• Rekolekcje i wypoczynek – CADR i Scala W górach i nad morzem
    Portal Kaznodziejski
    Lectio divina na każdy dzień Wydawnictwo Homo Dei
    Kult Matki Bożej Nieustającej Pomocy, Płyta CD z pieśniami do MBNP
  • Menu

    Irak: abp Warda CSsR o Golgocie chrześcijan

    Pozdrowienia w Chrystusie Odkupicielu!

    Chrześcijaństwo w Iraku przechodzi przez jedną z najcięższych prób w swojej długiej historii, która rozpoczęła się już w pierwszym wieku po Chrystusie. Przez te wszystkie wieki doświadczaliśmy różnych trudności i prześladowań, wielu stało się męczennikami. Wydarzenia ostatnich dziesięcioleci zmusiły naszych wierzących do opuszczenia ich siedzib, wielu emigrowało do innych miast lub krajów. Duża liczba doświadczyła przemocy wielokrotnie – z miejsc azylu byli ponownie usuwani siłą lub ratowali swoje życie.

    Za każdym razem, gdy uciekali, zostawiali za sobą historię i kulturę, którą chciano zniszczyć i wymazać. Moi chrześcijańscy wierni stracili ponad 300 wiosek w następstwie II wojny światowej. Wcześniej byliśmy ofiarami aktów przemocy i ludobójstwa z rąk otomańskich Turków – masakra w Seifo w 1915 r. oraz irackiej armii – masakra w Semele w 1933 r. W czasie powstania Kurdów w 1961 r. i następnie rewolty Soriah w 1969 r. zostaliśmy zmuszeni do opuszczenia wiosek i miast, przesiedleni do Bagdadu i Mosulu.

    DSC_0556Przez ostatnie sto lat nasza wspólnota chrześcijańska była przedmiotem rozmyślnych i strasznych aktów ludobójstwa. Chrześcijanie ubogacali Mezopotamię we wszystkich okresach przez swoją religię, kulturę i cywilizację oraz przez zdolność współżycia z innymi, mimo bolesnych ran, które były im zadawane przez te wszystkie wieki.

    Upadek i zmiana reżimu w 2003 r. przyniosły ponownie zorganizowane ludobójstwo i przesiedlenia poczynając od Basry (płd. Irak – przyp. tłum.), Bagdadu, Mosulu i Kirkuku. Przemoc została “ukoronowana” masakrą w kościele Matki Bożej Zbawiciela w Bagdadzie w 2010 r., gdzie modlący się chrześcijanie zostali zamordowani z zimną krwią. Potem nastąpiły akty terroryzmu i wypędzeń w 2014 r. – doświadczyliśmy w naszym kraju najgorszego ze wszystkich ludobójstwa. Stoimy wobec wyniszczenia chrześcijaństwa jako religii i kultury na terenie Mezopotamii.

    W ostatnim roku co najmniej 125 tys. chrześcijan zostało zmuszonych do ucieczki z ich wiosek i z Mosulu, ponieważ zdecydowali się pozostać przy swojej religii i odmówili warunkom stawianym przez Państwo Islamskie. Mieli na to tylko jedną noc. Wielu z nich weszło na własną ścieżkę na Golgotę, idąc wiele godzin, zostawiając cały dobytek, posiadając tylko to, co mieli na sobie. Schronienie znaleźli we względnie bezpiecznym Kurdystanie i nie mają pojęcia, czy kiedykolwiek będą mogli powrócić do swoich domostw.

    Wypędzone chrześcijańskie rodziny słuchają smutnych wieści o rabunku i niszczeniu ich domów w wyniku operacji wojskowych. Zdają sobie sprawę, że wyzwolenie zbrojne nie oznacza wolności politycznej. Oczekują, że wioski będą bezpieczne i wierzą, że Bóg pozwoli, by mogli wrócić do swoich opuszczonych i zrujnowanych domów, pustych szkół i szpitali. Podobnie do naszych cennych kościołów – serce łamie się, gdy próbujemy sobie wyobrazić, jak teraz wyglądają. Ale możemy to wszystko odbudować.

    E73A2126Mamy rodziny, które całkowicie zależą od  pomocy innych. Mniej niż rok temu te same rodziny miały jeszcze swoje własne domy, utrzymywały się z wystarczających i regularnych dochodów. Dziś modlimy się już w namiotach, pozostawiwszy za sobą starożytne kościoły, które były świadkami kwitnącego niegdyś chrześcijaństwa. Mamy teraz wielu męczenników.

    Nikogo także nie powinno dziwić, że wiele rodzin straciło zaufanie do swojego kraju. On odrzucił chrześcijan i niejako „wypluł”. Wybrali emigrację w nieznane, mając nadzieję, że będą przynajmniej bezpieczni. To długa droga – nasi przyjaciele i rodziny czekają miesiącami w Turcji, Libanie i Jordanii na szansę, by ruszyć dalej, być może po raz ostatni do Północnej Ameryki, Europy czy Australii. Różnica pomiędzy wysiedleńcami a uchodźcami jest taka, że ci drudzy podjęli już ostateczną decyzję. Kryzys humanitarny, którego doświadczamy w Kurdystanie jest spowodowany wysiedleniami i ucieczkami z sąsiednich terenów. Wysiedleńcy nie podjęli jeszcze ostatecznej decyzji lub ciągle próbują zebrać pieniądze na wyjazd.

    DSC_0559Musimy przyznać, że jako Kościół nie jesteśmy wcale przygotowani na taki kryzys. Nigdy się nie zdarzyło nikomu z nas, że w ciągu jednej nocy musieliśmy uciekać – doświadczyli tego sto lat temu nasi przodkowie ze strony Turków. Budowaliśmy nasze domy i wioski, jako Kościół i jako naród. Prowadziliśmy pracę duszpasterską, katechizowaliśmy i troszczyliśmy się o życie chrześcijańskie. Obecnie wszystko to jest niszczone…

    Ks. abp Bashar Warda CSsR, chaldejsko-katolicki ordynariusz Erbil w Iraku

    Udostępnij