Wspomnienia...

- s. Ewa Dobrzelecka OSsR

Zamknięta przestrzeń otworzyła się i wyjechałyśmy wraz z s. Heleną do macierzystego klasztoru naszego zakonu, do Scala na południu Włoch. Dla jednej z nas był to powrót do zakonnego dzieciństwa, do lat pierwszej formacji tam spędzonych, kiedy to jeszcze nie istniały redemptorystki w Polsce, dla drugiej - sięgnięcie do korzeni, zaczerpnięcie ze źródła, w którym ponad 250 lat temu powstał nasz Zakon i gdzie zrodziło się także bratnie Zgromadzenie Redemptorystów.

Klasztor w Scala położony jest na zboczu góry, niedaleko wybrzeża amalfitańskiego z powodu swego urzekającego piękna zwanego "boskim wybrzeżem". W pogodne dni roztacza się stamtąd przepiękny widok na góry i pobliską zatokę. Wieczorem za zatoką połyskują światła jakiegoś miasta, chyba Salerno?

Patrząc na otaczające piękno, przechadzając się po tarasowo położonym ogrodzie można bez trudu wyobrazić sobie naszą założycielkę Marię Celeste wpatrzona w błękitne włoskie niebo i zapisującą swoje dialogi z Jezusem, zachwycającą się Jego pięknem i dobrocią. Jej duchowość można nazwać słoneczną, często porównuje ona Boga do słońca, które ożywia ziemię. Mówi o nim jako o oceanie nieogarnionego dobra, wspomina też w swoich pismach o całej przyrodzie, która wielbi Boga pełniąc Jego wolę i chwaląc Go swoim pięknem.


W klasztorze witają nas uśmiechnięte siostry. Po tych kilku latach są trochę zmienione, kilku staruszek brakuje - zobaczymy się z nimi dopiero w domu Ojca. Są też nowe powołania, niektóre o czarnej skórze, za dalekiego Madagaskaru. Przygotowują się do nowej fundacji. Biegniemy przywitać także seniorki, które nie wychodzą z pokojów. I one także są pogodne uśmiechnięte. I w czasie prawie trzech miesięcy naszego pobytu uśmiech nie znika z ich twarzy. We wszystkich siostrach można dostrzec jakieś promieniowanie miłości, pogody, chociaż nie ukrywają też, że każda z nich niesie krzyż swojego cierpienia, lat, ciężkiej pracy.

Szeroki lśniący korytarz, którym kiedyś musiała przechodzić także nasza założycielka prowadzi do przygotowanych dla nas pokoi. Wita nas na nim posąg Matki Bożej z Dzieciątkiem. Blask płonącej przed nim świeci rzucając na Maryję drżący cień sprawia, że wydaje się ona uśmiechać na powitanie.

Odwiedziłyśmy miejsca związane z naszą założycielką, np. konfesjonał, w którym objawiła św. Alfonsowi Boże plany dotyczące Zakonu sióstr i Zgromadzenia misjonarzy, groby sióstr żyjących tu przez ostatnie stulecia i służących Bogu w cichej modlitwie i ofierze. Wydaje się, że ich obecność towarzyszy nam w codzienności, że pomagają nam szukać w niej Boga.

Nawiedzałyśmy też często stary krzyż wiszący w dawnym tzw. comunichino, gdzie przed laty siostry schodziły z chóru, aby przyjmować komunię świętą. Jest bardzo naturalistyczny, jak większość krzyży we Włoszech. Przedziwnie jednak ten krzyż z wielkim wizerunkiem Chrystusa zbroczonego krwią, o twarzy pełnej cierpienia napełniał nasze serca pokojem. Wydawało się, że wziął na siebie już cały ból, a nam daje w darze poczucie bezpieczeństwa i pogodę, której nie można po ludzku wytłumaczyć. Przypominał słowa Marii Celeste: żyj zawsze w krzyżu i zawsze w rozkoszy Bożego Ducha.

Wieczorem modląc się w klasztornym chórze przypominałam sobie moje pierwsze dni tu spędzone, postulantat. Powracały słowa Jezusa do M. Celeste, które wtedy były dla mnie światłem i wskazówką: nieustannie wpatruj się we mnie, jestem dla Ciebie Wszystkim. W tych słowach, w świadomości, że sam Jezus powołał mnie i wciąż powołuje znajdowałam odpowiedź na pojawiające się czasami pytanie o sens naszego życia kontemplacyjnego, klauzurowego.

Wpatrując się więc w Niego przeżywałam swoje dni w prostej służbie we wspólnocie, wierząc, że On posiada sekret sensu, a mnie pozostaje zaufanie. Zachwyciła mnie też lektura książki o św. Elżbiecie od Trójcy Świętej i jej głębokie odkrycie związane ze słowami św. Pawła z listu do Efezjan: Byśmy istnieli ku chwale Jego majestatu. Jest w człowieku jakaś tajemnica, nie można do końca wyjaśnić, zdefiniować naszego życia, ale jest też jakaś moc w życiu dla Boga, w dążeniu do jedności z Nim. Kiedy nasze serca coraz pełniej otwierają się na Niego, nasza modlitwa staje się bardziej owocna. To bliskość z Nim sprawia że wydarzenia codzienności, często pozornie banalne, układają się w logiczną całość. A kiedy staramy się czynić wszystko ku chwale Jego majestatu relacje z ludźmi, praca, rekreacja nabierają nowego wymiaru, wszystko staje się modlitwą za świat, za braci, wszystko nabiera mocy zbawczej.

W moich rozważaniach zawsze towarzyszyła mi Maryja, tak bliska ze swoim fiat, które wypowiadała z pewnością nieustannie, nie tylko w chwili zwiastowania, Maryja, która poprzez swoje ciche życie stała się Współodkupicielką i do swojego dzieła zaprasza także i mnie, nas.

 
     
   

::: Czytelnia :::
__________________

Zakochany w Chrystusie
- s. Ewa Klaczak OSsR
____________________

My też chcemy
"umiłować do końca"

- s. Agnieszka Kot OSsR
____________________

Wspomnienia...
- s. Ewa Dobrzelecka OSsR
____________________

Błogosławieństwo
zamkniętej przestrzeni

- s. Maria Pierzchała OSsR
____________________

Wejść w nieśmiertelność
i dotknąć nieskończoności

- s. Ewa Klaczak OSsR
____________________

Fragment z książki
"Historia jednej duszy"

- o. Domenico Capone
____________________

W Nim żyjemy,
poruszamy się i jesteśmy

- s. Agnieszka Kot OSsR
____________________

Kontemplacja - środek znieczulający
- s. Ewa Klaczak OSsR
_____________________

We wszystkim rozbłyska
miłość Boga

- s. Ewa Klaczak OSsR
_____________________

Rekolekcyjne wędrówki
ze Słowem życia

- s. Maria Pierzchała OSsR
_____________________

Poślubiłyśmy Chrystusa
i Jego świat

- s. Maria Pierzchała OSsR
_____________________

Refleksje z dnia skupienia
- s. Kazimiera Kut OSsR
_____________________

Refleksje nad Verbi Sponsa
- s. Kazimiera Kut OSsR
_____________________

Medytacje z Matką Celeste
- s. Ewa Dobrzelecka OSsR