| |
Błogosławieństwo zamkniętej przestrzeni
- s. Maria Pierzchała OSsR
Nasz klasztor położony jest na jednym z Bielskich wzgórz, z którego roztacza się rozległa panorama na masyw Beskidu żywieckiego i samo miasto. Z ust każdego, kto zechce wspiąć się na naszą górkę, wydobywają się zawsze te same słowa zachwytu: Jak tu pięknie! Dopiero po chwili rozmowy możemy usłyszeć pytanie o to, jak można dzień po dniu żyć na tym samym miejscu, w jednym domu, choćby nawet pociągał on swym architektonicznym kształtem. Próbujemy wtedy uzasadnić nasz wybór i nasze życie.
To prawda, że Bóg jest Wszystkim, ponad wszystkim, we wszystkim, nic Go nie ogranicza, bo On przekracza każde zamknięcie, każdą naszą blokadę lub ukrycie.... Psalm 138 (139), 7-10 tak sugestywnie to ujmuje i każdy z nas w tym doświadczeniu Boga może się wyrazić:
Gdzież się oddalę przed Twoim duchem?
Gdzie ucieknę od Twego oblicza?
Gdy wstąpię do nieba, tam jesteś;
jesteś przy mnie, gdy się w Szeolu położę.
Gdybym przybrał skrzydła jutrzenki,
zamieszkał na krańcu morza:
tam również Twa ręka będzie mnie wiodła
i podtrzyma mię Twoja prawica.
A jednak Tego Wszechogarniającego Boga najczęściej spotyka się w ukryciu, na pustyni, w małej izdebce serca... . Zresztą sam Jezus na rozmowę z Ojcem wybierał miejsca samotne i oddalone od ludzkiego gwaru. To On, ucząc nas miłowania Boga i modlitwy zachęcał w niezwykle prostych słowach: Wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca, który jest w ukryciu (Łk 6, 6). Dlaczego? To tajemnicza logika miłosnego działania Boga, który zna nas najlepiej, wie, jak do nas dotrzeć i gorąco pragnie, jak najściślej zjednoczyć się z nami. Można by powiedzieć, że z jednej strony jest to Jego pokorne schylenie się do uwarunkowań naszej ludzkiej natury, która mimo całej swej godności Bożego stworzenia jest tak ograniczona w swoich możliwościach postrzegania Boga i spotykania się z Nim, a z drugiej strony jest to po prostu wymóg miłości, która zawsze potrzebuje intymności, bliskich i zażyłych kontaktów Umiłowanego z umiłowaną sam na sam, aby miłość mogła znaleźć swój najszczerszy i najintensywniejszy wyraz, aby jej można było zakosztować w pełni osobowego spotkania.
Miłość jest pierwszą zasadą świata stworzonego przez Tego, który kocha. Klasztor kontemplacyjny i jego klauzura, jak każda przestrzeń wykreowana przez ludzkie serce po to, aby spotkać Boga, ma również swoje uzasadnienie w miłości. Ludzka historia nadawała jej czasem formy prawno-feudalne, ale były one zawsze elementem drugorzędnym, raczej deformującym, który ciągle ulegał zmianom przez wieki pod wpływem kolejnych nurtów kościelnej odnowy. Nigdy jednak mądra Matka Kościół nie zrezygnowała ze stwarzania takich miejsc, gdzie jej synowie i córki mogli niepodzielnym sercem żyć dla Jedynej miłości.
Ktoś powie, że Boga można miłować wszędzie, a modlić się można w każdym czasie i na każdym miejscu. To prawda, a ponadto Bóg wcale nie potrzebuje ciszy, aby dokonywać swoich dzieł zbawczych, ale my jej potrzebujemy, by Go naprawdę usłyszeć, by otworzyć się na Niego albo przynajmniej w pełni przeżywać swoje człowieczeństwo, znajdujące spełnienie tylko w Bogu. Zewnętrzne "zamknięcie" prowadzi więc do wewnętrznego otwarcia, poszerza horyzonty naszego serca i umysłu. Tu może rozegrać się fantastyczna duchowa przygoda - może to być podróż do najpiękniejszej komnaty serca, jak napisze św. Teresa z Avila, albo wyjście na najwyższy szczyt ducha według św. Jana od Krzyża, czy też będzie to lot ku wyżynom, ku radosnej wolności, którego opis znajdziemy w pismach naszej Założycielki, Marii Celeste Crostarosa: lot ku wysokościom, gdzie nic złego już nas nie może dosięgnąć i gdzie obcujemy z nieskończonym Wszystkim, pełnym wszelkiego dobra. To też podróż do głębi własnego serca i każdego ludzkiego serca, bo wspólnotowe życie umożliwia prawdziwe poznanie siebie i każdego człowieka, rodząc miłość, przebaczenie i współczucie.
Ponadto ta przestrzeń nie jest zarezerwowana tylko dla nas, bo nasz kontemplacyjny klasztor ma być dla innych jakby biblijnym namiotem spotkania z Bogiem, wciąż otwartym dla tych, którzy chcą go nawiedzić. Jesteśmy tu zawsze obecne i to nie tylko dla Boga, ale również po to, aby każdy gość, każdy pukający do furty znalazł otwarte drzwi, ludzkie zainteresowanie, wsparcie, dobre słowo, pociechę czy pomoc. Tego wymagają nasze Konstytucje (nr 47): Nasi bracia i siostry, którzy szukają sposobności do refleksji, modlitwy i odnowy ducha w środowisku milczenia i skupienia, winni znaleźć w naszych klasztorach domy modlitwy i pokoju, których potrzebują... Klauzura, oddzielając nas od świata, staje się otwartą bramą dla tych, którzy szukają Boga.
Nasycone pocieszeniem płynącym od Pana, doświadczeniem Jego miłującej obecności, możemy się dzielić tym samym pocieszeniem z każdym przychodzącym, z każdym strapionym i zagubionym. A on, zakosztowawszy spotkania z Panem-Miłością w modlitwie i w atmosferze ludzkiej życzliwości, również doświadcza błogosławieństwa tej przestrzeni. Miłość zawsze się daje, a gdy ona gdzieś istnieje, choćby nawet była niedoskonała i skażona ludzką słabością, to Bóg zawsze znajdzie sposoby, aby mogła rozlewać się na innych jak rzeka Jego miłosierdzia (M. C. Crostarosa, Stopnie modlitwy).
 |
|
 |
|