• Śpiewnik Redemptorystów
    Rok Świętego Gerarda Majelli
    Portal Kaznodziejski
    Kult Matki Bożej Nieustającej Pomocy, Płyta CD z pieśniami do MBNP
  • Menu

    Pielgrzymi z kraju wojny

    “Gościu Niedzielnym” 32/2016 ukazał się reportaż Szymona Babuchowskiego o wspólnocie Irakijczyków stanowiących część naszej Grupy Redemptor w czasie ŚDM 2016. Przewodził im redemptorysta obrządku chaldejskiego, ordynariusz diecezji Erbil, o. abp Bashar Warda CSsR.

    Materiały do reportażu zostały zebrane w czasie ich pobytu w Krakowie. Poniżej zamieszczamy całość artykułu, która dostępna jest też w wersji papierowej tygodnika oraz w e-wydaniu.

    WIĘCEJ: 11 tys. euro dla chrześcijan w Iraku

    * * *

    Ponad trzy czwarte chrześcijan opuściło Irak od 2003 r. Ci, którzy pozostali, proszą: módlcie się za nas. Grupę młodych Irakijczyków spotkaliśmy na Światowych Dniach Młodzieży.  

    Szymon Babuchowski

    Przylecieli do Polski z dwudniowym opóźnieniem, bo trudno było znaleźć dla nich odpowiedni samolot. – Grupa jest duża, a dostępnych lotów w te strony – mało. Długo szukaliśmy odpowiedniego czarteru. Do tego doszły opóźnienia w trasie – wyjaśnia abp Bashar Warda, kierujący chaldejską archidiecezją Irbil w Kurdystanie, który wraz z grupą prawie dwustu młodych Irakijczyków przybył do Polski na Światowe Dni Młodzieży.

    Straciliśmy Niniwę

    Mimo trudności w podróży motywacja była bardzo silna: – Chcemy opowiedzieć naszą historię, a do tego potrzebne jest osobiste świadectwo – podkreśla biskup. – Ale zależy mi także na tym, żeby tych naszych młodych ludzi wyedukować, pokazując im katolicką wiarę w Europie, z jej radością i kulturowym bogactwem. To taka podwójna formacja.

    Część młodych Irakijczyków, którzy przylecieli do Krakowa, pochodzi z terenów dotkniętych wojną. – Mamy aż tysiąc kilometrów granicy z Państwem Islamskim, a w samym Regionie Kurdystanu znajduje się w tej chwili dwa miliony uchodźców wewnętrznych. Straciliśmy też chrześcijańskie miasto – Niniwę. ISIS zniszczyło tam doszczętnie najstarszy w Iraku klasztor św. Eliasza z VI wieku i spaliło cenne rękopisy. Kościoły zostały zamienione na więzienia i magazyny – opowiada chaldejski hierarcha. Dodaje, że ofiary wojny nie mogą liczyć na pomoc państwa, bo Irak cierpi obecnie na wszystkie możliwe rodzaje kryzysów: polityczny, socjalny, religijny. W tej sytuacji jedyną instytucją niosącą realną pomoc pozostaje Kościół.

    Nisha Marqus, młoda katechetka i nauczycielka angielskiego, była jedną z tych osób, które dwa lata temu zaangażowały się w opiekę nad uchodźcami. – Musiałam wybrać: zostać w domu i modlić się czy wyjść do nich z pomocą. Poszłam do naszego kościoła, gdzie mieszkało już wtedy dwieście rodzin. Gotowaliśmy dla nich, rozdawaliśmy żywność i środki medyczne, tworzyliśmy bazy danych uchodźców. Niektórzy wymagali specjalistycznej opieki – na szczęście wśród wolontariuszy byli też lekarze. Mnie przypadła w udziale opieka nad dziećmi, które przeżyły traumę po opuszczeniu domu. Wielu z nas ma podobne doświadczenia, chcemy o nich opowiedzieć.

    Ojcze nasz po aramejsku

    Nisha znalazła się wśród tych czterdziestu osób, które przed piątkową Drogą Krzyżową z papieżem odmówiły modlitwę Ojcze nasz po aramejsku i wyśpiewały Psalm 15 w tym języku. Jak mówi arcybiskup Warda, młodzi ludzie przenieśli się do czasów Jezusa, mogli niemal usłyszeć jego głos. – To dla nas wielka duma, że możemy modlić się w języku Jezusa. Przy okazji Światowych Dni Młodzieży pokazujemy światu, że wciąż istniejemy; że zachowaliśmy naszą tożsamość – cieszy się Nisha Marqus. Ta modlitwa to dla niej także kontynuacja rodzinnych tradycji – jej ojciec, Younan Hozaya, był jednym z najbardziej znanych w kraju poetów. Przyczynił się do ożywienia na nowo w literaturze języka syriackiego, który pochodzi od jednego z dialektów aramejskiego.

    Wśród Irakijczyków, którzy przybyli do Krakowa, jest dwóch biskupów, dziesięciu księży i siedem sióstr zakonnych. A poza tym prawie dwusetka młodych świeckich, o pięknych, śniadych twarzach. Pochodzą głównie z Bagdadu, Kirkuku oraz Irbilu. To ostatnie miasto leży w autonomicznym Regionie Kurdystanu na północy kraju, stąd oprócz flagi irackiej pielgrzymi mają ze sobą także flagę tego regionu. Mówią, że w samym Kurdystanie, mimo bliskości terenów opanowanych przez Państwo Islamskie, jest teraz bezpiecznie, ale brakuje pracy i wielu młodych nie widzi tam dla siebie przyszłości.

    Życie w niepokoju

    Wszyscy goście z Iraku są katolikami obrządku chaldejskiego. Kościół chaldejski powstał w XVI wieku w wyniku odnowienia łączności z Rzymem części wschodniego Kościoła nestoriańskiego. – Mamy tę samą wiarę, co chrześcijanie z Zachodu, odróżnia nas tylko liturgia, w której używamy języka syriackiego – wyjaśnia abp Warda. – Różnimy się też nieco sposobem uprawiania teologii, która oparta jest u nas bardziej na Biblii, a mniej na filozofii. Można w niej zauważyć większe wpływy tradycji zakonnej, monastycznej. Dla nas, żyjących w świecie islamu, gdzie nie ma wolności nauczania religii, ale jest wolność kultu, to przede wszystkim liturgia jest miejscem uczenia się wiary. To tam znajdziemy wiele myśli wyjaśniających, czym jest wiara. W Kościele wschodnim, odwrotnie niż na Zachodzie, mamy niewiele podręczników teologii, za to mnóstwo ksiąg liturgicznych.

    Chrześcijanie to w Iraku mniejszość, prześladowana zwłaszcza od czasu wojny iracko-amerykańskiej z 2003 r. Trzy czwarte z nich opuściło już swój kraj. Pozostała część, licząca ok. 300 tys. osób, żyje w niepokoju, bo traktowani są jako kolaboranci ze światem zachodnim. Zbiorowe gwałty, porwania, egzekucje przez strzał w tył głowy lub ścięcie głowy – to metody walki stosowane przez Państwo Islamskie. Wśród ofiar ISIS jest m.in. arcybiskup Mosulu, Paulos Faraj Rahho, którego ciało porąbano i wyrzucono na śmietnik.

    Młodzi Irakijczycy przyjechali z nadzieją, że podczas Światowych Dni Młodzieży papież przypomni światu o tym, co dzieje się w ich kraju. Chętnie też usłyszeliby, że to właśnie u nich odbędzie się następny ŚDM, choć mają świadomość, że to marzenie raczej trudne do realizacji. Na razie cieszą się obecnością w Polsce. – Program zaskakuje nas codziennie. Dziś odwiedziliśmy sanktuarium Bożego Miłosierdzia. To nie była zwykła wizyta. Czuliśmy, jak to miejsce nas ogarnia, dotyka serca – wyznaje Nisha Marqus.

    Do Polaków mają prośbę: by modlili się za prześladowanych chrześcijan. Żeby przypominali o ich dramacie, budzili świadomość i zaangażowanie. Bo żyjąc na co dzień innymi sprawami, łatwo o tym zapomnieć.

    Udostępnij