielbiali Cię i kochali całym sercem, całym umysłem i ze wszystkich naszych sił. Amen.

    WIĘCEJ: Strona poświęcona peregrynacji relikwii św. Gerarda Majelli w Polsce

    ***

    2. Brat pełniący wolę Bożą (środa – 14 października)

    Biografowie św. Gerarda zgadzają się z tym, że centrum jego duchowości stanowiło pragnienie pełnienia woli Bożej. Zaufał on całkowicie swemu „umiłowanemu Bogu”, ponieważ wiedział dobrze, że Boża wola odnośnie całej ludzkości i każdego człowieka jest projektem życia w pełni i szczęśliwości.

    W swoich notatkach duchowych Gerard zapisał takie oto zdanie: „Jakże szczęśliwy jest człowiek, który nie pragnie niczego, jak tylko tego, czego chce Bóg!”. Kiedy pewnego razu pod furtą klasztorną wędrowny żebrak zagrał mu na flecie i zanucił pieśń zaczynającą się od słów „Niech się spełni wola Boża”, Gerard wpadł w duchowy zachwyt, a oczy jego zapłonęły nadzwyczajnym blaskiem. Bowiem pragnieniem całego jego życia było wierne wypełnianie woli Bożej, bez względu na wyrzeczenia, jakie musiał w tym celu ponieść. Jego delikatne sumienie skłaniało go do wielkiej gorliwości, aby zachować wiernie nie tylko dziesięć przykazań Bożych, ale też prawa ustanowione przez Kościół i zasady życia zakonnego.

    Zjednoczenie się z wolą Bożą było nieustannym dążeniem świętego Gerarda Majelli, aż do ostatniej chwili na łożu śmierci. Wyznał to sam swojemu przełożonemu, ojcu Caione: „Wyobrażam sobie, że to łóżko jest wolą Bożą i jestem do niego przybity, aby się wypełniła wola Boża. I jeszcze wyobrażam sobie, że ja i wola Boża staliśmy się czymś jednym”. Tenże ojciec dodaje: „Dało mu to wielkie uwrażliwienie na Boga. Na drzwiach swojej celi polecił, by przybić kartkę, na której wielkimi literami było napisane: Tu spełnia się wola Boża, jak Bóg chce i jak długo Jemu się podoba”. W tym punkcie Gerard był całkowicie zgodny z wizją świętego Alfonsa Marii de Liguori, założyciela Zgromadzenia Redemptorystów.

    Nie powinno nas dziwić, jeśli prosząc o modlitwy w intencji wyzdrowienia siostry Marii od Jezusa, bardzo ciężko chorej karmelitanki, Gerard dodaje: „Nie chcę, żeby umarła. Powiedzcie memu umiłowanemu Bogu, że chcę, aby ona stała się jeszcze bardziej świętą i umarła w podeszłym wieku, ciesząc się jeszcze przez wiele lat służbą Bogu”. Gerard odważnie obchodzi się z potęgą Boga. I tym razem Bóg dostosuje się do ludzkich pragnień. „W imię Boże dajcie jej rozkaz pod posłuszeństwem, że ma nie umierać”. Dla Gerarda jednak oznaczało to, że doszedł do zjednoczenia z wolą Bożą.

    W kwietniu 1752 roku Gerard napisał do tej samej zakonnicy „list godny wiekuistej pamięci”, w którym stwierdza: „Nie wyobrażam sobie, jak osoba duchowa, oddana Bogu, może doznawać goryczy na tej ziemi, jak może nie znajdować upodobania zawsze i w każdej okoliczności w pięknej woli Bożej, która jest jedyną istotą naszej duszy! … I czegóż innego pragnie od nas Bóg, jak nie tego, abyśmy Jego świętą wolę pełnili zawsze doskonale, tak jak On chce, tam gdzie chce i kiedy chce, będąc zawsze gotowymi na Jego najmniejsze skinienie? Bądźmy więc obojętni na wszystko, abyśmy zawsze i we wszystkim mogli pełnić Bożą wolę z tą najwyższą czystością intencji, której nasz Bóg pragnie od nas”.

    Również wobec krzyża, jeśli przyjdzie z woli Bożej, należy zachować pełną ufność i wspaniałomyślność. Wystarczy tu przywołać słowa, jakie Gerard napisał do tej samej siostry Marii od Jezusa w roku 1754: „Wiem, że jesteś zadowolona. A ta radość jest wystarczająca, by mnie podnieść na duchu i dać mi siłę w Bogu. Niech będzie błogosławiony Ten, który daje mi tak wiele łask, a potem sprawia, iż umieram pod Jego świętymi ciosami”.

    Gerard wiedział, że nic na świecie nie dzieje się bez woli Boga czy bez Bożego dopuszczenia. Stąd też cierpienia zarówno fizyczne jak i duchowe, które na niego spadały, uważał za szczególną okazję do uświęcania się. Każde polecenie przełożonych spełniał jak najdokładniej, widząc w nich zastępców samego Boga. Jego działaniem kierowała zawsze miłość do Boga i pragnienie naśladowania posłusznego Zbawiciela oraz umiłowanie Jego najświętszej woli.

    Pełnienie woli Bożej to aspekt duchowości Gerarda, który został szczególnie zaakcentowany w liturgii, jednak wspomnienia ludowe odróżniają się od niego. Świadkowie w procesie beatyfikacyjnym wspominają, że „Gerard wydawał się być zawsze wesołym, również w swych najbardziej bolesnych chorobach; widziano go udręczonym i jakby opuszczonym jedynie w dniach męki Jezusa Chrystusa, kiedy rozważał cierpienia Odkupiciela”. By jeszcze bardziej uczestniczyć w krzyżu Chrystusa, podwajał wówczas „surowość swych zwyczajnych pokut, postów, dyscyplin, do tego stopnia, że widywano go bladego, wzbudzającego w tym samym czasie uczucia tkliwości i nie mogącego się przeciwstawić sile uczuć”.

    Ci sami świadkowie zgadzają się jednak w podkreślaniu, że to wszystko sprawdzało się również za każdym razem, kiedy Gerard stawał w obliczu grzechu: „Bywał zawsze wesoły, miły i bardzo pokorny, a stawał się melancholijny, kiedy stykał się z grzechem i grzesznikami, których napominał ze słodyczą i na miarę swoich możliwości nakłaniał ich, by zwrócili się ku Bogu”.

    Święty brat Gerard przeżywał wszystko w duchu wolności i szczerości, która przyciągała i zadziwiała wszystkich, którzy go spotykali. Promieniował całkowitą dyspozycyjnością względem Ducha Świętego, patrzył na wszystko z wiarą, poprzez którą oglądał i oceniał każde wydarzenie. Jego horyzont widzenia spraw pozostawał zawsze szeroki i otwarty. Zaś ludziom proszącym go o radę, dawał taką wskazówkę: „Aby miłować naszego ukochanego Boga, nie jest konieczna pokuta, a należy jedynie pełnić zawsze Jego świętą wolę. Ten, kto tak postępuje, dobrze czyni”.

    Módlmy się więc za wstawiennictwem świętego Gerarda o umiejętność poszanowania Bożych przykazań oraz wewnętrzną zdolność do rozpoznawania i wypełniania Bożych zamierzeń wobec nas.

    Modlitwa

    O Panie, nasz Boże, prosimy Cię, daj nam lepiej zrozumieć konieczność życia zgodnego z Twoją wolą i wypełniania jej zawsze i wszędzie. Twój sługa, święty Gerard, nosił w sobie nieustanne pragnienie pełnienia Twojej woli i uczynił z niej program na całe swoje życie. Za jego wstawiennictwem prosimy Cię, Panie, daj nam łaskę rozpoznania i pełnienia Twojej woli. Amen.

    WIĘCEJ: Nowenna do św. Gerarda Majelli patrona dobrej spowiedzi

    ***

    3. Człowiek modlitwy (czwartek – 15 października)

    Święty brat Gerard był człowiekiem żywej wiary, zanurzonym w Bogu poprzez modlitwę. W jego listach znajdujemy inspirujące słowa: „Zanim zaczniemy mówić o Bogu, powinniśmy najpierw z Nim rozmawiać”. Pokazują one ścisły związek między modlitwą a ewangelizacją.

    W swoim „Regulaminie życia” święty Gerard Majella dał nam ciekawą lekcję na temat modlitwy. Oto co napisał: „Bracie Gerardzie, zdecyduj się oddać całkowicie Bogu. Od tej chwili bądź bardziej rozważny i pomyśl, że nie możesz zostać świętym pozostając jedynie na nieustannej modlitwie i kontemplacji. Najlepszą modlitwą jest być takim, jak chce Bóg, być poddanym woli Bożej, to znaczy żyć w posłuszeństwie Bogu. Tego Bóg chce od ciebie. Nie bądź niewolnikiem siebie samego i świata”.

    Brat Gerard już jako dziecko poznał sekret obcowania z Bogiem. Swoim przykładem przypomina nam bardzo ważną sprawę. On nie tworzył rzeczywistości, ale tak ją ukazywał, by można było w niej dostrzec rzeczywistą obecność Boga. W swoim „Regulaminie” pisał: „Wystarczy, by Bóg był obecny w tym, co czynisz i byś trwał zawsze w Bogu. Jeśli naprawdę robi się wszystko dla Boga i ze względu na Boga, wszystko staje się modlitwą”. Każdy gest, każdy czyn, każda stworzona rzecz był dla niego okazją, by wznieść myśl do Boga w żarliwej i szczerej modlitwie. Piękno stworzenia, uśmiech dziecka przywoływały na myśl piękno i uśmiech Boga.

    Modlitwa Gerarda była oparta na mocnym zaufaniu do Boga. To samo radził innym w swoich listach: „Ufaj z żywą wiarą, a otrzymasz wszystko od mego ukochanego Boga”. Jego zaufanie opierało się na żywej więzi z Bogiem, który był mu bliski i obecny w wydarzeniach codziennego życia. Żył w jedności ze swym – jak zwykł to określać – „najświętszym i umiłowanym Bogiem”. Bóg był prawdziwym sensem jego życia, przyjacielem, którego obecność czyni życie pięknym i napełnia je miłością. Całe życie Gerarda było „oddawaniem się bez ograniczeń umiłowanemu Bogu”. Związek z Bogiem stał się dla niego relacją dającą spełnienie, radość, pokój serca i bezpieczeństwo, relacją, w której człowiek „rozkoszuje się Bogiem”.

    Święty brat redemptorysta dał nam przykład, jak się modlić. Sam modlił się, kiedy był na rozmowie z Bogiem w kościele czy kaplicy, modlił się także w czasie swojej pracy. Nawet najprostsze i najskromniejsze prace, które wykonywał w posłuszeństwie, zbliżały go do Boga, gdyż wszystko pragnął czynić w jedności z Nim. W ten sposób uświęcał swoje codzienne zajęcia, przekształcając swoją pracę szlachetnymi pragnieniami duszy, które wprowadzały go w ciągły i bezpośredni kontakt z niebieskim Ojcem. Gorącym sercem kochał i wielbił Boga, stając się człowiekiem nieustannej modlitwy. Czerpiąc z własnego doświadczenia dał nam taką wskazówkę: „Naprawdę, jeśli działasz i to tylko dla Boga, wszystko jest modlitwą”.

    Choć żył w głębokiej jedności ze swym umiłowanym Bogiem, Gerard doskonale zdawał sobie sprawę z konieczności szczególnych chwil modlitwy, milczenia i samotności, oraz Eucharystii, bez której nie wyobrażał sobie życia. Jego modlitwa wyrażała się również w konkretnych aktach pobożności. Na pierwszym miejscu stawiał nabożeństwo do Trójcy Przenajświętszej, następnie nawiedzanie Jezusa w Najświętszym Sakramentu, powierzanie się zranionemu Sercu Jezusa, modlitwy do Najświętszej Panny Maryi oraz nabożeństwa do świętych Wspomożycieli.

    Gerard zachęcał też innych do modlitwy za siebie. W liście do siostry Marii od Jezusa prosił: „Módl się wiele za mnie do Boga, ponieważ jestem w wielkiej duchowej potrzebie i sam Bóg tylko wie, jak jestem obecnie udręczony i pozbawiony pociechy. Jeśli zechcesz, możesz mi wiele pomóc przed Bogiem. Uczyń to dla mnie, ponieważ Bóg wie, co chciałbym Ci powiedzieć”. Prośbę tę zakończył wyrażeniem wskazującym na głęboką mistykę: „Pozostańmy zjednoczeni i przemienieni w żyjącym Bogu. Amen”.

    Podobną prośbę wyraził w liście do ojca Jana Mazziniego, redemptorysty: „Mój Ojcze, przez miłość Jezusa Chrystusa i Najświętszej Maryi, którym polecam moją duszę, nie zapominaj polecać mnie zawsze Bogu; oby Ojciec nigdy o mnie niegodnym nie zapomniał”.

    Zaś w 1753 roku tak pisał do pewnej zakonnicy: „Otrzymałem twój bardzo cenny list, który mnie jednak mocno zasmucił: najpierw z powodu tak chłodnego stylu; po drugie, ponieważ zawsze mi mówisz, że nie modlę się do Bożego Majestatu za Ciebie. Siostro moja, Bóg zna i widzi mego ducha, Ty jednak nie dostrzegasz skutku, ponieważ Bóg nie wysłuchuje mych modlitw z powodu mojej wielkiej niegodności. Powiedz mi więc, jak mam się w tym wszystkim zachować; nie mów mi jednak więcej, że ja zapominam modlić się do Boga za Ciebie, ponieważ byłoby to przeciwne naszej umowie”.

    W powyższych słowach brat Gerard z charakterystyczną dla siebie dobrodusznością nalegał, aby między piszącymi nie osłabła więź modlitwy. Słowa te świadczą o tym, jak ważna jest wierność w modlitwie za siebie nawzajem. Adresatów swoich listów nie przestawał zachęcać, by starali się o takie spojrzenie wiary, które przemienia się w jedność opartą na zaufaniu, zgodnie z tą wskazówką: „Ufaj Bogu i oczekuj od Niego wszelkich łask”.

    Dzięki tak rozumianej i przeżywanej modlitwie Gerard oddawał się Bogu do dyspozycji i czynił miejsce dla Jego działania w swoim życiu. Wyprosił i wciąż wyprasza wiele łask tym, którzy zwracają się do niego o pomoc. Prośmy go, aby wstawiał się również za nami jako skuteczny orędownik u Boga.

    Modlitwa

    Święty Gerardzie, przez twoją modlitwę i orędownictwo przyprowadziłeś do Boga wiele serc, stałeś się pocieszeniem przygnębionych, wsparciem ubogich, wspomożeniem chorych. Przybądź nam szybko na pomoc, nasz potężny orędowniku, zawsze gotowy, aby pomagać tym, którzy uciekają się do ciebie. Tobie polecamy naszą ważną i pilną potrzebę (tutaj można przedstawić prośbę …). Mimo iż nie zasługujemy na twe łaski, prosimy, wysłuchaj nas w imię tej miłości, jaką żywisz ku Jezusowi i jego Matce Maryi. Amen.

    WIĘCEJ: Brat opiekujący się matkami i dziećmi

    ***

    4. Uczeń i misjonarz Chrystusa (piątek – 16 października – wspomnienie liturgiczne)

    Obecny rok duszpasterski przeżywamy w Kościele w naszej Ojczyźnie pod hasłem „Uczniowie-misjonarze”, podejmując realizację programu duszpasterskiego, który pomaga nam w świadomym kształtowaniu postaw chrześcijańskich. Jeżeli chcemy stawać się uczniami-misjonarzami Jezusa Chrystusa, potrzebujemy świadomej formacji chrześcijańskiej opartej na Piśmie świętym i nauczaniu Kościoła. Pomocą w tym zakresie jest częste rozważanie słowa Bożego, bogate życie sakramentalne, zgłębianie katechizmu, dawanie świadectwa oraz inspirowanie się przykładem życia ludzi świętych. Podejmując tę drogę przekonujemy się, że rzetelna formacja duchowa, rozwój osobowej relacji z Bogiem i zaangażowanie w życie wspólnot kościelnych są nieodzowne dla rozwoju życia chrześcijańskiego i odnowy Kościoła.

    Był o tym przekonany św. Gerard Majella, brat zakonny redemptorysta, którego wspomnienie liturgiczne dziś obchodzimy. Przez swoją gorliwą posługę brata zakonnego, spotkania i rozmowy z ludźmi oraz głębokie życie duchowe przyczyniał się w swojej epoce XVIII wieku w Italii do duchowej formacji ówczesnych wiernych.

    Wyjątkowa więź między Gerardem a Jezusem widoczna była od najmłodszych lat. Już jako dziecko poznał sekret obcowania z Bogiem. Chociaż nie odbył studiów teologicznych, Gerard był tak zanurzony w Bożej miłości, iż wielu nie dorównywało mu w rozważaniu tajemnic wiary, które potrafił bardzo głęboko wyjaśniać. W swoich listach dzielił się tą duchową mądrością otrzymaną od Boga: „Czy kiedykolwiek świat zaspokoił serce człowieka? W Jezusie Chrystusie znajduje się doskonałe szczęście, doskonały pokój, każde zaspokojenie i każde dobro”.

    Natomiast w liście do pewnej siostry zakonnej zawarł następujące słowa: „On jest moim Mistrzem, a ja Jego uczniem. Słusznym jest to, że mam się od Niego uczyć i kroczyć po Jego Boskich śladach”.

    Pokazują one, że w centrum wiary brata Gerarda była Osoba Jezusa Chrystusa. Relacja z Nim opierała się na niezwykłej miłości Jezusa, która zobowiązuje, by na nią odpowiedzieć. Gerard zawsze chciał być blisko Jezusa, upodobniając się do Niego w posłuszeństwie, gdyż to ono przyniosło nam zbawienie. Modlił się o rozwój swej żywej wiary przed Najświętszym Sakramentem, kontemplując miłość objawioną w Chrystusowej ofierze. Dzięki swej stałej zażyłości z Chrystusem potrafił spokojnie przyjmować spadające nań ciosy i gorliwie wypełniać swoje codzienne zadania.

    Gerard był wielkim czcicielem Jezusa ukrzyżowanego, mając głębokie przekonanie o centralnym miejscu tajemnicy krzyża w całym życiu chrześcijańskim. W listach Gerarda jawi się z całą jasnością głębia jego relacji z Ukrzyżowanym. Przyjął on za swoje słowa świętego Pawła: „postanowiłem, bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego” (1Kor 2, 2).

    Na obrazach Gerard jest zwykle przedstawiany z krzyżem Chrystusa w swoich dłoniach. Ten wymiar jego duchowości potwierdza także modlitwa po komunii z liturgii mszalnej ku czci świętego: „Boże, który od młodości rozpaliłeś świętego Gerarda niezwykłą miłością do swego ukrzyżowanego Syna, spraw prosimy, abyśmy idąc w Jego ślady całym sercem umiłowali naszego Odkupiciela i Mistrza”.

    Z miłości ku Chrystusowi ukrzyżowanemu wypływało szczere pragnienie naśladowania Go. Gerard chciał upodobnić się do Chrystusa ukrzyżowanego, pewny, że tylko w ten sposób można uczestniczyć w Jego tajemnicy jako naszego Odkupiciela. Krzyż nie budził w nim lęku, raczej widział w nim łaskę, która pozwalała mu nieść zbawienie braciom. Gerard chciał być jak jego Nauczyciel i Mistrz – tutaj tkwiła przyczyna jego umartwień i praktyk pokutnych, które znaczyły całe jego życie.

    Niezwykle intensywna w życiu św. Gerarda była również miłość ku Jezusowi obecnemu w Eucharystii. Doskonale rozumiał, jak wielkim darem jest dla nas ta stała obecność Chrystusa w tabernakulum i możliwość przyjmowania Go do swego serca. Eucharystia była spotkaniem z najukochańszym Przyjacielem, „pożywieniem dającym życie” i największą radością, dlatego nierzadko wpadał w ekstazę po przyjęciu Komunii czy adorując Najświętszy Sakrament.

    Od dzieciństwa lubił zostawać w kościele, by dotrzymywać towarzystwa swojemu „Więźniowi miłości”. Niemal instynktownie lgnął do Jezusa ukrytego w Eucharystii. Zwracał się do Niego jak do przyjaciela, Jemu też przedstawiał potrzeby materialne, z którymi się spotykał, a Jezus zawsze udzielał swemu wiernemu słudze pozytywnej odpowiedzi, niekiedy również poprzez cuda.

    „Już w jego młodości – wspomina ojciec Caione – godną podziwu była jego skromność, z jaką idąc przez miasto traktował wszystkie osoby, a nade wszystko zewnętrzna postawa i szacunek, z jakim całe godziny przebywał w kościele przed Najświętszym Sakramentem, który często nawiedzał. Troszczył się również bardzo o to, aby Jezus w Najświętszym Sakramencie był nawiedzany także przez innych; i rzeczywiście wielu zachęconych jego płomiennym przykładem czuło się poruszonymi do nawiedzania Jezusa choćby na chwilę, doznając przy tym wielkiej, niewyrażalnej radości”.

    Była to miłość, która jeszcze bardziej rozwinęła się po wstąpieniu do redemptorystów. Jako brat zakonny cenił sobie funkcję zakrystianina, ponieważ dawała mu ona możliwość częstszego przebywania w kościele. Bez Eucharystii nie wyobrażał sobie życia. Gdy z powodu oszczerstwa rzuconego nań przez nieuczciwą kobietę, przełożeni za karę zabronili mu na pewien czas przystępowania do Komunii świętej, tak pisał w jednym z listów: „Słodycz ta została mi zabrana. Bóg chce ukarać mnie za małość mojej miłości i ucieka przede mną! Lecz ja nie stracę Go nigdy z mojego serca”.

    W tym okresie jeden z kapłanów poprosił go o posługę przy odprawianiu Mszy świętej. Wtedy Gerard zawołał: „Ojcze, nie mogę tego uczynić, wszak będąc tak blisko ołtarza wyrwałbym Ci z rąk Hostię świętą”.

    Św. Gerard chciał być jak jego Mistrz, stając się Jego uczniem i misjonarzem. Podobnie jak Jezus wybrał życie wolą Bożą. Cechą charakterystyczną jego duchowości było całkowite oddanie się do dyspozycji, aby Bóg mógł przez niego działać. Nawrócenia, jakich dokonywał, tak naprawdę nie były jego zasługą, lecz dziełem Ducha Świętego, który działał w nim i przez niego. Gerard był jedynie narzędziem w rękach Boga. Kochał ludzi, przychodził im z pomocą w różnych potrzebach duchowych i materialnych; pocieszał, napominał, podpowiadał jak żyć. Z tą samą jasnością umysłu i serca podchodził do pragnień innych osób, które motywowane żywą wiarą chciały powierzyć się całkowicie Bogu. Dzieląc się swoim doświadczeniem i dobrymi radami pomagał im podjąć taką drogę.

    Na koniec naszego rozważania prośmy z ufnością, aby święty Gerard uczył nas, jak stawać się dzisiaj uczniem i misjonarzem Chrystusa.

    Modlitwa

    Święty Gerardzie, ty byłeś wiernym uczniem i misjonarzem Jezusa, o którym powiedziano, że „przeszedł przez życie dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich”. Ty również przemierzałeś drogi i ścieżki tej ziemi, a dzięki twojemu zjednoczeniu z ukochanym Odkupicielem w twych spotkaniach i rozmowach z ludźmi dokonywały się liczne cuda, które sprawiały, że wielki hymn wdzięczności wznosił się do nieba z serc i ust ludzi uzdrowionych z choroby. Teraz i my wznosimy do Ciebie pełną ufności prośbę: przybądź nam dzisiaj z twoją nieocenioną pomocą. Amen.

    WIĘCEJ: TV Trwam – premiera filmu o św. Gerardzie Majelli

    Opracował: o. Sylwester Cabała CSsR, Tuchów

    Udostępnij