| |
Medytacje z Matką Celeste
- s. Ewa Dobrzelecka OSsR
Spacerując po zakonnym ogrodzie, który w ciągu kilku lat naszego pobytu w Polsce zamienił się z ugoru w oazę zieleni, czytam Rozmowy Duszy z Jezusem i wędruję myślami do Królestwa Neapolu, gdzie przed przeszło dwustu laty żyła ich autorka i nasza założycielka - matka Maria Celeste Crostarosa, mistyczka, dla której neapolitańskie słońce, morze i cała przyroda była inspiracją do refleksji o dobroci i pięknie Boga.
Świat ukazany przez Marię Celeste w jej Rozmowach..., które stanowią pewien rodzaj jej dziennika duchowego, nie jest zewnętrznie szczególnie różnorodny i bogaty. Jest to świat odbijający się w duszy autorki, całkowicie ukierunkowany na nieustanny dialog z Jezusem, Bogiem-Człowiekiem, jej Boskim Oblubieńcem. Głębia spotkań z Bogiem zadziwia nas i napełnia pragnieniem przeżycia chociaż odrobinę podobnego doświadczenia. Rodzi się w sercu modlitwa słowami Psalmu: "Daj mi poznać Twoje drogi, Panie. Naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami".
Mistycy uchylają przed nami drzwi, które dla większości ludzi otworzą się dopiero w wieczności, ale przecież już tu na ziemi możemy doświadczyć obecności Boga żywego, poczuć przedsmak nieba i wielu ludzi przeżywa przeróżne doświadczenia obecności Boga, małe skrawki tego, co czeka nas poza ziemskim życiem, poza czasem, kiedy już spotkamy twarzą w twarz nieskończoną Miłość - czekającego na nas Ojca.
Świat opisywany przez Marię Celeste został stworzony przez Boga i jest pełen harmonii. Wszystko ma w nim przypominać o dobroci Stwórcy: "Każdy bowiem byt, który istnieje, zaistniał dzięki mojemu upodobaniu i mojej woli; dzięki bezwarunkowemu aktowi mojego boskiego upodobania. Od niego zależy istnienie nieba, ziemi i wszystkich stworzeń. Dlatego moje upodobanie będzie twoim upodobaniem. Będziesz więc mieć upodobanie we wszystkim, co stworzone: w słońcu, w księżycu, w gwiazdach, w niebie, w ziemi, w roślinności, w rozporządzeniach stworzeń, w wydarzeniach czasu... " (Rozmowy duszy z Jezusem).
Bóg umieścił w swoim pięknym świecie człowieka, który wobec Jego wszechmocy jest małą, bezbronną istotą, lecz posiada wolność nadającą mu wielką godność. Może sam zdecydować czy kochać Boga, czy też nie. Matka Celeste używa obrazowego porównania: pewien król prosi swoich poddanych, aby przyoblekli się w szaty podobne do szat jego ukochanego syna, a wtedy otrzymają szczególne łaski, będą uważani za przybranych synów króla. Poddani jednak wolą swoje łachmany niż królewskie szaty.... Nic nowego - ileż to razy wybieramy nasze pomysły na życie, a nie chcemy przyjąć czekającej na nas cierpliwie miłości Boga, Jego planów, Jego woli, brakuje nam odwagi, aby Mu do końca zaufać i zabezpieczamy się, bardziej ufając sobie. A jednak możemy wzrastać tylko w promieniach boskiego Słońca, którym jest Jezus, tylko w Nim możemy zrozumieć siebie i innych, bo przecież "nie możemy zrozumieć człowieka bez Chrystusa" - jak powiedział nasz wielki Rodak, Jan Paweł II. Chrystus prosi nas, tak jak prosił przed laty matkę Celeste: "Złóż wszystko w ramionach mojej boskiej Opatrzności, tak jakbyś była kimś niesionym przez potężnego mocarza. W sobie samej nie masz większej mocy niż słomka porwana przez wiatr. Wszystkie stworzenia są również jak słomki poruszane wiatrem... Niech [moje upodobanie] będzie twoim odpoczynkiem w modlitwie i w działaniu, twoim posłaniem, pokarmem, celą, życiem, twoim duchem, pragnieniem, nadzieją i pewnością" (Rozmowy duszy z Jezusem).
Doświadczenie Boga pojawia się w naszym życiu czasami bardzo niespodziewanie, wtedy na naszych życiowych górach Przemienienia Bóg ukazuje nam swoje piękno i majestat. Potem jednak znajdujemy się znowu u stóp góry i naszym zadaniem jest wdrapywać się samodzielnie na szczyt, aby znowu mogła nad nami zajaśnieć Jego wielkość. Droga nie jest łatwa, lecz Jezus towarzyszy nam i, jak dobry górski przewodnik, wskazuje bezpieczne ścieżki. Takim bezpiecznym szlakiem jest pełnienie w naszej codzienności Bożej woli, Bożego upodobania - jak pisze matka Celeste. O tym, jak szukać Bożego upodobania i realizować je w życiu napisano już bardzo wiele i także matka Celeste dodaje tu coś ze swojego doświadczenia wiary. Prawda brzmi dość surowo: aby móc do końca otworzyć się na przemieniającą miłość Boga, trzeba umierać dla siebie, unicestwiać własne egoistyczne skłonności, które nieodłącznie towarzyszą naszej ludzkiej naturze i wszystko czynić z czystą miłością ku "chwale Jego majestatu" (Ef 1, 12). Drogą jest krzyż Chrystusa i dlatego trzeba słuchać Chrystusa, który "przemawia do nas z katedry krzyża" (Rozmowy duszy z Jezusem).
Trzeba mieć odrobinę odwagi, aby zatrzymać się u stóp krzyża, zauważyć sercem obecność Ukrzyżowanego i w Nim szukać przewodnika naszej codzienności. Kiedy jednak to czynimy, nasze serca wypełnia pokój i radość i wraz z Marią Celeste możemy doświadczyć, że dobrze jest trwać "zawsze w krzyżu i zawsze w radości Bożego Ducha" (Rozmowy duszy z Jezusem). Wtedy Bóg jest blisko nas i przemienia nasze serce, aby ono stało się dla Niego gościnnym domem, gdzie zamieszka, a wtedy może kiedyś wraz ze św. Pawłem będziemy mogli powiedzieć: "Już nie ja żyję, lecz żyje we mnieChrystus"(Gal 2,20). 
|
|
 |