• Śpiewnik Redemptorystów
    Rok Świętego Gerarda Majelli
    Portal Kaznodziejski
    Kult Matki Bożej Nieustającej Pomocy, Płyta CD z pieśniami do MBNP
  • Menu

    Nie zaniedbuj w sobie charyzmatu – w stronę twórczej wierności

    Artykuł o. prof. Sabatino Majorano CSsR zamieszczony w periodyku Sióstr Redemptorystek „Viva Memoria. Przegląd teologiczny”, marzec 2013, nr 34. Choć skierowany do sióstr, to każdy zainteresowany duchowością redemptorystowską może z niego coś dla siebie zaczerpnąć.

     

    Nie zaniedbuj w sobie charyzmatu (1 Tm 4,14)

    W stronę bardziej odważnej i pełnej przekonania twórczej wierności

     

    Nie zaniedbuj w sobie charyzmatu, który został ci dany…” (1 Tm 4,14). To dobitne polecenie Pawła skierowane do Tymoteusza, jest bardzo istotne dla naszego Zgromadzenia Międzynarodowego OSsR (Zakonu Najświętszego Odkupiciela – Sióstr Redemptorystek). W istocie, aby nasza praca była wartościową służbą dla twórczej wierności Zakonu, trzeba aby kierowała się odnowioną i wdzięczną świadomością charyzmatycznego daru, który Duch Święty powierzył Zakonowi, każdej wspólnocie, każdej redemptorystce.

    Stąd trzy kroki, które kształtują moje refleksje: 1) konieczność uczynienia swoim spojrzenia Chrystusa, czyli spojrzenia nadziei, gdy odczytujemy rzeczywistość, 2) bardziej wyraźna świadomość, że charyzmatyczny dar, który został nam powierzony, jest dla Kościoła oraz 3) konieczność podjęcie wspólnego zaangażowania, aby Wspólnoty były faktycznie „żywą pamiątką” miłości Boga w Chrystusie, pozwalając Duchowi Świętemu przemieniać nas w Jego „żywe wizerunki” (są to dwa pojęcia krostarozjańskie: żywa pamiątka i wizerunek Chrystusa).

    Aby móc lepiej włączyć się w tworzenie klimatu modlitwy, wydaje mi się właściwym zaprosić do bezpośredniego kontaktu ze źródłami redemptorystowskimi. Dlatego też obficie korzystam z tekstów św. Alfonsa, Matki Celeste i Konstytucji.

     

    Spojrzenie nadziei

    Trzeba najpierw uczynić naszym spojrzenie nadziei, odważnie odrzucając spojrzenie lęku i zniechęcenia. Z pewnością w życiu Zakonu nie brakuje tego, co problematyczne. Wystarczy pomyśleć o średniej wieku w klasztorach i o zamknięciu niektórych z nich w ostatnich latach. Nie brakuje jednak także pozytywnych aspektów, które otwierają nas na przyszłość, jak ostatnie fundacje w Europie Wschodniej, Afryce i Azji.

    Dla naszego Zgromadzenia ważne powinny być słowa, które pięćdziesiąt lat temu Jan XXIII skierował do ojców soborowych na początku prac Soboru Watykańskiego II: „Często zdarza się, jak przekonaliśmy się pełniąc codzienną posługę apostolską, że nie bez obrazy dla naszych uszu, referowane są nam głosy niektórych osób, które chociaż pełne zapału dla religii, oceniają jednak fakty bez dostatecznego obiektywizmu czy rozważnego osądu. W obecnych warunkach, w ludzkiej społeczności, nie są oni w stanie zobaczyć nic oprócz ruin i nieszczęść… Wydaje się, że musimy zdecydowanie sprzeciwić się tym prorokom nieszczęścia, głoszącym, że jest coraz gorzej, tak źle, że nadchodzi już koniec świata. W obecnym stanie dziejów, kiedy ludzkość wydaje się wkraczać w nowy porządek, należy zobaczyć tajemnicze plany Opatrzności Bożej, które wypełniają się w czasie poprzez dzieła ludzi, a często wykraczają poza ich oczekiwania, i z mądrością rozporządzają wszystkim, nawet negatywnymi dziejami ludzkimi, dla dobra Kościoła”[1].

    Jest to wizja nadziei, o którą usilnie musimy prosić w modlitwie, wiedząc dobrze, że jest możliwa, tylko jeśli pozwolimy Duchowi kształtować w nas sposób myślenia Chrystusa, powstrzymując się od myślenia pełnego kalkulacji, które próbuje nam narzucić dzisiejsze społeczeństwo. Do naszego Spotkania odnosi się pełne mocy wołanie Pawła do Rzymian: „Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, ale przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście mogli rozpoznać co jest wolą Bożą, co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe” (Rz 12,2).

    Chodzi o to, aby uczynić naszymi spojrzenie i ufny sposób myślenia dzieci, jak sam Paweł wcześniej pisze: „Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: «Abba, Ojcze!» Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi. Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa, skoro wspólnie z Nim cierpimy po to, by też wspólnie mieć udział w chwale.” (Rz 8,15-17).

    Tylko wtedy będziemy w stanie pomóc Zakonowi odczytać z wiarą także trudne wydarzenia, które naznaczają obecnie jego istnienie: „Cierpień teraźniejszych nie można porównywać z chwałą, która ma się w nas objawić… Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia. Lecz nie tylko ono, ale i my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą istotą swoją wzdychamy, oczekując – odkupienia naszego ciała”(Rz 8, 18. 22-23).

    Nasze obecne słabości nie powinny przeszkodzić nam w planowaniu śmiałych kroków zdążających do lepszej realizacji charyzmatu: umiejmy postawić na Ducha Świętego, który zawsze „przychodzi z pomocą naszej słabości”, nawet gdy „… nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, [wie], że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą” (Rz 8,26-27).

    Przede wszystkim możemy pomóc Zakonowi umacniając pewność swego powołania zakorzenionego nie w tym co robimy, ale w wierności ofiarowaniu się Bogu: „Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według [Jego] zamiaru…. Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? …Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rz 8, 28.35-37).

     

    Dar, który zaowocuje dla dobra całego Kościoła

    Szybkość i głębokość zmian zachodzących w naszym świecie są oczywiste dla wszystkich. Wystarczy wspomnieć procesy globalizacji, które nadają nowe oblicze wszelkim relacjom społecznym i kulturowym i stawiają Kościół przed pilnymi zadaniami dawania świadectwa i głoszenia. Kroki podjęte w kierunku przygotowania przyszłego Synodu Biskupów i ogłoszenia roku wiary są tego wymownym świadectwem.

    Zasadniczą nowością, pisze Benedykt XVI, okazała się eksplozja wzajemnej zależności planetarnej, znanej już powszechnie jako globalizacja. Paweł VI po części ją przewidział, ale czas i gwałtowność, z jaką się rozwinęła, są zaskakujące. Proces ten, który zrodził się w krajach ekonomicznie rozwiniętych, ze swej natury objął wszystkie gospodarki. Stał się on głównym motorem wyjścia z zacofania w rozwoju całych regionów i stanowi wielką szansę. Jednakże bez kierowania się miłością w prawdzie ten planetarny rozmach może grozić powstaniem nieznanych dotąd szkoda szkód i nowych podziałów w rodzinie ludzkiej. Z tego powodu miłość i prawda stawiają przed nami niespotykane dotąd i twórcze zadanie, z pewnością bardzo rozległe i złożone. Chodzi o otwarcie umysłu i uczynienie go zdolnym do poznania tych imponujących nowych sił dynamicznych i pokierowania nimi, wykorzystując je w perspektywie «cywilizacji miłości», której ziarno Bóg zasiał w każdym narodzie, w każdej kulturze”[2].

    Aby rozpoznać znaki czasu, które stawiają przed nami przemiany społeczne, nieodzowne jest nieustanne rozbudzanie w nas wdzięcznej pamięci daru, który został nam powierzony dla dobra całego Kościoła jako zadatek miłości i zaufania, która czyni z nas nowych ludzi, powołuje do wspólnoty i czyni współpracownikami w głoszeniu Ewangelii (por. Flp 2,5). Tylko wdzięczna pamięć jest w stanie ogarnąć nowość teraźniejszości i odpowiedzieć na nią w sposób konstruktywny. To ona jest korzeniem twórczej wierności, stanowiącej główne zaangażowanie każdego instytutu zakonnego w danym momencie, w którym żyjemy.

    Wystarczy przypomnieć słowa Jana Pawła II: „Instytuty są zatem powołane, aby odważnie podejmować twórczą inicjatywę oraz naśladować świętość swoich założycieli i założycielek, a w ten sposób odpowiadać na znaki czasu pojawiające się w dzisiejszym świecie. To powołanie jest przede wszystkim zachętą do wytrwania na drodze do świętości mimo trudności materialnych i duchowych, jakie niesie codzienne życie. Jest ono także wezwaniem, by pogłębiać swoje kwalifikacje i rozwijać dynamiczną wierność swej misji, przystosowując jej formy – gdy jest to konieczne – do nowych sytuacji i rozmaitych potrzeb, w postawie całkowitej uległości wobec Bożych natchnień i zgodnie z rozeznaniem Kościoła. W każdym przypadku należy jednak zachować głębokie przekonanie, że gwarancją autentyczności wszelkiej odnowy, która chce pozostać wierna pierwotnej inspiracji, jest dążenie do coraz pełniejszego upodobnienia się do Chrystusa[3].

    Aby zachęcić wszystkie nasze wspólnoty do twórczej wierności, której korzenie tkwią w tym „upodobnieniu się do Chrystusa”, konieczne jest, aby nasze Zgromadzenie, w swojej pracy kierowało się Konstytucjami, podstawowym narzędziem w budowaniu jedności Zakonu. Co więcej, także Vita Consecrata dodaje: „W tym duchu każdy Instytut znów staje dziś przed koniecznością przemyślenia na nowo Reguły, ponieważ w niej i w Konstytucjach zawarty jest program naśladowania Chrystusa, ukształtowany przez określony charyzmat, którego autentyczność została potwierdzona przez Kościół. Ściślejsze stosowanie Reguły stanie się dla osób konsekrowanych pewnym kryterium w poszukiwaniu właściwych form świadectwa, stosownie do potrzeb chwili, bez odchodzenia od pierwotnej inspiracji[4].

    Należałoby ponownie wsłuchać się w to, jak Konstytucje podsumowują specyfikę charyzmatu, który został nam powierzony: „Ojciec zechciał, aby Zakon Najświętszego Odkupiciela miał w Kościele swoją szczególną rolę: być jasnym i promieniującym świadkiem miłości, którą On nas umiłował w Chrystusie. To właśnie przez Chrystusa poznałyśmy i przyjęłyśmy Jego miłość, która On ogarnia wszystkich, najbardziej zaś ubogich. Aby nasi bracia i siostry doszli do pełnego poznania miłości, jaką zostali umiłowani, Ojciec wzywa nas byśmy się stały dzisiaj, dla naszego świata, żywą pamiątką, nieustannym przypomnieniem tego, co Syn w ciągu swego życia na ziemi uczynił dla naszego zbawienia, W ten sposób Odkupiciel może nadal kontynuować dzisiaj w nas i przez nas, realizację dzieła zbawienia[5].

    Jest to tekst, w którym „proponuje się jeszcze raz” używając niemal tych samych słów: „Plan Ojca Przedwiecznego”, zamieszczony przez Crostarosę na początku pierwotnych Reguł: „Aby moje stworzenia pamiętały o odwiecznej miłości, jaką je umiłowałem, spodobało mi się wybrać ten Instytut, aby był dla wszystkich ludzi świata żywą pamiątką tego, co mój Syn Jednorodzony zechciał uczynić dla ich zbawienia, gdy przez trzydzieści trzy lata żył w świecie jako Człowiek – Pielgrzym (Viatore). Jego dzieła są ciągle żywe i mają wartość bezcenną w moich oczach. Dlatego wy, dusze do wybrane do tego Instytutu, będziecie z Nim uwielbione w wieczności[6].

    Charyzmatyczna specyfika Zakonu powinna kierować każdą naszą myślą i każdą naszą decyzją. Nie oznacza to z pewnością izolowania się, nie rozpoznawania /darów/, nie mówiąc już o zamykaniu się na wiele innych darów duchowych, poprzez które Duch nadal odnawia i przyozdabia Kościół[7]. Oznacza to raczej otwarcie się na nie, słuchanie ich, wchodzenie w konstruktywny dialog, aby każdą rzecz widzieć przez pryzmat wdzięcznej pamiątki, w kluczu szczególnego daru, który w nas jest (por. 1 Tm 4,14).

    Odniesienie się do Konstytucji wymaga przede wszystkim przyswojenia sobie tej wewnętrznej logiki, na bazie której zostały stworzone. Posłużę się przykładem, przypominając kolejność poszczególnych rozdziałów:

    • bycie wspólnotą – pamiątką miłości Ojca w Chrystusie (rozdział pierwszy)
    • wymaga, aby każda redemptorystka pozwoliła Duchowi odcisnąć w sobie fundamentalne rysy Jego odkupieńczej kenozy, co czyni z niej „żywy wizerunek” Odkupiciela (rozdział drugi)
    • wolnego i odpowiedzialnego członka wspólnoty, we wzajemności daru (rozdział trzeci),
    • dlatego konieczne jest stałe zaangażowanie formacyjne, osobiste i wspólnotowe (rozdział czwarty),
    • struktura wspólnoty-pamiątki będzie określać styl sprawowania władzy w jedności z władzą, jaką sprawował Chrystus, który „nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na. okup za wielu” (Mt 20,28) (rozdział piąty).
    • dochodzi się w ten sposób do postawy radosnej wierności, ukierunkowanej na ostateczne spotkanie z Bogiem (rozdział szósty).

    Aby Konstytucje mogły być ważnym narzędziem twórczej wierności byłoby dobrze odczytywać je zgodnie z mentalnością ewangeliczną, nie tracąc z oczu tego, co najistotniejsze. Są one rzeczywiście, jak pisała Crostarosa, „zawarte w Świętych Ewangeliach”[8]: chcą prowadzić do prawdy życia, zawartej w Ewangelii, to znaczy do Chrystusa Odkupiciela i chcą zharmonizować wspólne zaangażowanie, by stać się Jego żywą pamiątką. Każdego dnia zaczynamy na nowo ewangeliczną drogę.

    Tę lekturę Ewangelii należy podjąć z Kościołem, w Kościele i dla Kościoła. Eklezjalność jest podstawową cechą życia redemptorystowskiego, nie tyle w sensie podążania z Kościołem i czerpania z bogactwa łaski, którą Chrystus mu powierzył, ale bardziej w diakoni – pamiątce, do realizacji której zaprasza nas Duch. Myślę, że Zakon powinien pamiętać, że celem wspólnoty redemptorystek, według Matki Celeste, nie jest dobro (nawet duchowe) sióstr, ale bycie diakonią znaku i pamiątką miłości Ojca dla wszystkich ludzi: wszystko jest zaplanowane i przeżywane w tej fundamentalnej perspektywie.

    Oczywiście wymaga to spojrzenia na nasz styl życia, na naszą modlitwę, struktury i każdą inną rzeczywistość oczami tych, dla których jesteśmy powołane, aby być żywą pamiątką. Rozeznanie na sposób redemptorystowski zaczyna się zawsze od słuchania tych, dla których istniejemy w Kościele, poczynając od opuszczonych, ubogich, ludzi z marginesu. Wtedy doświadczamy konieczności, aby zapytać, czy sami jesteśmy przekonującym znakiem tego, że Chrystus ich kocha? że Chrystus się im darowuje? że Chrystus kontynuuje przez nas swoją odkupieńczą kenozę? Nie możemy nie czuć potrzeby nawrócenia, odnowienia, kreatywności, ponownego popatrzenia na początkowy zamysł, tak na poziomie osobistym jak i wspólnotowym.

    Kiedy natomiast nasze rozeznanie nie zaczyna się od tego spojrzenia i od tych pytań, znajdziemy zawsze tysiące powodów, aby tkwić w naszych zabezpieczeniach, nawykach, strukturach. I będzie trudno spostrzec się, że stanowią one zawsze ryzyko, by wziąć górę nad charyzmatem, który został nam powierzony. Odniesie się wtedy do nas gorzkie upomnienie Chrystusa skierowane do faryzeuszów: „A potem łamiecie przykazanie Boże przez waszą tradycję?” (Mt 15,3).

    Aby Konstytucje mogły być źródłem ewangelicznego rozeznania dla twórczej wierności wobec otrzymanego daru, wymaga się także, abyśmy je czytali stale w świetle żywej pamięci o początkach redemptorystek i późniejszego rozwoju naszej wspólnoty. Danych, nad którymi trzeba się w tym momencie zastanowić jest wiele. Przytoczę tylko duchowe bogactwo Matki Celeste i św. Alfonsa. Warto ich słuchać i kochać bardziej niż to czynimy. To właśnie Konstytucje wzywają Redemptorystki do tego, by ich nie rozdzielały i z nich nieustannie czerpały. Należy z pewnością respektować wszystkie wymogi właściwej hermeneutyki historycznej, mając świadomość jak kontekst, w którym żyli, jest daleki i różny od naszego. Podobnie, należy unikać wszelkiego formalnego powtarzania, które byłoby ograniczone przez sentyment do przeszłości. Musimy być jednak przekonani, że nie jest możliwa, prawdziwa duchowość redemptorystowska, jeśli nie rozwija się żywej pamięci o naszych początkach. Czyż św. Alfons i Matka Celeste nie są najbardziej przejrzystymi słowami, poprzez które Duch daje nam nasz charyzmat? Czy to nie odnosząc się do nich Zakon może odnaleźć tę jedność, która jest komunią w różnorodności w odpowiedzi na różne sytuacje, w których dzisiaj pełni swoją misję pamiątki? (Jestem przekonany, że tak).

     

    Znaki Chrystusa, „tak” powiedziane człowiekowi przez Boga

    Podejrzliwość wobec Boga w imię ludzkiej godności i wolności, którą pozostawiły nam w spadku ostatnie dwa wieki, nadal obciąża naszą kulturę, przyczyniając się do tworzenia klimatu społecznego wykluczenia wiary, obojętności i odrzucenia. Lineamenta niedawnego Synodu Biskupów stwierdzają: „Epoka ta zmusza nas byśmy coraz bardziej skupiali się wyłącznie na chwili obecnej i żyli w sposób prowizoryczny. Tym samym słuchanie staje się coraz trudniejsze podobnie jak przekaz pamięci zbiorowej oraz wartości, na których mają budować przyszłość nowe pokolenia. W tym kontekście obecność chrześcijan, działalność ich instytucji jest postrzegana w sposób mniej oczywisty i z większą podejrzliwością; w ostatnich dziesięcioleciach coraz częściej pojawiają się krytyczne pytania pod adresem Kościoła i chrześcijan, oraz w odniesieniu do oblicza Boga, którego głosimy. Zadanie ewangelizacji staje zatem wobec nowych wyzwań, które kwestionują utrwalone praktyki, osłabiają konwencjonalne drogi, które stały się normą; słowem, wyzwania te zobowiązują Kościół, aby inaczej niż dotychczas zastanowił się nad tym, jaki sens mają jego działania służące nauczaniu i przekazywaniu wiary[9].

    Bardziej niż kiedykolwiek konieczni są świadkowie, którzy pomogą dostrzegać prawdziwe oblicze Boga objawionego w Chrystusie: Bóg jest miłością, jest darem, jest komunią. Przypomnijmy początkowe słowa pierwszej encykliki Benedykta XVI: „Bóg jest miłością, a kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim” (1 J 4,16). Słowa z Pierwszego Listu Świętego Jana wyrażają ze szczególną jasnością istotę wiary chrześcijańskiej: chrześcijański obraz Boga i także wynikający z niego obraz człowieka i jego drogi. Oprócz tego w tym samym wierszu św. Jan daje nam jakby zwięzłą zasadę chrześcijańskiego życia… Jest to bardzo aktualne i mające konkretne znaczenie w świecie, w którym z imieniem Bożym łączy się czasami zemsta czy nawet obowiązek nienawiści i przemocy[10].

    Wspólnota Redemptorystek winna jawić się jako jasny i przekonujący znak doświadczanej i dzielonej miłości Bożej, prawdziwie znaczący i otwarty dla każdego, kto potrzebuje spotkania z Bogiem, aby spojrzeć z nadzieją na własne życie. „Obfite Odkupienie” wskazuje nam duchową drogę, która czyni nasze wspólnoty miejscami doświadczania przede wszystkim wielkiego „tak”, które w Jezusie Chrystusie, Bóg powiedział człowiekowi i jego życiu, ludzkiej miłości, naszej wolności i naszej inteligencji, a więc miejscami doświadczania wiary w Boga o ludzkim obliczu, która przynosi radość światu”[11].

    Innymi słowy, konieczne jest, aby nasza duchowość była odpowiedzią na pragnienie jedności i daru, którym jest Boży plan, jak pisała Crostarosa we Wstępie do Reguł:

    Gorąco zapragnąłem dać światu mojego Ducha i przekazać Go moim stworzeniom rozumnym, abym żył z nimi i w nich aż do końca świata.       Z bezgranicznej miłości dałem im mojego Jednorodzonego Syna i przez Niego przekazałem im mojego boskiego Ducha Pocieszyciela, aby je przebóstwić w życiu, sprawiedliwości i prawdzie, aby z upodobaniem objąć je wszystkie w Słowie-Synu miłości. To przez Niego została wylana na nie moja łaska, sprawiedliwość i prawda. Przez Niego będą mieć życie wieczne. Świat został stworzony przez moje boskie Słowo i przez Niego żyje wszystko: w Nim jest życie, On jest istnieniem i życiem wszystkiego, co zostało stworzone; wszystko w Nim jest życiem miłości i upodobania, przez Niego we Mnie samym[12].

    Nasza duchowość jest świadectwem tego, że Bóg jest miłością, która pragnie być kochana. Dobrze byłoby przeczytać tutaj słowa św. Alfonsa z pierwszego rozdziału książki „O umiłowaniu Jezusa Chrystusa”: „Wszelka świętość i doskonałość duszy polega na umiłowaniu Jezusa Chrystusa, naszego Boga, naszego najwyższego dobra i naszego Zbawiciela… Czyżby Bóg nie zasługiwał na całą naszą miłość? On umiłował nas od wieczności[13]. Zapragnął zdobyć nas dla swojej miłości poprzez rozliczne dobrodziejstwa aż po dar ze swojego Syna: „Ale Bóg nie zadowolił się jedynie obdarzeniem nas całym pięknem natury. Aby skłonić nas ku swej miłości doszedł aż do ofiarowania nam siebie samego…. Cóż uczynił nasz Przedwieczny Ojciec? Doszedł do ofiarowania nam swojego jedynego Syna… I dając nam swego Syna nie przebaczając Mu, aby przebaczyć nam, wraz z Synem darował nam wszelkie dobro, Jego łaski, Jego miłość i niebo[14].

    „Obfite Odkupienie” żąda, abyśmy świadczyli o tym, że krzyż bardziej niż o sprawiedliwości świadczy „o Jego miłości: et nos Dilexit tradidit semetipsum pro nobis (umiłował nas i samego siebie wydał za nas) (Ef 5,2). Umiłował nas, a ponieważ nas umiłował, pozwolił sobie zadawać ból okazywać i wzgardę i poniósł najboleśniejszą śmierć, jaką wycierpiał człowiek na ziemi”(n. 7)[15].

    Nasza Kontemplacja jest spojrzeniem utkwionym w Chrystusie, aby zrozumieć, otworzyć się, przyjmować coraz bardziej darowanie się Boga z miłości i aby dawać o tym świadectwo wobec braci: „Nasze życie będące adoracja, uwielbieniem i wstawiennictwem – przypominają Konstytucje – jest samo w sobie w pełni apostolskie i misyjne… nasze życie powinno być ofiarą dla zbawienia naszych braci i sióstr w Chrystusie Jezusie[16].

    Wspólnota OSsR musi pozwolić wszystkim dotknąć tego, że Bóg nie ogranicza człowieka, lecz jest jego możliwością dojścia do pełni, uwolnieniem, nadzieją. Krzyż Chrystusa mówi, że Jego miłość nie pozwala się zablokować nawet przez nasze odrzucenie, ponieważ Bóg, jak pisze św. Alfons pod koniec swojego życia: „zechciał uczynić nasze szczęście swoją chwałą[17].

    Możemy więc zrozumieć, jak bardzo podstawowym elementem naszej duchowości jest „tak”, pełne gotowości i ufne wobec woli Bożej, jak „tak” Maryi wobec zwiastowania anioła (Łk 1,38). Przypomnijmy słowa św. Alfonsa: „Jeżeli chcemy w pełni podobać się Bożemu sercu, starajmy się we wszystkim stosować się do jego Bożej woli; i nie tylko dostosować się, lecz jednoczyć się z tym, co poleca Bóg. Dostosowanie polega na tym, że łączymy naszą wolę z wolą Boga; lecz zjednoczenie to coś więcej – jednoczymy wtedy naszą wolę z wolą Bożą, tak że stają się jednym, tak więc nie chcemy niczego, jak tylko tego, co chce Bóg i jedynie wola Bożą jest naszą wolą[18]. Matka Celeste w czwartym Stopniu modlitwy podkreśla dar pełnego przylgnięcia do upodobania Bożego: „…dusza, poświęca swoją wolę i swoje upodobania razem z Jezusem Boskiemu Ojcu, żyjąc już nie dla swego upodobania, ani nie dla swojej woli, ale tylko dla upodobania Bożego…. Upodobanie Boże jest strojem, którego On wymaga od swojej oblubienicy, w jej wolnej woli. Pragnie być jej szatą (nowym przybraniem), bo nie chce ukazać się w innym stroju, jak tylko w tym, którym jest Boże upodobanie… Dlatego dusza, której Bóg dał łaskę zrozumienia, czym jest Boże upodobanie w życiu Jezusa, zjednoczona z Nim-Kanałem, przez który docierają do niej wody raju, staje się – moim zdaniem – mocną skałą. Ani krzyż, ani burze, ani zmartwienia nie oderwą jej od tego centrum. Ona raczej dałaby się „rozerwać na kawałki” wszystkim stworzeniom, niż uczynić najmniejszy chciany gest przeciwko woli i upodobaniu Bożemu[19]. Św. Gerard w swoich regułach życia pisał: „Niektórzy mają za zadanie czynić to lub tamto, a ja mam zadanie czynić tylko wolę Bożą[20]. I do końca jego życia tak było: na ścianie pokoju Gerarda podczas jego ostatniej choroby, jak pisał Caione: „kazał on powiesić kartkę, na której napisane wielkimi literami widniały słowa: ‘tu pełni się wolę Bożą, jak chce Bóg i jak długo to podoba się Bogu’”[21].

    Pełne ufności „tak” wobec woli Bożej daje nam wolność konieczną do zrozumienia potrzeby nadziei w naszym świecie i planowania naszych struktur i stylu życia, aby w skuteczny sposób odpowiadać na nie. Wyjaśnia potrzebę „distacco” – oderwania, tak podkreślaną przez św. Alfonsa oraz unicestwienia, o którym pisze Crostarosa jako uczestnictwie w zbawczej kenozie Zbawiciela.

    „Tak” powiedziane darowaniu się Boga określa radosne braterskie oddanie siebie jako podstawowy element całego waszego życia. Matka Celeste przedstawia je jako pierwszą regułę:

    Ofiarujcie więc bliźniemu całą waszą duszę: dajcie mu wasz rozum, dla jego dobra, objawiając mu moje miłosierdzie, nie osądzając go za nic, za żadne zło.

    Dajcie mu waszą pamięć, przebaczając z serca i nie pamiętając o otrzymanych zniewagach, wynagradzając za dobro tak duchowe jak i doczesne.

    Dajcie mu waszą wolę, kochając go z całego serca, odnosząc się do niego tak, jak chcielibyście, by was traktowano, pragnąc dla niego wszelkiego możliwego dobra.

    Ofiarujcie mu także wasze serce oraz wszelkie uczucia, ze względu na miłość do Mnie, współcierpiąc z nim w jego utrapieniach, chorobach oraz udrękach duchowych i cielesnych.

    Dla dobra bliźniego zaangażujecie całe wasze ciało, wszystkie wasze zmysły; wasze oczy niech widzą jego potrzeby i nigdy nie dopatrują się braków w jakimkolwiek działaniu, nie osądzając w żadnej sprawie[22].

    Nie należy o tym nigdy zapominać, że chodzi tu o wzajemne oddanie się, które staje się możliwe dzięki uprzedniemu darowaniu się Boga w Chrystusie, o którym mamy dawać świadectwo. Jest to wymiar duchowości, który powinniśmy nieustannie pogłębiać i o nim świadczyć. Będziemy wtedy także w harmonii z tym, o czym Benedykt XVI przypomniał całemu Kościołowi w swojej pierwszej encyklice: „On pierwszy nas ukochał i nadal nas kocha jako pierwszy; dlatego my również możemy odpowiedzieć miłością. Bóg nie nakazuje nam uczucia, którego nie możemy w sobie wzbudzić. On nas kocha, pozwala, że możemy zobaczyć i odczuć Jego miłość i z tego « pierwszeństwa » miłowania ze strony Boga może, jako odpowiedź, narodzić się miłość również w nas…. Dzięki temu staje się możliwa miłość bliźniego w sensie wskazanym przez Biblię, przez Jezusa. Miłość bliźniego polega właśnie na tym, że kocham w Bogu i z Bogiem również innego człowieka, którego w danym momencie może nawet nie znam lub do którego nie czuję sympatii. Taka miłość może być urzeczywistniona jedynie wtedy, kiedy jej punktem wyjścia jest intymne spotkanie z Bogiem, spotkanie, które stało się zjednoczeniem woli, a które pobudza także uczucia. Właśnie wtedy uczę się patrzeć na inną osobę nie tylko jedynie moimi oczyma i poprzez moje uczucia, ale również z perspektywy Jezusa Chrystusa. Jego przyjaciel jest moim przyjacielem[23].

    Widzimy jak cenne są sformułowania w Konstytucjach: „Nieustanna kontemplacja misterium Chrystusa rozwinie w nas ową postawę uśmiechniętej i promieniującej radości, szczerej prostoty i prawdziwej miłości, które charakteryzują naszą wspólnotę. Nie szukamy stylu życia twardego i surowego, ani też nadzwyczajnych umartwień, ale będziemy starać się żyć według ducha Błogosławieństw, w klimacie skupienia i modlitwy przypominającym Wieczernik[24].

    Taka wzajemna uprzedzająca miłość powinna również określać strukturę wspólnoty Redemptorystek, styl sprawowania władzy, relacje między różnymi wspólnotami. Wymaga tego logika pamiątki, na którą Crostarosa wskazuje jako klucz całego jej projektu życia zakonnego. Sądzę, że nasze Zgromadzenie powinno przypomnieć o tym wszystkim siostrom oraz zaproponować odważne kroki. Z tej perspektywy wydaje się konieczne, aby Zakon przyswoił sobie także na poziomie relacji pomiędzy klasztorami, logikę wzajemności daru i w jej świetle przemyślał również autonomię poszczególnych klasztorów. Aspekt ten staje się coraz bardziej naglący w kontekście rosnącej współzależności dotykającej wszystkich poziomów dzisiejszego życia.

    Wszystko to jawi się jeszcze wyraźniej, jeżeli pozostajemy wierni centralnemu miejscu Eucharystii, które charakteryzuje naszą duchowość. Matkę Celeste, jak przypomniał Jan Paweł II z okazji trzechsetlecia jej narodzin cechuje „nieustanne odwoływanie się … do Eucharystii. Co więcej, uważa ona, że celem duchowej drogi jest pełna przemiana eucharystyczna: ‘W Komunii świętej przemieniłeś mnie w siebie, bo weszłam w Człowieczeństwo twojego Boskiego Słowa i ofiarowałam się Ojcu za wszystkich ludzi…’, a także zakosztowałam ‘wszystkich zasług i łask’, które dzięki swej męce, Chrystus rozlewa na ‘dusze wszystkich wiernych’, jednocząc je i wynosząc do chwały w swoim Człowieczeństwie zjednoczonym ze Słowem[25].

    Logika Eucharystii, czyli logika daru i dzielenia, powinna inspirować całą dynamikę wspólnoty redemptorystek, zarówno wewnątrz jak i w tym co dotyczy jej miejsca w Kościele. Eucharystia winna również określać sposób planowania klauzury: „Miłość braterska, która rodzi się z kontemplacji – pisał do Zakonu Jan Paweł II – jest łaską, którą powinnyście umieć dzielić się z braćmi poprzez ewangeliczną gościnność, nieustannie przypominaną przez wasze Konstytucje, a która wymaga od was eucharystycznego rozumienia klauzury. Tak przeżywana modlitwa uczyni z waszych klasztorów centra chrześcijańskiej gościnności dla tych, którzy poszukują życia prostego i przejrzystego, aby móc w Chrystusie odkryć pełny sens istnienia.

     Odnosi się to do wszystkich, ale przede wszystkim do młodych, którzy bardziej dzisiaj niż w przeszłości spragnieni są mocnych doświadczeń i dlatego są bardziej podatni na manipulacje, prowadzące ich do alienacji. Tę służbę rozwijajcie w wierności tradycji alfonsjańskiej, zwracającej waszą uwagę zawsze na ubogich[26].

    W tym samym liście Jan Paweł II dodaje radę i zalecenie, które moim zdaniem, jest szczególnie ważne dla naszego Zgromadzenia, a które warto przypomnieć na zakończenie tego rozważania: „Wierność wymaga odwagi w nieustannym odnawianiu form, aby stawały się efektywnym znakiem…. Jest to wyzwanie, na które żeńskie klasztory klauzurowe muszą odpowiedzieć ze szczególną odwagą wobec nagłych przemian widocznych zwłaszcza w świecie kobiecym: wasza obecność i wasze świadectwo są cennym wkładem, sprawiającym, że droga dzisiejszej kobiety zostanie ubogacona duchową głębią autentycznie ewangeliczną.

     „Twórcza wierność” wzywa was też dzisiaj do poszukiwania nowych form, które pozwolą całemu Zakonowi nieść ciężar poszczególnych klasztorów, które znalazły się w potrzebie. Niech więc będą ufnie kontynuowane podjęte dotychczas kroki, szukające nowych rozwiązań, które mogłyby ‘wydatnie dopomóc we właściwym rozwiązywaniu wspólnych problemów, takich jak niezbędna odnowa, formacja początkowa i stała, wzajemne wsparcie ekonomiczne, a także reorganizacja samych klasztorów’ ( Konstytucje, n. 59)”[27].

    Życzę i modlę się o to, aby to wszystko było inspiracją w pracy podjętej podczas tych dni, przyczyniając się do umocnienia w całym Zakonie twórczej wierności wobec daru i misji, które otrzymał.

    o. Sabatino Majorano CSsR, Akademia Alfonsjańska, Rzym

     

    [1] Gaudet Mater Ecclesia, in AAS 54 (1962) 789.

    [2] Caritas in veritate, n.33

    [3] Vita Consecrata, n. 37

    [4] Tamże

    [5] Konstytucje, 5

    [6] por. S. Majorano, L’imitazione per la memoria del Salvatore, Roma 1978, 181.

    [7] por. Lumen gentium, 4

    [8] por. Majorano, L’imitazione…, 144.

    [9] SYNOD BISKUPÓW – XIII ZWYCZAJNE ZGROMADZENIE OGÓLNE, NOWA EWANGELIZACJA DLA PRZEKAZU WIARY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ, Lineamenta, 3.

    [10] Deus Caritas est, 1.

    [11] Benedetto XVI, Discorso al Convegno ecclesiale di Verona, in Notiziario della Conferenza Episcopale Italiana 2006, 235.

    [12] Cf. S. Majorano, Imitazione…, 150 (PL – Wypisy)

    [13] O umiłowaniu Jezusa Chrystusa, I, nr 1,2..

    [14] Tamże, nr 4.

    [15] Tamże, nr 5.

    [16] Konstytucje OSsR, 11.

    [17] Condotta ammirabile della Divina Provvidenza in salvar l’uomo per mezzo di Gesù Cristo, Ristretto, n. 2, in Opere, vol. 8, Torino 1857, 787.

    [18] Uniformità alla Volontà di Dio, in Opere ascetiche, vol. 1, 286.

    [19] Gradi di orazione, Materdomini 2000, 56 (Stopnie modlitwy, 4).

    [20] Scritti spirituali, Materdomini 1992, 146.

    [21] G. Caione, Gerardo Maiella. Appunti di biografici di un suo contemporaneo, Materdomini 1996, 136.

    [22] Cf Majorano, L’imitazione…, 167. (Wypisy, 24).

    [23] Deus caritas est, 17, 18.

    [24] Konstytucje, 10

    [25] Messaggio in occasione del terzo centenario della nascita della Fondatrice suor Maria Celeste Crostarosa, 2, in Insegnamenti XIX/2 (1996), Città del Vaticano 1998, 619.

    [26] Ivi, 5.

    [27] Ivi, 6.

    Udostępnij