"Bóg jest miłością:
kto trwa w miłości trwa w Bogu,
a Bóg trwa w nim"
(1J 4, 16)
Papież Benedykt XVI we wprowadzeniu do encykliki Deus Caritas est podkreślił, że zależy mu na tym, by pobudzić świat do nowej, czynnej gorliwości w dawaniu ludzkiej odpowiedzi na Bożą miłość.
Nie jesteśmy samotnymi wyspami i nie możemy wyizolować się ze społeczności, w której żyjemy. Benedykt XVI w encyklice "Spe salvi" przypomina nam o wzajemnej odpowiedzialności za siebie: "Miłość Boga objawia się w odpowiedzialności za drugiego"(Ojciec Święty Benedykt XVI, Spe salvi, n.28), a potem opowiada pewien ciekawy fakt z życia św. Augustyna, kiedy to po jego nawróceniu na wiarę chrześcijańską zapragnął on wieść życie kontemplacyjne, oddane całkowicie Słowu Bożemu i rzeczom wiecznym. Wszystko jednak potoczyło się inaczej. Zmuszono go do przyjęcia święceń kapłańskich, a kiedy bronił się przed tym, usłyszał w sercu słowa: "Oto za wszystkich umarł Chrystus, aby ci, którzy żyją już nie dla siebie żyli, ale dla Tego, który za nich umarł" (3 Kor 5, 15) Żyć dla Chrystusa - pisze dalej Papież - to znaczy pozwolić się włączyć w Jego "być dla". "Wszyscy są odpowiedzialni za wszystkich" (Te słowa wypowiedział Fiodor Dostojewski) .W jednej ze swoich książek o. Tomasz Spidlik przytacza słowa modlitwy pewnego starca z Góry Atos, świętego Sylwana (żyjącego na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku): "Święty Boże, świat zmierza ku upadkowi, lecz Ty otwierasz mi drogę do życia wiecznego. Panie, nie mogę pójść tam sam, cały świat musi Cię poznać..."
Piękna modlitwa, która może być dla każdego wierzącego chrześcijanina takim rachunkiem sumienia: co robię w moim życiu, aby świat poznał Chrystusa, aby uwierzył w Niego. Jakie jest moje świadectwo o Miłości wobec tych, pośród których mieszkam, żyję, pracuję. "Dla wielu bowiem jedyną Ewangelią, jaką spotykają w swoim życiu jesteśmy my sami" (Słowa kard. Suenesa).
Jestem pod wrażeniem filmu Pawła Łungina "Wyspa"(Ostrow). Przywiozły go nam nasze siostry redemptorystki z Pietropawłowska (Kazachstan). Film wszedł na ekrany kin rosyjskich w 2006 roku. Mnich Anatolij, bohater tego filmu jest człowiekiem pokutującym za grzech młodości, za zabicie człowieka. W czasie drugiej wojny światowej pływał na statku, pracował jako palacz i ze strachu przed śmiercią, gdy Niemcy zdobyli statek, przymuszony przez nich, strzelił do swego kapitana. Od lat pokutuje za swoją zbrodnię. Akcja filmu rozgrywa się w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia w Związku Radzieckim, na niewielkiej wyspie na Morzu Białym, gdzie żyje garstka mnichów. Ciszę tego miejsca zakłócają pielgrzymi szukający wsparcia i pomocy u mnicha Anatolija. Ten modli się żarliwie modlitwą Jezusową: "Panie zmiłuj się nade mną grzesznikiem", a jego ulubionym psalmem jest psalm 51: "Zmiłuj się nade mną, Panie w łaskawości swojej..." Ojciec Anatolij, ciężko pracując w kotłowni jako palacz, nie zapomina o innych, nie jest skupiony na sobie, zauważa potrzeby przychodzących do niego ludzi, biednych i zagubionych. Wspomaga ich tak jak potrafi, a Bóg, przez jego ręce, czyni cuda. Młodą dziewczynę w ciąży odwodzi od aborcji, dodaje jej otuchy i błogosławi jako przyszłej matce. Uzdrawia też niepełnosprawnego chłopca, który nie może chodzić. Zawsze jednak zaleca modlitwę i kieruje pielgrzymów do cerkwi na Liturgię. Nie chce, by na nim skupiali uwagę, ale na Bogu, który okazał łaskę. Jako mnich, Anatolij jest też świadkiem dla innych mnichów, czasami bardzo trudnym świadkiem, obnażającym ich niejednoznaczne postawy. Jego życie staje się nawet wezwaniem dla przełożonego tej wspólnoty, skądinąd bardzo poczciwego człowieka o. Filareta. Nie brak w tym filmie sytuacji humorystycznych, wręcz groteskowych, ale przesłanie jest czytelne, z jednej strony przypomina o wadze pokuty za grzeszne czyny, a z drugiej ukazuje jak wiele dobra dzieje się za sprawą człowieka, który bez reszty zaufał Bogu. Mnich Anatolij staje się autentycznym świadkiem Miłości, także poprzez odpowiedzialność za ludzi, którzy do niego przychodzą. Nawet odosobnienie nie zwalnia go od troski o ich dusze, o ich więź z Bogiem. Ból spowodowany własnym grzechem nie zamyka go na innych, nie izoluje od spraw, które służą ich dobru, ich zbawieniu. To właśnie przesłanie jest dla mnie najbardziej uderzające. Miłość Chrystusa przynagla nas nieustannie, na każdym etapie życia, w każdej sytuacji, wszędzie tam, gdzie jesteśmy. Nasza Założycielka Maria Celeste, gdy była jeszcze młodą zakonnicą, pewnego dnia zetknęła się na furcie klasztornej z dziewczyną, która zjawiła się tam właściwie przypadkiem, a już na pewno nie miała na celu zostanie mniszką. Po krótkiej obserwacji siostry panienka zdecydowała się na wstąpienie, tak bardzo pociągnęło ją milczące świadectwo Marii Celeste i skupienie malujące się na jej twarzy.
Temat nowego Roku Duszpasterskiego "Bądźmy świadkami Miłości" zaprasza nas do refleksji nad własnym świadectwem. Czy moje życie jest odpowiedzią miłości na Miłość? W komentarzu przeczytałam takie słowa: "Nie chodzi o system etyczno-rytualny wymagający zachowania przykazań i praktyk do spełnienia. Chrześcijaństwo powinno być głoszone jako sposób egzystencji człowieka..."Bez miłości nie można pojąć Boga, który sam jest miłością i jako Pierwszy nas umiłował. Liturgia bizantyjska, celebrowana czasami w naszej Kaplicy zakonnej wyraża to w piękny sposób w wezwaniu kapłana, które poprzedza recytację Credo: "Miłujmy się wzajemnie, abyśmy modli zgodnie wyznać". Po tym następuje wspólne wyznanie wiary, "Wierzę w jednego Boga..."
Miłość do Boga jest nieodłącznie związana z miłością do bliźniego. Dzięki miłości wzrasta bliskość wobec wszystkich. Świadectwo staje się wtedy naturalne i spontaniczne. Spotkanie z kochającym Bogiem rozpromienia. W Starym Testamencie Mojżesz był świadkiem tej promieniującej miłości. Jego oblicze do tego stopnia jaśniało po spotkaniu z Panem, że musiał je zakrywać przed innymi. Temat dawania świadectwa naszej wierze zwraca nas ponownie ku modlitwie, ku Bogu, bo bez Niego nic uczynić nie możemy i tylko wtedy, gdy przyjmiemy Bożą miłość bardzo osobiście, wypełni się w nas obietnica Jezusa: Będziecie moimi świadkami aż po krańce ziemi.
s. Ewa Klaczak - redemptorystka
W Roku Kapłańskim w modlitwie różańcowej
polecajmy Maryi szczególnie kapłanów:
Maryjo, Matko Chrystusa-Kapłana
Matko kapłanów na całym świecie
Ty ukochałaś kapłanów w szczególny sposób,
bo są oni żywymi obrazami Twojego jedynego Syna
Przez całe swoje ziemskie życie pomagałaś Jezusowi,
a teraz wstawiasz się za nami w niebie.
Błagamy Cię, módl się za kapłanów!
Módl się do Ojca niebieskiego,
"by posłał robotników na żniwo swoje".
Módl się, by nie zabrakło nam kapłanów,
którzy będą udzielać nam sakramentów,
będą wyjaśniać Ewangelię Chrystusa
i uczyć nas, jak stać się dziećmi Bożymi!
Maryjo, Ty sama uproś Boga Ojca,
by dał kapłanów, jakich nam potrzeba,
bo Twoje Serce może wszystko u Niego wyprosić,
Uproś nam kapłanów, którzy będą świeci. Amen
MODLITWA O BEATYFIKACJĘ
MARII CELESTE CROSTAROSA
(1696-1755)
-
ZAŁOŻYCIELKI ZAKONU NAJŚWIĘTSZEGO ODKUPICIELA
Trójco Przenajświętsza, uwielbiam Cię z głębi mojego nicestwa i dziękuję za dary i przywileje udzielone Twojej służebnicy siostrze Marii Celeste. Proszę Cię, abyś zachciała wywyższyć ją również tu na ziemi, dlatego za jej wstawiennictwem błagam Cię o łaskę, której z pokorą oczekuję od Twojego ojcowskiego miłosierdzie. Amen
W każdą środę w nowennie
do Matki Bożej Nieustającej Pomocy
polecamy także Wasze prośby i podziękowania.
Wystarczy wysłać je na nasz poniższy adres (napisz do nas)