• Media, wydawnictwa, drukarnia
    Portal Kaznodziejski
    Matka Boża Nieustającej Pomocy
  • Menu

    Misje, młodzież, seminarium…

    Denerwują mnie kaznodzieje, którzy mówią o misjach zagranicznych, np. przy okazji Tygodnia Misyjnego w Kościele. Bardzo często ich homilie sprowadzają się do stwierdzenia, że większość z nas nie wyjedzie na żadne misje, ale mamy być misjonarzami w naszych środowiskach, rodzinach, a „prawdziwych” misjonarzy za granicą wspierać modlitwą i ofiarą materialną.

    Statystycznie rzecz biorąc jest to oczywiście prawda, marzę jednak o usłyszeniu kazania, w którym ksiądz powie: „Są w naszej wspólnocie, w tym kościele, ludzie wezwani do wyjazdu na misje jako osoba świecka, duchowna, konsekrowana…” Chciałbym częściej słyszeć z ambony o tym, jak wielu chrześcijan, nawet całymi rodzinami, wyjeżdża ze swych ojczyzn, by głosić Chrystusa tym, którzy Go nie znają. Marzę o usłyszeniu odważnych słów, które sprawią, że ja sam, jako redemptorysta, jeśli tylko Jezus tego pragnie, zdołam opuścić znajome, bezpieczne realia mojego kraju, by podjąć życie na wzór św. Pawła, Apostoła Narodów: głoszenie Ewangelii wśród obcych kultur, a nawet religii, często z narażeniem zdrowia i życia.

    Jako kleryk należę do Redemptorystowskiego Stowarzyszenia Przyjaciół Misji, działającego głównie przy naszym tuchowskim seminarium i parafii. Zadaniem naszej wspólnoty jest wspieranie misji zagranicznych, zwłaszcza prowadzonych przez ojców i braci z naszego zgromadzenia, modlitwa za misje, a także pogłębianie świadomości misyjnej wśród naszych braci i sióstr w kraju. Choć nie zawsze tak było, obecnie do RSPM-u należy głównie młodzież i to z nią najczęściej pracujemy na rzecz misji.

    Trzon naszej działalności stanowią cotygodniowe spotkania, których celem jest formacja chrześcijańska, a zwłaszcza misyjna. Składają się na nie: wspólna modlitwa, konferencje, prezentacje o wierze i misjach, zabawa… W ciągu roku nie brakuje spotkań z misjonarzami, a także wyjazdów i wspólnotowej integracji, np. wyjść na łyżwy, wspólnego oglądania filmów itp. Niejednokrotnie na nasze spotkania zapraszamy też parafian i lokalną społeczność, zwłaszcza gdy odwiedzają nas ciekawi goście związani z misjami i ewangelizacją. Wszystko to służy przygotowaniu się do bycia misjonarzami, jak ufam nie tylko „w naszych środowiskach i rodzinach”, ale także za granicą.

    Wyjątkową akcją koordynowaną co roku przez naszą wspólnotę jest Misyjny Jarmark z Aniołami. Od dziesięciu lat, przed Bożym Narodzeniem, przy tuchowskiej bazylice stawiane są jarmarkowe kramy, wypełnione ozdobami świątecznymi, zabawkami, jedzeniem i nie tylko… Cały dochód z tego jarmarku jest przeznaczony na misyjną działalność Zgromadzenia Redemptorystów, a włączają się w niego nie tylko członkowie RSPM-u, ale także wiele wspólnot, szkół, organizacji, zakładów pracy i osób indywidualnych. Innym istotnym elementem naszej działalności są wyjazdy o charakterze formacyjnym i integracyjnym połączone z warsztatami, które od kilka już lat przeżywamy w naszym domu zakonnym i rekolekcyjnym w Łomnicy-Zdroju, powoli stającym się dla nas i naszej młodzieży „drugim domem”.

    Zdaję sobie sprawę z tego, że piszę o bardzo zewnętrznych przejawach naszej działalności. Jak można jednak opisać to, co dzieje się wewnątrz nas wszystkich, gdy jako grupa coraz bardziej poznajemy rzeczywistość misji, słowa Bożego, Kościoła, sakramentów…? Można śmiało powiedzieć, że przez przynależność do RSPM-u poznajemy bliżej Jezusa, a Ewangelia pokazuje dobitnie, że ci, którzy byli blisko Syna Bożego, zostawali przez Niego posłani do głoszenia Dobrej Nowiny „aż po krańce ziemi”. Właśnie w ten sposób bycie misjonarzami staje się coraz bardziej naszym udziałem, zarówno zakonników, jak i osób świeckich będących w stowarzyszeniu. Gdy widzę naszą młodzież, jak szuka spotkania z Bogiem na modlitwie, gdy obserwuję, z jakim zaangażowaniem włącza się w jarmark lub inne misyjne akcje, muszę się czasem zawstydzić, by dzięki ich świadectwu odnowić w sobie samym żarliwsze pragnienie głoszenia Dobrej Nowiny. Dzięki posłudze w RSPM-ie utwierdzam się w przekonaniu, że bycie zakonnikiem bez relacji i współpracy z osobami świeckimi, również młodzieżą, byłoby wybrakowane i pozbawione misyjnego oddziaływania…

    Myślę, że dobrym podsumowaniem powyższych rozważań będą wypowiedzi ludzi młodych, mówiące o ich zaangażowaniu w RSPM.

    Kasia: W RSPM-ie znalazłam się przypadkiem i dziś wiem, że to był plan Boży. Dzięki tym spotkaniom wiele dzieje się w moim życiu, przede wszystkim pogłębiam relację z Bogiem, a także znajduję nowe cele w życiu. Choć jestem tu krótko, w tej grupie czuję się jak w domu.

    Julia: Spotkania RSMP-u są dla mnie sposobem na pogłębienie relacji z Bogiem, dzięki nim mam odwagę świadczyć o Chrystusie ludziom, których spotykam na swojej drodze.

    Dominik : Wspólnotowe spotkania i rozważania bardzo wiele wnoszą do naszej wiary, ale nie tylko. Zmieniamy patrzenie na świat, widzimy więcej dobra i chcemy je dawać innym…

    Emilia: Gdy nie byłam w RSPM-ie, nie miałam takiej wielkiej wiary, jak teraz. To dzięki tej wspólnocie uczę się tak naprawdę poznawać Pana Boga bardziej, dużo bardziej. RSPM umacnia moją wiarę pod każdym względem. Odkąd należę do wspólnoty dużo się w moim życiu zmieniło, poznałam naprawdę szczerych i wspaniałych ludzi, o których wiem, że pomogą mi w każdej trudnej sytuacji.

    Julia: Bycie w RSPM-ie pomaga mi zrozumieć wiele kwestii i pogłębiać wiarę. Każde spotkanie daje mi wiele radości i możliwość poznawania Boga.

    Często zastanawiam się, czy ktoś z naszej wspólnoty, być może ja sam, zostanie przez Jezusa zaproszony do wyjazdu na misje zagraniczne. Wyjechać z ojczyzny, uczyć się innej kultury, obcych języków, żyć na co dzień obok wyznawców innych religii, to brzmi jak przygoda, ale z pewnością nie jest łatwe. Wygodniej byłoby porzucić takie myśli i zostawić misje zagraniczne innym. Z drugiej jednak strony, gdy w naszym tuchowskim sanktuarium mszę świętą koncelebruje na co dzień kilkunastu ojców, a ja przypomnę sobie, że są na świecie miejsca, gdzie nie ma ani kapłanów, ani misjonarzy żadnego stanu, czuję pewien wyrzut sumienia. Chciałbym przyjąć całkowicie za swoje słowa św. Pawła: „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii”. Tylko na jakim kontynencie mam ją głosić?

    br. Tomasz Bil CSsR, WSD Redemptorystów w Tuchowie

    „Rodzina Odkupiciela” – biuletyn WSD Redemptorystów w Tuchowie, nr 2 (78) 2017, s. 7-9.

    Udostępnij