• Media, wydawnictwa, drukarnia
    Portal Kaznodziejski
    Matka Boża Nieustającej Pomocy
  • Menu

    Nagrody Pro Redemptione 2017

    Po raz czwarty wręczono nagrody PRO REDEMPTIONE ustanowione przez Redakcję kwartalnika „Homo Dei” oraz Wydawnictwo Prowincji Warszawskiej Redemptorystów Homo Dei – w czterech kategoriach: za troskę o formację kapłanów, za współpracę z kwartalnikiem, za tworzenie nowych form pracy ewangelizacyjnej z dziećmi i młodzieżą oraz za wybitne osiągnięcia naukowe i świadectwo życia.

    W czasie sympozjum naukowego z okazji 285 rocznicy powstania Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela (Redemptorystów) i 85 rocznicy założenia kwartalnika Homo Dei, w piątek, 10 listopada 2017 r., w klasztorze i WSD Redemptorystów w Tuchowie nagrody otrzymali:

    • za troskę o formację kapłańską – ks. bp dr Paweł Socha;
    • za długoletnią współpracę z kwartalnikiem „Homo Dei” – ks. dr Aleksander Radecki;
    • za tworzenie nowych formy pracy ewangelizacyjnej z dziećmi młodzieżą – o. Benedykt Pączka OFMCap;
    • za wybitne osiągnięcia naukowe i świadectwo życia – ks. prof. dr hab. Edward Staniek.

    Laudację na cześć laureatów wygłosili o. Piotr Koźlak – dyrektor Wydawnictwa Homo Dei i redaktor naczelny kwartalnika, natomiast statuetki i dyplomy wręczył o. Dariusz Paszyński CSsR, Wikariusz Przełożonego Prowincji. Gratulujemy!

    WIĘCEJ: Tuchów: nowi oblaci, sympozjum naukowe i nagrody Pro Redemptione

    WIĘCEJ: Nagrody Pro Redemptione 2016

    Kapitułę Nagrody tworzą: ks. bp dr hab. Andrzej Czaja, ordynariusz opolski, o. dr Janusz Sok CSsR, prowincjał redemptorystów, o. dr Piotr Koźlak CSsR, dyrektor Wydawnictwa Homo Dei, ks. prof. Piotr Mazurkiewicz (UKSW), ks. prof. Bogusław Migut (KUL), prof. Eugeniusz Sakowicz (UKSW).

    Regulamin nagrody

    red./fot. Tomasz Sekunda

    Prezentacja laureatów

    za troskę o formację kapłańską – ks. bp dr Paweł Socha

    Laureat przyszedł na świat 10 stycznia 1935 r. w Wojsławicach; nikt chyba nie ma wątpliwości, gdzie położone są Wojsławice – oczywiście koło Radomia… Niestety, na tym kończą się wiadomości na temat jego dzieciństwa i młodości. Można tylko domyślać się, że ten okres minął w miarę dobrze i spokojnie, ponieważ po ukończeniu szkoły średniej postanowił wstąpić do zakonu i wybrał Instytut Księży Misjonarzy. Przekroczywszy zatem mury klasztoru, przez kilka lat w ciszy, skupieniu i pilnie się ucząc odbył studia filozoficzne, a potem teologiczne. A że nie znaleziono u Laureata żadnych poważniejszych przeszkód, przyjął święcenia kapłańskie 22 maja 1958 roku w Krakowie na Stradomiu.

    Jak każdy zwyczajny neoprezbiter rozpoczął pracę w duszpasterstwie; był wikariuszem w parafii Wniebowzięcia NMP w Żaganiu.  Tylko rok, ponieważ  szybko poznano się, że lepiej rokuje na studiach, zatem wybrał – albo wybrano mu, jak to w zakonie – studia w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w Lublinie, na Wydziale Teologicznym, w Sekcji Teologii Fundamentalnej. Wkrótce sprawdziły się wszystkie prognozy o jego wielkim zacięciu naukowym, bo w kilka lat później (11 października 1969 r.) obronił pracę doktorską, pt. „Istota Tradycji według Konstytucji dogmatycznej Dei Verbum w świetle współczesnej teologii”, pisaną pod kierunkiem ks. prof. Edwarda Kopcia.

    Potem nastąpił trzydziestoletni okres, kiedy to był wykładowcą teologii fundamentalnej i teologii dogmatycznej w Gorzowskim Seminarium Duchownym. Oprócz tego był w tymże seminarium kolejno prefektem, ojcem duchownym i rektorem. Praca z przyszłymi kapłanami pochłaniała go całkowicie, dlatego musiał być mocno zdziwiony 20 listopada 1973 roku, gdy tego dnia przyszła nominacja biskupia. Głównym konsekratorem był ks. kardynał Karol Wojtyła, metropolita krakowski, a towarzyszył mu arcybiskup Eugeniusz Baziak. Uroczystość odbyła się 26 grudnia 1973 r. w Gorzowie Wlkp., w katedrze pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Jako dewizę biskupią wybrał słowa: „Facere veritatem in caritate” – Czynić prawdę w miłości.

    Przyjęcie sakry biskupiej potwierdziło dotychczasowe, bardzo mocne zaangażowanie Laureata na rzecz kapłanów i osób konsekrowanych. Kolejne lata to bowiem podejmowanie różnorodnej odpowiedzialności za osoby duchowne. Był  przewodniczącym Diecezjalnej Komisji ds. Stałej Formacji Kapłanów, dyrektorem Wydziału ds. Duchowieństwa i Osób Konsekrowanych, członkiem Komisji Episkopatu ds. Seminariów Duchownych, członkiem, a następnie przewodniczącym Komisji Episkopatu ds. Duszpasterstwa Ogólnego, dyrektorem krajowym Unii Apostolskiej Kleru. Uczestniczył w  VIII Synodzie Biskupów w Rzymie na temat formacji kapłańskiej.

    W tym czasie nie zaprzestał działalności wykładowczej. Przez kilka dekad troszczył się o formację intelektualną kleryków i świeckich: był wykładowcą teologii dogmatycznej w seminarium duchownym w Gościkowie-Paradyżu i teologii życia wewnętrznego w seminarium duchownym w Legnicy oraz wykładowcą teologii dogmatycznej w Instytucie Formacji Duchowej dla Świeckich w Gorzowie Wlkp.

    Oprócz tego przez ponad trzydzieści lat (1983–2016) był  redaktorem czasopisma dla kapłanów „Dobry Pasterz”, w którym były publikowane materiały z organizowanego corocznie w Częstochowie sympozjum, o charakterze rekolekcji, dla kapłanów spowiedników, rekolekcjonistów i ojców duchownych seminariów. Kapituła Nagrody Pro Redemptione szczególnie doceniła właśnie to wieloletnie zaangażowanie Laureata. Przez prawie trzy dekady nie szczędził sił i zdolności, by organizować te kilkudniowe spotkania dla kapłanów, którzy otaczali pomocą duchową kleryków w swoich seminariach. Na Jasną Górę zapraszani byli przez niego najwybitniejsi teologowie, najlepsi wykładowcy z kraju i zagranicy. Ktoś może powiedzieć, że sympozjum to tylko suche konferencje i czasami jałowe, nic nie wnoszące dyskusje. Okazało się szybko, że to jednak coś więcej niż zwyczajne sympozjum. Z roku na roku zaczęli przybywać nie tylko spowiednicy, kierownicy duchowi czy rekolekcjoniści, ale kapłani zaangażowani w duszpasterstwie, odpowiedzialni za różnorodne dziedziny pastoralne. Dlaczego? Ponieważ w programie mogli odnaleźć nie tylko zawsze aktualne tematy przeżywane w Kościele w Polsce, nie tylko mogli się spotkać i podyskutować z wybitnymi profesorami, ale przyjeżdżali, ponieważ mogli przemodlić ważne treści razem z innymi kapłanami, pod troskliwą opieką Matki Bożej Częstochowskiej. Laureat czynił wszystko, by kapłan przełomu XX i XXI wieku był dla wiernych przewodnikiem, pasterzem, ojcem i bratem na miarę wymagań, jakie stawiają współczesny świat i potrzeby Kościoła.

    Szanowni Państwo, do tej pory nasz Laureat przeżył 59 lat w kapłaństwie i 44 lata jako biskup. Przez cały ten czas oddany był Kościołowi w Polsce, a zwłaszcza zawsze dbał o braci kapłanów, stąd nie może być wątpliwości, że nagrodę Pro Redemptione w uznaniu za wieloletnią troskę o formację kapłanów otrzymuje w roku 2017 ks. bp Paweł Socha.

     

    za długoletnią współpracę z kwartalnikiem „Homo Dei” – ks. dr Aleksander Radecki

    Ziemska pielgrzymka naszego czcigodnego Laureata rozpoczęła się w sposób dostrzegalny dla urzędu miasta Mikołów (województwo śląskie) w piątym dniu września roku Pańskiego 1951. Był drugim synem małżonków Klary i Henryka. Najpierw rodzina mieszkała w Raciborzu (diecezja opolska), na terenie parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa. To miasto zadbało o jego edukację w szkole podstawowej i dało mu szansę uzyskania matury w II Liceum Ogólnokształcącym im. Adama Mickiewicza, w roku 1969. Jak sam się przyznaje, wybitnym uczniem nie był; w dodatku sporo lekcji opuszczał z powodu chorób. Nie zaznał też radości, jaką niosą lekcje wychowania fizycznego, co nie pozwoliło zyskać większego uznania wśród chłopaków (wśród dziewcząt zresztą też). Radością było za to dla niego uczęszczanie do szkoły muzycznej (w klasie fortepianu), którą ukończył rok przed maturą. W tej dziedzinie jednak nie podjął dalszej nauki, z oczywistą stratą dla światowej muzyki, pozostając na poziomie „grajka amatora”.

    O swojej rodzinie może mówić tylko same pochwały; niewątpliwie stanowiła żywy, autentyczny Kościół domowy. M.in. miał to szczęście, że widział modlących się rodziców.

    Myśl o kapłaństwie towarzyszyła Laureatowi od zarania życia, choć – patrząc realistycznie – nikt nie dawał mu absolutnie na to szans. Owszem, cichym marzeniem mamy było, aby ktoś z chłopców poszedł za Jezusem drogami powołania, ale nie śmiała przypuszczać, że to będzie akurat on. Po maturze przyszła poważna choroba, wakacje spędzone w szpitalach. Zdecydował pójść do pracy fizycznej w zakładzie, w którym wcześniej pracował tato, a później mama i brat. Został więc, na czas 10 miesięcy, pomocnikiem ślusarza. Bardzo sobie ten okres ceni i nie żałuje zdobytego wówczas doświadczenia.

    O seminarium duchownym wiedział tyle, że dla opolskiej diecezji jest ono w Nysie. Najpierw więc próba wstąpienia do tego seminarium i odmowa ze względu na stan zdrowia. Potem spróbował do Wrocławia – tym razem pomyślnie. W seminarium nie był prymusem, a nawet udało mu się oblać 5 egzaminów. Mimo wszystko pracę magisterską napisał o własnych siłach i w przewidzianym terminie. Święceń kapłańskich udzielił ks. abp Henryk Gulbinowicz 29 maja 1976 r. Prymicje odprawił następnego dnia w rodzinnej parafii w Raciborzu. Zaczęła się kapłańska służba naszego Laureata. Pierwsze cztery lata wikariatu przypadły na Szczawno Zdrój, potem na Wrocław: parafia pw. św. Jerzego w dzielnicy Brochów, następnie parafia pw. Św. Rodziny na wrocławskim Biskupinie i Sępolnie, w sąsiedztwie ojców redemptorystów. Za każdym razem trafiał na świetnych, gorliwych proboszczów, przy których mógł się rozwijać jako kapłan, także w posłudze w szpitalu czy podczas pieszych pielgrzymek na Jasną Górę.

    I w końcu probostwo, w trybie nadzwyczajnym, we wsi Mokrzeszów, w pobliżu Świdnicy i Świebodzic. Wsławił się niewątpliwie w skali diecezji i Polski podczas tej sześcioletniej proboszczowskiej posługi. Pewnego dnia w programie I telewizji uznano tę wieś za najbrudniejszą w Polsce! I tak minęło 15 lat duszpasterstwa parafialnego… W tym czasie zaliczał szpitale, operacje i… rekolekcje. Najpierw jako zastępujący awaryjnie na ambonie innych księży, potem już nawet na wyraźne zaproszenia. Do dziś – jak przypuszcza – mogło się nazbierać ponad 400 różnych serii rekolekcji.

    I przyszedł rok 1991, Wielka Sobota. Do kancelarii w Mokrzeszowie wszedł przed południem bp Jan Tyrawa i oświadczył: „Będziesz ojcem duchownym we wrocławskim seminarium – prawda, że się zgadzasz?”. Tak zaczęło się doświadczenie Kościoła seminaryjnego, które trwało przez 23 lata. Piękny, choć niełatwy czas. Wykorzystał go na studia licencjackie i doktoranckie, a także podyplomowe na KUL-u, na kierunku duchowości.

    Mieszkanie w seminarium (a warto dodać, że w tym budynku mieszka już w sumie… 32 lata!) pozwoliło także na działalność publicystyczną. Zaczęło się od broszury „ABC kultury chrześcijańskiej”, która posłużyła podczas pieszych pielgrzymek na Jasną Górę jako materiał do konferencji, a potem już poszło szybko. Wśród dwudziestu kilku książek, które opublikował, najbardziej cieszą go trzy tytuły: „Radość w codzienności” (5 tomików), „Eucharystyczny savoir-vivre katolika Polaka” oraz „Przewodnik po kalwariach metropolii wrocławskiej”, stanowiący swoiste podsumowanie pracy doktorskiej. W planach ma jeszcze m.in. napisanie „Słownika wyrazów bardzo obcych, ale niezbędnych na doczesność i wieczność”. Od czerwca 2014 roku arcybiskup Józef Kupny powierzył mu funkcję wikariusza biskupiego ds. duchowieństwa.

    Takiego Autora nie mogła nie zauważyć redakcja „Homo Dei”. I od roku 2010 Laureat bardzo często zaczął gościć na łamach owego kwartalnika dla kapłanów. Zresztą nie mogło być inaczej. Takie doświadczenie najpierw duszpasterskie, potem naukowe i w końcu ważna funkcja w seminarium duchownym musiały zaowocować świetnymi artykułami dla duchowieństwa. Praktycznie każdy artykuł naszego Laureata jest szeroko komentowany. Dlaczego? Dlatego, że po pierwsze nie są za długie, a to jest bardzo ważne; następnie, w krótkim tekście potrafi wyłożyć istotę sprawy; a w końcu używa lekkiego języka dla wyrażenia poważnych problemów teologiczno-kapłańskich. W pisarstwie Laureata dostrzega się przede wszystkim wielką miłość i oddanie dla kapłaństwa i tych, którzy się do niego przygotowują (np. świetny tekst „Po co są prymicje?”). Dużo tekstów poświęconych jest także kapłanom, którzy wszak muszą nieustannie patrzeć krytycznie na swą posługę (np. „Rekolekcje kapłańskie. Teoria i praktyka” czy „Kapłański rachunek sumienia ze sposobu wykorzystywania własnego wolnego czasu” oraz szeroko dyskutowany artykuł „Egzamin dojrzałości: przenosiny duchownych”). Nasz Laureat posiadł też umiejętność patrzenia z dużym dystansem, humorem czy przekąsem na czcigodny stan kapłański („Błogosławieni ubodzy prezbiterzy”) i kapłańskie błędy („Korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy”). Potrafił zająć się na łamach „Homo Dei” także kapłanami, którzy przeżywają swoje jubileusze („Plurimos annos!, czyli jaki smak powinna mieć kapłańska jesień życia”). W ciągu kilkunastu lat obecności na łamach „Homo Dei” mogliśmy przeczytać wiele jego znakomitych tekstów. Dlatego też redakcja „Homo Dei” poczytuje sobie za ogromny zaszczyt goszczenie na swoich łamach przez wiele lat tak znakomitego Autora.

    Szanowni Państwo, nie pozostaje zatem nic innego, jak ogłosić, że nagrodę Pro Redemptione w uznaniu za długoletnią współpracę z Homo Dei otrzymuje w roku 2017 ks. dr Aleksander Radecki.

     

    za tworzenie nowych formy pracy ewangelizacyjnej z dziećmi młodzieżą – o. Benedykt Pączka OFMCap

    Nasz najmłodszy Laureat urodził się 9 stycznia 1977 roku w Rzeszowie, czyli mieści się jeszcze w naszym założeniu, że młody kapłan to człowiek przed czterdziestką… Szkolę podstawową i liceum ukończył bez większych problemów, dlatego mógł wstąpić do Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów Prowincji Krakowskiej. A dlaczego kapucyni? Czy nie myślał o zostaniu księdzem diecezjalnym? Sam wspomina tak: „ Choć pochodzę z parafii diecezjalnej i przez całe dzieciństwo i młodość byłem formowany przez kapłanów z diecezji rzeszowskiej, to jednak w moim sercu było pragnienie poświęcenia się Bogu bez zostawiania czegokolwiek dla siebie. Wolność, czystość, ubóstwo – chciałem to wszystko oddać Bogu. Pamiętam, że kiedy powiedziałem o mojej decyzji wstąpienia do zakonu mojemu ojcu, zobaczyłem łzy w jego oczach. Kiedy dzisiaj, po 18 latach bycia w zakonie, patrzę na moje życie, nie zamieniłbym się na żaden inny zakon lub powołanie diecezjalne. Można powiedzieć o dwóch lub trzech znakach, które wyróżniają naszą posługę i które bardzo mi odpowiadają: praca z ubogimi, posługa w konfesjonale i ewangelizacja w miejscach, gdzie nikt nie chce pracować”.

    Od początku zaangażował się w pracę z dziećmi i młodzieżą. Najpierw w Wałczu koło Piły, gdzie przez 2 lata był katechetą, duszpasterzem rodzin i młodzieży. Organizował Spotkania Młodych w Wołczynie. Potem przyszło zaangażowanie misyjne. Został mianowany dyrektorem Sekretariatu Misyjnego Braci Mniejszych Kapucynów i prezesem Fundacji Kapucyni i Misje. Zaczął organizować pomoc dla Afryki. W 2008 roku odbył z telewizją polską podróż do Afryki, gdzie  pomagał w produkcji 3 odcinków z cyklu „Szaleńcy Pana Boga”. Został odpowiedzialnym za realizację ważnych projektów w Afryce: budowę studni, kaplic, kin obwoźnych, centrum edukacyjnego dla młodzieży.

    Kluczowym momentem był właśnie wyjazd do Afryki. To jakby nowy rozdział w jego życiu kapłańsko-zakonnym. Czarny Kontynent, a konkretnie Republika Środkowej Afryki, stał się jego drugą ojczyzną. Jak ją opisuje? „Nasza praca to praca z ludźmi, bycie z nimi. Wspólnie robimy okna i drzwi, mieszkańcy kryją dachy trawą. Podczas wybuchu ostatnich walk w parafii  jej okolicach spłonęło prawie 1000 domów. Była wielka panika; kiedy słyszeliśmy strzały, uciekaliśmy w busz z ludźmi, którzy prowadzili nas w bezpieczne miejsca, tzn. tam, gdzie żołnierze nie mogli dojechać. Widziałem uciekające kobiety w ciąży, z dziećmi na plecach, ludzi chorych. Te widoki wyryły się w mojej pamięci.” Jednak wraz z innymi polskimi misjonarzami odmówił ewakuacji z kraju. „Tworzymy wspólnotę, nawet nie przyszło nam do głowy, żeby uciekać”. Zawsze go ciągnęło, by pracować z ubogimi, a tam mieszkają bardzo biedni ludzie, którzy potrzebują pomocy. „Najtrudniejszy był sam początek mojej pracy” – wspomina nasz Laureat. „Nie umiałem języka sango, nic nie rozumiałem. Wtedy tęskniłem i pytałem, dlaczego Bóg mnie tutaj wysłał. Teraz już wszedłem w afrykański rytm i kulturę. Lubię tu być i pracować z ludźmi. W Afryce nauczyłem się cierpliwości. Nie gonię już za czymś, o czym wiem, że nie mam na to wpływu. Na początku mojej misji chciałem zmienić wiele rzeczy. Teraz wiem, że są rzeczy, których nie rozumiem i nie potrafię zmienić. Po prostu staram się je akceptować i z nimi żyć. Zawsze pociągały mnie miejsca, które wymagają od człowieka bardzo dużo. Afryka jest takim właśnie miejscem. Tu trzeba myśleć, żeby żyć. Tutaj sam odpowiadasz za to, co robisz; nikt cię nie kontroluje, nie patrzy ci na ręce. Jesteś wolny i za tę wolność ty sam odpowiadasz. Zostanę tutaj tyle, ile będzie trzeba – nie wyznaczam sobie daty powrotu do ojczyzny. Chcę być posłuszny Bogu i temu, co dla mnie przygotował. Zobaczymy, jaka będzie moja kondycja i Jego wola”. To tam, dla braci i sióstr z gorącej Afryki, Laureat oddał swoje życie i pomysły.

    A miał ich zawsze niemało. Był pomysłodawcą projektów: S.O.S. dla Afryki, www.czadowapara.pl, www.czadowatablica.pl, akcji na tłusty czwartek „Wyślij pączka do Afryki”, akcji „Cappuccino dla Afryki”. Jednak Kapituła Nagrody Pro Redemptione zwróciła przede wszystkim uwagę na inny pionierski projekt Laureata – pierwszej szkoły muzycznej w Republice Środkowej Afryki (African Music School). Laureat jest bowiem wielkim pasjonatem muzyki i doskonale wie, jak wiele ona znaczy dla mieszkańców Afryki. Stąd najpierw założył chór dla okolicznych dzieci. Dzięki niemu udało się m.in. uratować życie 10-letniego Beniamina. Chłopiec ze swoim talentem wokalnym wyróżniał się na tle innych. Miejscowy nauczyciel, który pomagał w prowadzeniu chóru, zorientował się, że mały chórzysta ma dziwną wysypkę. Okazało się, że Beniamin choruje na AIDS. Natychmiast zorganizował leczenie w niedaleko położonym szpitalu oraz zapewnił dostęp do leków, które pozwolą przedłużyć życie chłopca o kilkanaście lat. „Gdyby nie chór, Beniamina mogłoby już nie być na tym świecie” – mówi Laureat. To dodało mu jeszcze większej motywacji, by działać w tym kierunku.

    Szkoła muzyczna to prawdziwa kuźnia talentów z szansą na lepsze życie dla Afrykańczyków. Nasz Laureat znalazł już pierwszych nauczycieli i nauka już się rozpoczęła. Odbył się także już pierwszy koncert. Budynki przyklasztorne kapucyńskiego klasztoru w Bouar nadają się idealnie do prowadzenia lekcji. Trzeba je tylko wyremontować, kupić instrumenty i znaleźć fundusze dla nauczycieli. Część kadry pochodzi z okolic miasta, część jest zapraszana z Europy, w tym z Polski, jak Anna Mara. Pani Anna to nauczycielka z ogromnym zapałem i talentem. To ona, wraz z polskim misjonarzem, przeprowadziła nabór do African Music School. Przyjęto więcej dzieci, niż początkowo zamierzano, gdyż ich talent przełamał postawione bariery. Mają one uczyć się w szkole w 4-letnim cyklu.

    Kolejnym krokiem jest organizacja stypendiów – najzdolniejsze dzieci będą miały szansę kontynuacji edukacji w Europie i USA. Pozostałe mają szansę zdobyć wysokie kwalifikacje muzyczne, które będą mogły wykorzystać do pracy zarobkowej w Afryce, np. prowadząc lekcje. Jednak, aby to wszystko mogło zostać skutecznie realizowane, potrzebna jest pomoc. Nasz Laureat opracował oryginalny sposób na nią. Otóż każdy może kupić jedną z nut tzw. Symfonii Afrykańskiej, napisanej specjalnie na rzecz wsparcia szkoły muzycznej w Republice Środkowej Afryki. Kupując nutę, darczyńca odkrywa kolejny fragment symfonii. Po wykupieniu przez darczyńców wszystkich nut cała Symfonia Afrykańska zostanie odkryta i będzie można wysłuchać jej od początku do końca. To jeszcze nie wszystko, bo na koniec roku dzieci ze szkoły muzycznej mają zagrać tę symfonię specjalnie dla darczyńców. Każdemu ma zostać przesłane nagranie z podziękowaniami za wsparcie.

    Szanowni Państwo, biorąc pod uwagę niezwykłą gorliwość, pomysłowość i miłość do dzieci i młodzieży, szczególnie z Afryki, nagrodę Pro Redemptione dla młodych kapłanów w uznaniu za tworzenie nowych form ewangelizacji dla dzieci i młodzieży przyznajemy w roku 2017 br. Benedyktowi Pączce OFMCap.

     

    za wybitne osiągnięcia naukowe i świadectwo życia – ks. prof. dr hab. Edward Staniek

    Droga życiowa naszego Czcigodnego Laureata rozpoczęła się 13 czerwca 1941 r. w Wadowicach. Ukończył szkołę podstawową w rodzinnej Choczni, a dalszą naukę podjął w liceum ogólnokształcącym w Wadowicach. Jak sam pisał, pasjonowały go przedmioty ścisłe. Idąc jednak za głosem powołania, po zdaniu matury w 1959 r., wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej. Okres w seminarium, do święceń w 1965 r., był czasem jego pierwszych spotkań z teologią i z wybitnymi osobowościami spośród wykładowców. Dawni profesorowie Uniwersytetu Jagiellońskiego – Marian Michalski, Ignacy Różycki i Eugeniusz Florkowski – byli nie tylko nauczycielami, ale także ludźmi o wielu zainteresowaniach i pasjach. Spotkania z ludźmi wielkimi, jak często powtarza dostojny Laureat, ubogacają nie tylko intelektualnie. Decyzją ówczesnego metropolity ks. abpa Karola Wojtyły w 1966 r. został skierowany na studia licencjackie. Zgodnie z wolą ordynariusza miał studiować patrologię, a to wprowadziło go w środowisko, jakie stworzył wokół siebie wybitny krakowski patrolog ks. prof. Marian Michalski. Spotkanie z nim stało się przełomowe w wielu wymiarach, nie tylko naukowych. To wtedy Laureat został wprowadzony w świat ojców Kościoła – ludzi, z którymi, jak sam wyznaje, przebywa do dziś; do dziś z nimi rozmawia, ucząc się od nich umiłowania Boga i człowieka oraz mądrości zakorzenionej w Bogu. Profesor Michalski ukierunkował także jego aktywność pedagogiczną: ukształtował w nim mądrość wyrażającą się nie w tym, „ile wyłożę”, ale w tym, co zostanie w umysłach słuchaczy; mądrość zadawania pytań i skłaniania do refleksji.

    Tej fascynacji i studium ojców Kościoła towarzyszyły kolejne etapy w drodze naukowej naszego Laureata. Najpierw była obroniona na Papieskim Wydziale Teologicznym w Krakowie w 1969 r. praca licencjacka pt. Angelologia „Pasterza” Hermasa, następnie (1968) podróż przez Rzym z zamiarem podjęcia studiów w Paryżu. Zawał serca spowodował jednak zmianę planów i po dwuletnim urlopie zdrowotnym Laureat podjął dalsze studia w Krakowie, gdzie obronił doktorat pt. Eklezjologia Ambrozjastra na Papieskim Wydziale Teologicznym (1974). Uwieńczeniem tej drogi było kolokwium habilitacyjne na podstawie rozprawy pt. Usprawiedliwiający charakter wiary. Studium porównawcze „Komentarzy do Listów św. Pawła” Ambrozjastra i Pelagiusza, w 1984 r., na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Obok pracy patrologa Laureat objął na tejże uczelni Katedrę Homiletyki (w latach 1986-1996). Przez lata kształcił swoich uczniów w umiłowaniu piękna słowa i w komunikacji z odbiorcą. Nie stronił od tematów trudnych i drażliwych. Zawsze inspiracją dla niego była patrologia, teksty ojców Kościoła oraz ich mądrość. Niejeden raz „przemycał” patrologiczne treści z sal wykładowych na ambonę.

    Właśnie ojcowie Kościoła, ich warsztat, dorobek, podejmowane tematy wywarły ogromny wpływ na jego kaznodziejstwo. Bo trzeba wiedzieć, że nasz Laureat to nie tylko wybitny naukowiec, ale także znany i znakomity kaznodzieja. Pierwszy zbiór homilii na cały cykl ABC powstał w latach 1985-88. Już wtedy dał się poznać niczym ewangeliczny ojciec rodziny, który wydobywa z kaznodziejskiego skarbca rzeczy nowe i stare i wpisuje się we wspaniały korowód wielkich mistrzów polskiej ambony, którzy „karmili” lud chlebem słowa. Porównanie tworzenia kazania do wypieku chleba jest mu zresztą szczególnie bliskie, ponieważ jego ojciec był piekarzem. W domu, jak wspomina, bardzo często prowadzono rozmowy na temat jakości pieczywa i tajników jego wypieku. „Wiem, że chleb jest dobry, jeśli spełnia cztery warunki: jest zdrowy, smaczny, pożywny i podany z miłością. Boży chleb powinien spełniać te same warunki” – przekonuje nasz Laureat. Staje się jednym z najbardziej znanych i cenionych kaznodziejów. Głosi kazania w świątyniach Krakowa i innych miast, gdzie jest zapraszany. Jako uznany kaznodzieja wielokrotnie wygłaszał kazania podczas podniosłych uroczystości religijnych. Próba całościowego wydania jego tekstów, dokonana przez wydawnictwo M, przyniosła aż 13 grubych tomów. Popularność jego kazań powodowała też zainteresowanie działalnością ojców Kościoła i ich twórczością u niejednego słuchacza. Stąd wysiłkiem Laureata powstało wokół niego w Krakowie środowisko ludzi interesujących się antykiem chrześcijańskim. Na spotkania z nimi zapraszał krakowskich wykładowców zajmujących się tą epoką; czasami gościli też patrologowie z innych ośrodków z kraju i zagranicy.

    Do uprawiania nauki nie wystarczy jednak samo środowisko, potrzeba warsztatu. W trosce o zaplecze dla studium ojców Kościoła powstała w Krakowie siedziba Katedry Patrologii i Katedry Historii Dogmatu na ul. Kanoniczej 20, z własną biblioteką, liczącą ponad 8 tysięcy tomów. To tam właśnie odbywają się seminaria z patrologii oraz historii dogmatu. Wygospodarowane pomieszczenia, urządzone sumptem uczniów i samego Laureata, do dziś służą kolejnym badaczom, a zbiory w nich zawarte są pomocą dla wszystkich zajmujących się antykiem chrześcijańskim w naszym rejonie. Odchodząc na emeryturę, zostawił po sobie – można by powiedzieć – pełną obsadę katedr, gdyż przekazał je swoim uczniom, habilitowanym na krakowskiej uczelni: Katedra Homiletyki – ks. prof. dr hab. Kazimierz Panuś (1996), Katedra Historii Dogmatu – ks. dr hab. Arkadiusz Baron, prof. UPJPII (2006), Katedra Patrologii – ks. dr hab. Jan Żelazny, prof. UPJP II (2006). Obok służby Kościołowi poprzez pracę naukową Laureat podejmował także wiele innych inicjatyw. Do dziś działa – spotkania odbywają się co miesiąc – zainspirowana przez niego Krucjata w Obronie Życia. Nie zabrakło mu też pracy duszpasterskiej jako rektorowi kościoła sióstr felicjanek w Krakowie. Dla prezbiterium krakowskiego ważna była jego posługa jako wykładowcy patrologii i homiletyki, nauczyciela metodologii pracy naukowej, ale chyba jeszcze istotniejsza była jego dwuletnia służba w seminarium duchownym jako prefekta i ośmioletnia jako rektora. Reforma studiów podjęta z jego inicjatywy – wprowadzenie rocznych praktyk, nowy układ ćwiczeń, troska o wydzielony czas formacji odseparowany od zająć uczelnianych – to elementy, które zostały na stałe wniesione do procesu formacyjnego przyszłych kapłanów archidiecezji krakowskiej; wiele z tych zmian weszło zresztą do formacji duchowieństwa także w innych diecezjach. Swoje zainteresowania naukowo-dydaktyczne skoncentrował głównie na patrystycznej eklezjologii, homiletyce i ascezie. Był promotorem 16 prac doktorskich, 39 licencjackich i 204 magisterskich. Pozostawił też po sobie imponującą ilość publikacji – 115 większych lub mniejszych książek (w tym 5 patrystycznych), co każdego badacza skłania do pochylenia przed nim głowy. Lubił – i nadal lubi – być „znakiem sprzeciwu”. Lubi stawiać prowokacyjne pytania, formułować radykalne tezy, stawiać kwestie „na ostrzu noża”. Zawsze uważał, że tylko skłaniając do pytań, można pobudzić człowieka do odpowiedzi oraz do przemyślanego wyboru. Taki przemyślany wybór był dla niego początkiem poczucia odpowiedzialności i otwieraniem w słuchaczu drogi wolności.

    Szanowni Państwo, przemyślaną decyzję podjęła także Kapituła Nagrody Pro Redemptione. Z największym szacunkiem i radością pragnę ogłosić, że nagrodę Pro Redemptione w uznaniu za wybitny dorobek naukowy oraz świadectwo życia kapłańskiego otrzymuje w roku 2017 ks. prof. Edward Staniek.

    Udostępnij