

Pan Jezus wołał: "Jeśli chcesz, pójdź za Mną!", a także: "Sprzedaj wszystko, co masz, rozdaj ubogim, a potem przyjdź i chodź za Mną." - ale tu akurat nie wyszło, bo zaproszony odszedł zasmucony, choć bardzo bogaty.
A my? Cóż, idąc za Jezusem robimy to samo, ciesząc się powołanymi i przeżywając niepowodzenia.
I tak ewangeliczne wezwanie: "Pójdź za Mną!" rozbrzmiewa do dziś dnia.
Duszpasterstwo powołań istnieje w Zgromadzeniu Redemptorystów już od niepamiętnych czasów. Tzn. my - obecni duszpasterze - tego nie pamiętamy. Ale miało ono swoich prekursorów. W sposób zorganizowany pojawiło się w latach 60-tych, gdy władze komunistyczne zamknęły w Toruniu niższe seminarium zwane juwenatem i zagrabiły budynek, w którym się ono znajdowało.
Pozostała jednak młodzież - trzeba się było nią zająć, pokierować, znaleźć szkoły, stancje.Tak powstawało duszpasterstwo zwane dziś powołaniowym. Podwaliny kładli ojcowie: Leon Dziemiecki, Władysław Zdunek, Karol Barnaś i Tadeusz Majszyk. W ciągu lat zmieniały się struktury, zmieniali się ludzie, formy, ale zawsze jedno było niezmienne: troska o właściwe rozpoznanie życiowego powołania młodych ludzi, którzy w zaufaniu powierzali nam swoje dygoczące serca.
Jako duszpasterze powołań pracowali m.in. ojcowie: Stanisław Pancerz, Andrzej Żylak, Jan Kwiecień, Witold Kawecki, Jan Król, Ryszard Kiełbasa, Antoni Wesołowski, Jerzy Czapla, Jan Ćwikowski, Andrzej Wodka, Henryk Kowalski, Janusz Sok, Stanisław Kiełbasa, Henryk Zienkiewicz, Marcin Listwon, Mariusz Chyrowski, Witold Radowski, Andrzej Sproski, Bogdan Nieć, Piotr Podraza, Waldemar Sojka, Arkadiusz Sojka, Sylwester Pactwa. Jak widać, zaangażowanych było w duszpasterstwo powołań bardzo wielu naszych ojców, stąd troska o powołania jest dobrze rozumiana i wspierana. Cieszy się w naszym Zgromadzeniu zainteresowaniem i życzliwym wsparciem.
Dziś zespół Duszpasterstwa Powołań tworzy dwóch ojców pracujących w Tuchowie: O. Witold Baran i O. Piotr Grześkiewicz. Wysiłki te wspiera koło powołaniowe, które istnieje w naszym seminarium w Tuchowie. Każdy nasz dom zakonny posiada ponadto domowego duszpasterza powołań.
A wszystko to po to, by nie zabrakło świadków Dobrej Nowiny, gdyż...
... żniwo wielkie, ale robotników mało!