• Śpiewnik Redemptorystów
    Rok Świętego Gerarda Majelli
    Portal Kaznodziejski
    Kult Matki Bożej Nieustającej Pomocy, Płyta CD z pieśniami do MBNP
  • Menu

    Ojczyzna jest tam, gdzie ubogi Lud – o. Waldemar Gałązka

    W tym roku mija 30 lat od tragicznej śmierci o. Waldemara Gałązki CSsR, misjonarza w Brazylii. Zamieszczamy ostatnią część wspomnień, poświęconą tym razem jego pracy w Una i tragicznej śmierci.

    Całość dostępna w Biuletynie Informacyjnym Wiceprowincji Bahia „Noticario”, który dostępny jest także na naszej stronie w formie pliku pdf (nr 108, styczeń – kwiecień 2016). 

    WIĘCEJ: „Ojcze Święty, jedziemy na misje do Brazylii!” – cz. 1

    WIĘCEJ: List do moich Przyjaciół – cz. 2

    WIĘCEJ: Bom Jezus da Lapa – cz. 3

    ****

    Gałązka WaldemarO. Waldemar Gałązka CSsR urodził się 10 czerwca 1954 r. w Piotrkowie Kujawskim, w diecezji włocławskiej. Profesję zakonną złożył dnia 21 września 1976 r., a święcenia kapłańskie otrzymał 13 czerwca 1982 roku. Do Brazylii przyjechał w marcu 1983 r. Pracował w Bom Jesus da Lapa, katechizując dzieci i dorosłych. Pracował także na wioskach wśród ubogiego ludu. Na początku 1986 r., dekretem ks. bpa ordynariusza diecezji Itabuna, ustanowiony został administratorem sześciotysięcznej parafii w Una, w stanie Bahia. Pracował tam zaledwie 3 tygodnie. Utonął, kąpiąc się w Oceanie Atlantyckim 26 lutego 1986 r. w pobliżu tego miasta. Odznaczał się on pogodą ducha, pracowitością i zapałem apostolskim. W lutym br. upłynęło 30 lat (1986-2016) od jego odejścia do wieczności.

     

    Placówka misyjna w parafii Una

    W połowie lat osiemdziesiątych nasza Misja w Bahii posiadała domy tylko w Bom Jesus da Lapa i w Salwadorze. Powstała więc myśl, że byłoby wskazane otwarcie nowej placówki w innej części stanu Bahia. Przyświecał nam zasadniczy ideał redemptorystowski, a mianowicie praca misyjna wśród najbardziej opuszczonych, potrzebujących ewangelizacji. Znając z posługi duszpasterskiej w Sanktuarium Dobrego Jezusa z Groty opłakany stan religijny mieszkańców południowego regionu stanu Bahia, Misja Redemptorystów postanowiła wyjść na spotkanie ludowi opuszczonemu, otwierając placówkę misyjną w diecezji Itabuna.

    Po uprzednich oficjalnych kontaktach z Prowincją Warszawską i z diecezją Itabuna, Misja w Bahii zdecydowała się na objęcie duszpasterstwa w parafii Una. Miasto to liczyło wówczas 5 do 6 tysięcy mieszkańców. Do parafii należało również około 20 wiosek w odległości kilkudziesięciu kilometrów. W mieście było sześć zborów należących do różnych sekt protestanckich, które z braku kapłana i stałej obsługi parafii katolickiej, zadomowiły się na dobre. Do pracy na nowej placówce Superior Misji wyznaczył o Waldemara Gałązkę CSsR i br. Ivanora Borges de Oliveira CSsR . O. Waldemar został mianowany przełożonym domu i zatwierdzony przez biskupa ordynariusza jako administrator parafii.

    Uroczystość przekazania parafii i otwarcia nowej placówki odbyła się dnia 2 lutego 1986 r., o godzinie 20.00. W uroczystości wzięli udział: biskup diecezji Itabuna Paulo Faria, przełożony Misji o. Tomasz Bulc CSsR, ojcowie kapucyni z ich prowincjałem (którzy przez kilkanaście lat dojeżdżali do tej parafii z Itabuny oddalonej około 100 km) oraz o. Tadeusz Pawlik CSsR z Salwadoru.

    Trzeba przyznać, że nasi współbracia: o. Waldemar Gałązka i br. Ivanor Borges zostali przyjęci bardzo serdecznie. I tak dwaj redemptoryści, pełni dobrej woli i zapału, rozpoczęli pracę duszpasterską z gorliwością prawdziwych synów św. Alfonsa. Niestety, jeden z nich, o. Waldemar Gałązka, zaledwie po trzech tygodniach pracy, niespodziewanie został powołany do Pana.

    O. Waldemar był misjonarzem bardzo dynamicznym, oddanym pracy duszpasterskiej. Cechował go wielki entuzjazm. Zanim objął parafię Una, oprócz posługi pielgrzymom w Sanktuarium Dobrego Jezusa, pracował również w miejskich i wiejskich wspólnotach kościelnych Lapy. Mając usposobienie radosne, traktując serdecznie wszystkich, zjednywał sobie wielką przychylność i życzliwość.

    W swojej młodzieńczej działalności nie zwracał uwagi na swoją sytuację zdrowotną, a mianowicie na wrodzoną niewydolność serca. Według niektórych współbraci, którzy znali go z seminarium, lekarz przed wyjazdem z Polski odradzał mu udanie się do kraju o klimacie tropikalnym. Zajęty dokończeniem budowy sali katechetycznej przy kaplicy św. Łucji w Bom Jesus da Lapa, nie miał urlopu. Zmęczony wytężoną pracą objął parafię Una.

    Ze względu na sytuację polityczną w Brazylii o. Waldemar nie posiadał jeszcze wizy na pobyt stały. Władze państwowe (dyktatura wojskowa), w obawie przed infiltracją komunistów, dopiero po kilku latach zezwalały na pobyt stały. Ale gościnna ziemia brazylijska Ziemia Świętego Krzyża (jak ją nazwali pierwsi misjonarze) – przyjęła na wieczny odpoczynek śmiertelne szczątki dzielnego redemptorysty.

    Wiele miesięcy po zgonie władze państwowe dały wizę na pobyt stały o. Waldemarowi.

    Redakcja Biuletynu „Noticario”

     

    Komunikat urzędowy o śmierci o. Waldemara Gałązki

    Niespodziewana i nagła śmierć Ojca Waldemara Gałązki jest dla naszej Misji smutnym i bolesnym wydarzeniem. Dnia 2 lutego o. Waldemar objął funkcję przełożonego domu i proboszcza parafii Una. Wraz z br. Ivanorem, z wielkim entuzjazmem i oddaniem, rozpoczął pracę duszpasterską w parafii.

    Dnia 26 lutego (zaledwie po trzech tygodniach) o. Waldemar w towarzystwie o. Tomasza Bulca, o. Tadeusza Mazurkiewicza, br. Ivanora i kleryka Wojciecha Zagrodzkiego, udał się nad morze, żeby odpocząć i wykąpać się w wodach Oceanu Atlantyckiego.

    Już nie wrócił żywy. W momencie śmierci tylko br. kl. Wojciech Zagrodzki był obecny. Inni współbracia byli oddaleni, na plaży. Po czterech godzinach ciało, nie zniekształcone, wydobyto z wody. Lekarz stwierdził przyczynę zgonu: niewydolność serca, która spowodowała jego utopienie.

    Świadkowie stwierdzają, że o. Waldemar w ostatnich dniach nie czuł się dobrze. Zmarł, mając 31 lat życia i niepełne 4 lata kapłaństwa. Został pochowany obok kościoła parafialnego w Una.

    Msza św. pogrzebowa odprawiona została przez 2 Biskupów: Paulo Lopes de Faria z Itabuna i bp Walfredo Tepe z sąsiedniej diecezji Ilheus oraz 22 kapłanów. Uczestniczyło w niej także wielu seminarzystów, sióstr zakonnych i rzesza wiernych. Podając tę smutną wiadomość, prosimy Najświętszego Odkupiciela, aby ta przedwczesna śmierć naszego Współbrata była nasieniem nowych powołań do naszego Zgromadzenia i do naszej Misji w Bahia.

    o. Tomasz Bulc CSsR, Przełożony Misji Bahia

     

    Wspomnienie pośmiertne o o. Waldemarze Gałązce CSsR

    Piszę to wspomnienie w pokoju, z którego wyszedł o. Gałązka, by nigdy już do niego nie wrócić.

    Na ścianie nad jego łóżkiem gipsowa twarz cierpiącego Chrystusa w cierniowej koronie, na drugiej ścianie rozwieszony duży różaniec, który redemptoryści noszą przy habicie. Na dużym medalu różańca napis: „Obfite u Niego Odkupienie”, hasło Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela.

    Sam sobie ozdobił swój skromny pokój. W szufladzie stołu kilka zdjęć ze studentatu, z prymicji, z własną matką, która go odwiedziła w Tuchowie, z grupą czarnych dzieci w Bom Jesus da Lapa, które zdążył przygotować do Pierwszej Komunii św. w swym krótkim życiu kapłańskim. Na półce z książkami kilka albumów z Gdańska, Oliwy, Warszawy, przypominających bogactwo kulturowe i piękno Ojczyzny.

    Nie mam danych biograficznych z życia o. Gałązki. Przyjechał do Brazylii w marcu 1983 roku. Po nauczeniu się języka portugalskiego pracował w Bom Jesus da Lapa wśród pielgrzymów, którzy wędrują tam z różnych stron Brazylii. Pracował też wśród miejscowej ludności w Bom Jesus da Lapa, oddając się przede wszystkim katechezie, tak dorosłych jak i dzieci. Urządził niedługo przed przeniesieniem z Lapy do Una drugi, nieduży dom katechetyczny. Musiał się spieszyć z jego wykończeniem, gdyż już miał przeniesienie na nową placówkę w Una. Poświęcił na to swój czas wypoczynkowy, wakacyjny.

    Pracował również na wioskach wśród czarnych niewolników, wśród ludzi, którzy nie mają zawodu, nie umieją czytać i pisać – są niewolnikami w dosłownym tego słowa znaczeniu, zdani tylko na łaskę i niełaskę pana.

    Pod koniec 1985 roku nasza Misja przyjęła nowy odcinek pracy na południu Stanu Bahia, w diecezji Itabuna. Lud zamieszkujący te tereny jest opuszczony materialnie i – co zawsze idzie w parze – duchowo. Dnia 2 lutego 1986 roku został przez miejscowego biskupa ordynariusza ustanowiony proboszczem parafii, która składa się z 6-tysięcznego miasteczka i 20 przyległych wiosek. Podczas Mszy św. koncelebrowanej z Ks. Biskupem, O. Tomaszem (Przełożonym Misji) i z innymi kapłanami, złożył przyrzeczenie wierności temu ludowi, wśród którego miał pracować. Po Mszy św. przemówił: „Czuję się, jak gdybym został wyświęcony na nowo…”

    Ujmując życie w ludzkich kategoriach czasu, pracował tam niedługo, bo zaledwie trzy tygodnie. Dnia 26 lutego 1986 roku zmarł na falach Oceanu. Piszę „zmarł”, gdyż jak orzekł lekarz, nastąpiło zatrzymanie serca; nie miał siły dopłynąć do brzegu. Ostatnie jego słowa to modlitwa: „Jezu, miłosierdzia! Jezu, miłosierdzia!”

    O. Waldemar miał osobowość niespokojną, zawsze za czymś pędził, czegoś szukał. Był wyczulony na ludzką biedę. Potrzebował kogoś, kto by go wysłuchał, zrozumiał. Nieraz późnym wieczorem pukał do drzwi niektórych współbraci i wołał: „Nie śpij, otwórz, to jeszcze trochę pogadamy”.

    Często powtarzał: „Ja to tylko mam stracha, by nie umrzeć poza Zgromadzeniem”. Był przywiązany do niego. Widząc konkretne trudności, które tutaj trzeba pokonywać, bał się o swoje wytrwanie. Wytrwał. Zmarł w Zgromadzeniu. Przy niedużym kościele parafialnym w Una został pochowany, pierwszy proboszcz i pierwszy Misjonarz Redemptorysta z Polski, który spoczął na zawsze w spalonej słońcem ziemi bajańskiej.

    Na płycie grobowej położono nieduży marmurowy biały krzyż – znak nadziei – a pod spodem umieszczono jego nazwisko, datę urodzenia i datę śmierci z napisem: „Wspólnota Parafialna Una tęskni za Tobą”. Codziennie przed wieczorną Mszą św. ludzie palą świece na jego grobie, kładą żywe kwiaty skrapiane łzą… Dzieci małe mówią: „Idę zapalić świecę o. Waldemarowi”.

    Piszącemu te wspomnienia nasuwają się myśli na temat tragicznego losu ludzkiego, a może nawet pewnej pretensji: Przyjechać tak daleko w młodym wieku, opuścić kraj, rodzinę, własną kulturę, by umrzeć z dala od swoich… Chciałoby się dać rację Sartre’owi, że życie ludzkie skazane jest na niepowodzenie. Płonąca na grobie świeca rzuca na te myśli inne światło. Światło wiary. Czas nasz nie jest czasem Boga i nie jest ważne, czy żyje się 30 czy 100 lat. U Boga nie ma czasu, jest zawsze „teraz” i każdy nasz czas jest odpowiedni na spotkanie z Nim, z Pełnią Światłości.

    O. Waldemar nie spoczywa wśród obcych, lecz wśród swoich, gdyż dla misjonarza redemptorysty, ojczyzna jest tam, gdzie jest Lud, zwłaszcza ubogi, Kościół i Miłość.

    O. Tadeusz Pawlik CSsR, Brazylia

    Udostępnij