• Śpiewnik Redemptorystów
    Rok Świętego Gerarda Majelli
    Portal Kaznodziejski
    Kult Matki Bożej Nieustającej Pomocy, Płyta CD z pieśniami do MBNP
  • Menu

    Spojrzał z miłosierdziem i wybrał

    Potęga Bożej łaski

    Niektórzy nazywają to Bożą fantazją, ale przecież tak objawia się Jego miłosierdzie. Szaweł z Tarsu bezlitośnie zwalczał „zwolenników nowej drogi”, czyli chrześcijan. Nie tylko przyczynił się do ich prześladowania i śmierci w Jerozolimie, ale wybrał się także do Damaszku w poszukiwaniu „bałwochwalców”. I właśnie wtedy pod bramami miasta oślepiło go Jezusowe miłosierdzie: „Szawle, Szawle, dlaczego mnie prześladujesz?” Odtąd przestaje dręczyć wyznawców Chrystusa, stając się Jego naśladowcą.

    4paul5Potem Szaweł–Paweł powie o sobie, że dzięki łasce Boga jest tym, kim jest (1 Kor 15,10). Dlaczego on? Nie wiadomo. To była wspaniałomyślna decyzja Boga, dar Jego miłosierdzia: wybrać na apostoła „płód poroniony” – tego, który był prześladowcą Kościoła Bożego i dlatego nie czuł się godzien być apostołem. Paweł wiedział, że jego misja to owoc Bożego miłosierdzia, bo niczym nie zasłużył sobie na powołanie.

    Tak też jest i z każdym powołaniem kapłańskim i zakonnym. Kto popatrzy na siebie, na swoje życie i powołanie, tego ogarnie zadziwienie: „Dlaczego właśnie ja? Przecież jest tylu lepszych ode mnie! Mądrzejszych, pobożniejszych, gorliwszych!” W mojej szkole był uczeń, który zakładał czarne koszule, nosił z sobą Pismo Święte w czarnym futerale i głosił innym „kazania”. Wszyscy myśleli, że zostanie kapłanem. Tymczasem dzisiaj jest ojcem rodziny, a kapłanem został jego kolega – gitarzysta rockowy i król dyskotekowych parkietów. To jednak Bóg wybiera, nie człowiek. Powołanie to „dar i tajemnica” (św. Jan Paweł II). To dzieło miłosierdzia, którego Bóg udziela temu, komu chce (Rz 9,15).

    Zdanie się na Boga

    Im człowiek jest bliżej Boga, tym mocniej odczuwa swoją grzeszność. Gdy rybak Piotr na polecenie Jezusa wypływa na głębię, a sieci ponad miarę napełniają się rybami, wtedy ogarnia go przerażenie. Stoi przed nim Syn Boży, a on kimże jest? Dlatego jego serce wypełnia lęk i prosi Jezusa: „Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny” (Łk 5,8). Właśnie wtedy Piotr słyszy słowa powołania do pójścia za Jezusem i do głoszenia zbawienia całemu światu.

    Powołanie do życia kapłańskiego i zakonnego to spotkanie z Bogiem, który zwraca się do grzesznika. To niepojęte, że Bóg powołuje kogoś, kto tak naprawdę zasługuje wyłącznie na karę i to tę najgorszą – śmierć. Jestem grzesznikiem, a jednak żyję. Bóg nie tylko mnie nie przekreśla i nie pozostawia mnie w nieszczęściu, ale daje mi szansę. Nie tylko w swoim Synu odpuszcza mi grzechy, ale okazuje mi tak wielkie miłosierdzie, że zaprasza do udziału w Jego dziele odkupienia człowieka. Skoro Bóg powołuje mnie – grzesznika, to znaczy, że okazuje mi miłosierdzie!

    Daje o tym świadectwo papież Franciszek, który na pytanie dziennikarza: „Kim jest Jorge Mario Bergoglio?” odpowiada: „Jestem grzesznikiem”. Dla następcy św. Piotra powołanie to spotkanie z miłością miłosierną Boga, który pochyla się nad grzesznikiem. „Jestem grzesznikiem, na którego spojrzał Pan” – powie papież. Powołanie kapłańskie i zakonne rodzi się z mocy Bożego miłosierdzia, które pozwala człowiekowi uznać swoją grzeszność i nie bać się swoich słabości. Ten, który z miłości lituje się nad człowiekiem, da mu moc, aby wypełnił powierzoną mu misję. Wtedy życie kapłańskie i zakonne nie polega na zgrywaniu się na świętego przed innymi ani na udawaniu duchowego supermana, lecz jest otwarciem serca na działanie Ducha Świętego, aby „z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas” (2 Kor 2,7). Wtedy człowiek nie musi uciekać przed sobą ani przed Bogiem, lecz słysząc głos powołania, jest gotów powierzyć się Jego miłosierdziu. Choć słaby i grzeszny może prosić Boga: „Boże, daj mi siłę, abym mógł zrobić wszystko, czego ode mnie żądasz. A potem żądaj ode mnie, czego chcesz” (św. Augustyn).

    Naśladowanie Bożego miłosierdzia

    Każdy człowiek jest dłużnikiem wobec Boga. W Jezusie Chrystusie, przez Jego śmierć krzyżową i zmartwychwstanie, Bóg w swoim nieskończonym miłosierdziu odpuścił nam nasze grzechy. W ten sposób darowany nam został niewyobrażalnie wielki dług, którego nikt z nas sam nie mógłby spłacić (Mt 18,21-35). Odpowiedzią na miłosierną miłość Boga jest wtedy nie tylko modlitwa dziękczynna, lecz przede wszystkim gotowość do przebaczania bliźnim. Bóg, który spogląda z miłosierdziem na człowieka i powołuje go do kapłaństwa i życia zakonnego, wzywa go do osiągania doskonałości polegającej na byciu miłosiernym na wzór Ojca niebieskiego (Mt 5,48).

    Przekonał się o tym święty Augustyn, gdy spoglądając na Jezusa, odkrył, iż tylko Bóg jest doskonały, a człowiek przez całe swoje życie musi stawać z pokorą przed Ojcem, który jest w niebie i prosić: „odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” (Mt 6,12). Jak w jednej ze swoich homilii mówił papież Benedykt XVI, „Augustyn nauczył się pokory w najwyższym stopniu, pozwalającej uznać, że on sam i cały Kościół pielgrzymujący potrzebował i wciąż potrzebuje miłosiernej dobroci Boga, który przebacza każdego dnia. My zaś – mówił – upodabniamy się do Chrystusa, jedynego doskonałego, na ile jest to tylko możliwe, kiedy stajemy się, tak jak On, ludźmi miłosierdzia”. Do tego i dzisiaj powołuje Bóg tych, na których ,,spogląda z miłosierdziem i wybiera”.

    Hajduk Ryszardo. prof. Ryszard Hajuk CSsR, wykładowca homiletyki, teologi pastoralnej i liturgii w Katedrze Teologii Pastoralnej i Katechetyki Wydziału Teologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie oraz wykładowca homiletyki w Wyższym Seminarium Duchownym Redemptorystów w Tuchowie

    Artykuł ukazał się biuletynie WSD Redemptorystów w Tuchowie Rodzina Odkupiciela, nr 1(74) 2016, s. 14-16

    Udostępnij