• Rekolekcje i wypoczynek – CADR i Scala W górach i nad morzem
    Portal Kaznodziejski
    Lectio divina na każdy dzień Wydawnictwo Homo Dei
    Kult Matki Bożej Nieustającej Pomocy, Płyta CD z pieśniami do MBNP
  • Menu

    Materdomini: U boku specjalisty od świętości

    Mało znany w Polsce, z kolei we Włoszech wystarczy głośno zawołać „Gerardo” i wszyscy wokół biją gromkie brawa i rzucają kwiaty. Nie brakuje dzieci i dorosłych, którzy przywdziewają strój przypominający habit redemptorystowski na cześć tego świętego. Św. Gerard Majella, bo o nim mowa, znany jest nie tylko w Materdomini, w niewielkiej miejscowości położonej na terenie gminy Caposele w prowincji Avellino, gdzie żył, pracował, działał cuda i zmarł 16 października 1755 r., ale w całej Italii i cieszy się nieporównywalną popularnością. W ten sposób mogę rozpocząć charakterystykę miejsca, do którego przybyłem późną nocą 17 sierpnia br., aby rozpocząć swoją praktykę pastoralną w Materdomini, miejscu, które sięga początków Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela.

    Dzień wyjazdu z Polski nie należał do najłatwiejszych, bowiem trzeba na jakiś czas zostawić swoją Ojczyznę, wspólnotę seminaryjną i różne zaangażowania na rzecz czegoś innego i nieznanego. Jednak niepokój, który towarzyszył mojemu wyjazdowi do Materdomini w południowych Włoszech bardzo szybko minął. A to dzięki mojej nowej, włoskiej wspólnocie redemptorystowskiej, mającej odcień wspólnoty międzynarodowej.

    Miejsce, w którym przychodzi mi spędzić najbliższe 7 miesięcy jest miejscem pielgrzymkowym, gdzie przybywa mnóstwo pielgrzymów z różnych stron Włoch, a nawet i świata. Kustoszami sanktuarium są współbracia redemptoryści prowincji neapolitańskiej. Co ciekawe, w sanktuarium posługują też siostry gerardynki (Siostry św. Gerarda Majelli). Cześć oddawana św. Gerardowi przerosła moje wyobrażenie.

    Jednym z takich wydarzeń, które ukazało mi żywotność kultu św. Gerarda miało miejsce w jedną z niedziel września, kiedy to odbyła się procesja ulicami Materdomini i Caposele z potężną figurą Świętego, którą na ramionach niosło kilku krzepkich mężczyzn. Doświadczyłem niespotkanej dotychczas wiary Włochów, a zarazem włoskiej kultury. Przed bazyliką tłumy ludzi oczekiwały już na wyniesienie figury św. Gerarda, na którą czekało specjalnie przygotowane konfetti. Św. Gerarda przy dźwięku bijących dzwonów i przygrywającej orkiestry witano radosnymi okrzykami i aplauzem… i tak przez całe trzy godziny procesji, zakończonej pokazem sztucznych ogni ku czci Gerarda Majelli.

    Wśród pielgrzymów wciąż znajdują się małżeństwa, które składają różnego rodzaju różowe i niebieskie kokardki lub zdjęcia noworodków jako dar wdzięczności św. Gerardowi, opiekunowi matek i dzieci, za pomoc w pokonaniu trudności w poczęciu dziecka, a które są później umieszone w specjalnej sali wotywnej, zwanej Salą Fiocchi. Ku mojemu zdziwieniu i radości, kiedy wyjeżdżałem z Polski rozmawiałem z trzema małżeństwami, które prosiły o szczególną pamięć i modlitwę u św. Gerarda, bo to właśnie dzięki niemu otrzymali dar potomstwa.

    Ze względu na to, że św. Gerard żywił ogromną litość do grzeszników jest też patronem dobrej spowiedzi, stąd też w Materdomini w konfesjonałach zasiada kilku kapłanów od wczesnych godzin porannych do wieczora.  W gronie pielgrzymów przybywających do Materdomini dwie grupy były dla mnie wyjątkowe: pielgrzymi z parafii MB Nieustającej Pomocy i św. Piotra Rybaka z Gdyni wraz z o. Dariuszem Drążkiem CSsR oraz grupa Sióstr Misjonarek Najświętszego Odkupiciela z Ukrainy.

    Pobyt w Materdomini jest dla mnie czasem wyjątkowym, ze względu na to, że oprócz posługi w sanktuarium i sąsiedniej parafii w Caposele mogę sięgnąć początków Zgromadzenia, pogłębić redemptorystowską duchowość, poznać kulturę i mentalność włoską, a także nauczyć się języka. Obserwując współbraci redemptorystów prowincji neapolitańskiej zauważam niesamowite pokłady ludzkich możliwości, nierzadko w nas skrytych i niewykorzystanych, które ubogacają moje doświadczenie. To właśnie tu uczę się radykalizacji w postanowieniu i realizacji w życiu gerardowego postanowienia: „Idę by zostać świętym”.

    br. Hubert Stański CSsR, Materdomini

     

    Udostępnij